Sześcioletnia Helenka z Poznania od września idzie do pierwszej klasy. - Potrafi już liczyć do stu, zaczyna pisać drukowanymi literami. W zerówce niczego by się nie nauczyła, tam dzieci się tylko bawią. Szkoda, aby straciła rok - mówi mama Aleksandra Cieślakowska. Zanim zapisała córkę do podstawówki, poszła obejrzeć szkołę. Skrzywiła się na widok starych mebli, ale Helenka była zachwycona salą gimnastyczną. W dodatku dyrektorka zapewniła, że dziecko będzie w grupie samych sześciolatków. W tym roku w Poznaniu do pierwszej klasy pójdzie co czwarte sześcioletnie dziecko. Zainteresowanie wcześniejszym posyłaniem dzieci do szkół wzrosło czterokrotnie.
W 2012 roku obowiązek szkolny będzie dotyczył wszystkich sześciolatków. Od ubiegłego roku rodzice mogą wybierać: zerówka w przedszkolu, w szkole czy pierwsza klasa.
Ministerstwo Edukacji Narodowej przedstawiło właśnie sejmowej komisji edukacji raport z pierwszego roku reformy. W 2009/10 do pierwszych klas podstawówek poszło w całym kraju 4,3 proc. sześciolatków. Do szkoły mogą pójść bowiem tylko te dzieci, które chodziły wcześniej do przedszkola, czyli ok. 60 proc. populacji. Największy odsetek sześciolatków uczy się w województwie mazowieckim - 6,6 proc., i pomorskim - 5,9 proc. Najmniej w woj. lubuskim - 2,7 proc. Obecnie 65 proc. szkół ma oddziały przystosowane do potrzeb maluchów.
Jak będzie w tym roku? Dane do
MEN spłyną najwcześniej jesienią: rodzice mogą zapisywać dzieci do szkół jeszcze we wrześniu. Ministerstwo przewiduje jednak, że zainteresowanie może być znacznie większe.
- Zeszłoroczny nabór przebiegał w cieniu akcji "Ratuj maluchy", stąd niewielkie zainteresowanie szkołami podstawowymi - uważa Grzegorz Żurawski, rzecznik MEN. - Przez rok większość samorządów włożyło dużo pracy w kampanie informacyjne. Jeszcze lepszy może być efekt w małych miejscowościach, w których rodzice nie dowiadywali się o zaletach szkół z broszur, lecz bezpośrednio od dyrektora pobliskiej podstawówki.
Wpływ na decyzje rodziców mogła mieć też zmiana podstawy programowej. Program dzisiejszej pierwszej klasy zbliżony jest do tego z dawnej zerówki - dzieci, bawiąc się, uczą się liter i cyfr. W nowej zerówce dzieci spędzają czas głównie na zabawie. - Z tego powodu wielu rodziców przepisywało dzieci do szkół już w trakcie roku szkolnego - zauważa Żurawski.
Samorządy zachęcają do nauki w podstawówkach. To dla nich oszczędność. Za utrzymanie dziecka w szkole płaci państwo, podczas gdy utrzymanie malucha w przedszkolu jest wyłącznie zadaniem gminy. - Rodzice nie powinni patrzeć na sześciolatka jak na maleńkie dziecko, tylko jak na człowieka z ogromnym potencjałem rozwojowym, który się hamuje poprzez nieposłanie go do szkoły - tłumaczyła wiceprezydent Krakowa Elżbieta Lęcznarowicz podczas akcji magistratu "Sześciolatku nie trać roku".
A jak jest w innych miastach? W stolicy sześciolatków w szkołach będzie w roku 2010/11 dwa razy więcej niż rok temu. W Gdańsku zainteresowanie podstawówkami wzrosło z 6 do 15 proc., w Sopocie z 4 do 35 proc., w Gdyni (zeszłorocznej rekordzistce) z 22 proc. do 30 proc.
Według danych z końca czerwca w województwie świętokrzyskim rodzice zapisali do pierwszych klas około 1100 sześciolatków (prawie 12 proc. dzieci z rocznika 2004). To dwa razy więcej niż przed rokiem. W niektórych wiejskich szkołach mobilizowano rodziców, aby zapisywali dzieci i ratowali szkoły przed likwidacją.
Około 800 sześciolatków pójdzie we wrześniu do podstawówek w Krakowie. Wszystkie będą miały wyposażone sale, żadna placu zabaw, bo zamierzenia ich budowy utonęły w ostatniej powodzi. Miasto zrealizowało swój plan prawie w 70 procentach. Zakładał, że w pierwszych klasach w 2010 r. znajdzie się 1200 dzieci w wieku sześciu lat.
W minionym roku szkolnym na 1075 dzieci w klasach pierwszych szkół podstawowych w Płocku było 17 sześciolatków. W tym roku na 1112 pierwszoklasistów, tych najmłodszych będzie 48.
Niemal wszyscy rodzice bydgoskich sześciolatków zdecydowali, że ich dzieciom będzie lepiej w przedszkolu niż w szkole. Do szkół wybiera się we wrześniu zaledwie 161. To i tak czterokrotnie więcej niż przed rokiem. W Gorzowie rodzice poślą 32 sześciolatków, przed rokiem było ich... 5. W Zielonej Górze - 53 (23 w roku ubiegłym).
Do corocznego informowania o efektach reformy ministerstwo zobligowane jest ustawą. - Wyraźnie widać, że przyjęcie do szkół wszystkich sześciolatków w jednym roku byłoby niemożliwe, samorządy nie były do tego przygotowane - podkreśla
Krystyna Łybacka, posłanka Lewicy. - Miałam alarmujące sygnały z podwarszawskich gmin: w szkołach zabrakło miejsca dla dzieci. Jestem umiarkowaną optymistką i myślę, że w 2012 roku szkoły już będą gotowe. Wierzę w samorządy.
Raport MEN negatywnie ocenili posłowie
PiS. Ich zdaniem jest zbyt optymistyczny. Sławomir Kłosowski z PiS twierdzi, że wciąż duża liczba szkół jest nieprzystosowana dla najmłodszych i raczej zniechęca je do nauki. - MEN chwali się programem "Radosna szkoła", mówi o 150 mln zł, które za jego pośrednictwem trafią do szkół. To jednak pieniądze na zabawki, ogródki jordanowskie. Co z tego, że przed szkołą będzie ładny plac zabaw, jeśli z kranu w toalecie popłynie zimna woda, a umywalka będzie zawieszona za wysoko?