Do tej pory na terenie całych Stanów Zjednoczonych można było poddać swojego pupila kontrowersyjnemu zabiegowi, który w większości krajów na świecie jest zabroniony. Tzw. debarking ma na celu uciszenie psa lub kota poprzez podcięcie lub całkowite usunięcie strun głosowych. W jego następstwie okaleczone zwierzę wydaje jedynie cichy, przytłumiony dźwięk.
Zdaniem obrońców praw zwierząt skutki takiego zabiegu mogą być bardzo negatywne. Często występują problemy z oddychaniem, kaszel, sapanie, duszenie się, a ponadto zwierzaki tracą zdolność komunikowania się między sobą. Obrońcy praw zwierząt uważają, że właściciele powinni zastosować odpowiednią tresurę, zamiast kłaść zwierzaka pod skalpel.
Teraz osoba wybierająca tę drugą możliwość musi liczyć się w Massachusetts z grzywną w wysokości 2,5 tys. dol. oraz karą nawet pięciu lat więzienia. Prawo spotkało się z dużym poparciem społecznym. Działacze na rzecz zwierząt liczą, że pozostałe stany pójdą w ślady Massachusetts i wprowadzą taki sam zakaz.
Pod względem dopuszczalnych praktyk weterynaryjnych
USA są wyjątkowo liberalne. W większości państw, w tym w Polsce, wszystkie zabiegi, które nie mają na celu ratowania życia lub zdrowia zwierzęcia, są zabronione. Oprócz usuwania strun głosowych zalicza się do nich m.in. obcinanie ogona.