Chodzi o środowe posiedzenie komisji hazardowej, które zaczęło się od łez posłanki
PiS. Zanim się rozpoczęło, śledczy spotkali się bez kamer.
- Wtedy poprosiłam o urlop. A ten zaczął na mnie krzyczeć, walnął ręką w stół, mówił, żebym zabrała się do roboty. Nie wytrzymałam. Przewodniczący od początku traktuje mnie źle - opowiada Beata Kempa. Gdy po spotkaniu śledczych przyszła na posiedzenie komisji nie wytrzymała. - Panie przewodniczący nie jestem w stanie mówić - rozpłakała się przed kamerami. A Sekuła ogłosił przerwę.
Dziś Kempa złożyła wniosek o ukaranie Sekuły w poselskiej komisji etyki. - Napisałam, że jego zachowanie uwłacza mojej godności i powadze Sejmu - mówi.
- Cóż, pani poseł ma prawo złożyć taki wniosek, chociaż według mnie jest on bezpodstawny - mówi Mirosław Sekuła. I opisuje własną wersję wydarzeń: - Beata Kempa i Bartosz Arłukowicz chcieli wymusić na mnie przerwanie obrad komisji do 20 września, a uzasadnieniem pani poseł było, że ona musi wyjechać na urlop. Odpowiedziałem, że nie ma mowy, że do roboty mamy się wziąć - mówi. Dodaje: - Nie podejrzewam, że taka twarda i zaprawiona w bojach posłnaka przejęła się tak moimi słowami, że ma się zabrać do roboty.