http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Merkel stawia na kobietę

Bartosz T. Wieliński
2010-07-22, ostatnia aktualizacja 2010-07-21 18:09

Z otoczenia Angeli Merkel odchodzą kolejni mężczyźni. W siłę rośnie za to kobieta - popularna minister pracy Ursula von der Leyen. Czy będzie następną kanclerz?

Kanclerz Angela Merkel i jej ulubiona minister Ursula von der Leyen
Fot. FABRIZIO BENSCH REUTERS
Kanclerz Angela Merkel i jej ulubiona minister Ursula von der Leyen
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
- Dziennikarze ją lubią jak żadnego z nas. To podpora tego rządu - mówi jeden z polityków CDU. Gwiazda 52-letniej polityk z Dolnej Saksonii świeci niezmiennie już piąty rok. Jest drugą po Angeli Merkel kobietą w niemieckiej polityce, w sondażach popularności zajmuje czołowe miejsca. A jako minister zanotowała spore sukcesy.

Miesiąc temu przez kilka dni wymieniano ją jako pewnego kandydata chadecji na nowego niemieckiego prezydenta. Merkel, ku rozczarowaniu wielu Niemców, w końcu nie wystawiła jej do wyborów. Według komentatorów z niemieckich gazet jest jednak pewne, że jesienią zostanie nową wiceszefową CDU.

- To polityk o wielkim potencjale. Udowodniła, że potrafi rozmawiać, ale też stawiać na swoim - mówi Gunter Hofmann, komentator "Die Zeit". W 2007 r. jako minister rodziny dokonała rewolucji w polityce prorodzinnej. Wprowadziła płatne urlopy dla rodziców i uruchomiła wielki program budowy żłobków. Efekt? Rok później w borykających się z niżem demograficzny Niemczech po raz pierwszy przybyło dzieci, a macierzyństwo w Niemczech stało się modne. Sama jako matka siedmiorga dzieci służy za przykład tego, że można robić karierę i być matką.

W zeszłym roku von der Leyen została ministrem pracy. Teraz planuje kolejną rewolucję. Chce, by bezrobotni, którzy od lat wegetują na zasiłku, pracowali na rzecz społeczności - np. sprzątali ulice, pomagali w domach opieki czy wydawali posiłki w szkołach. Chodzi o - bagatela - milion ludzi. Akcja mobilizowania bezrobotnych zaczęła się w tym miesiącu. Jeśli von der Leyen się to uda, to nabije sobie i rządowi sporo punktów. - Ma czas do następnych wyborów, by się wykazać i wzmocnić swoją pozycję - mówi Hofmann.

Jako wiceszefowa CDU będzie musiała zmierzyć się z fatalnymi notowaniami partii. Gdyby wybory odbyły się w ostatnią niedzielę, Niemcy pokazaliby chadecji i jej koalicjantowi FDP czerwoną kartkę. Nowy rząd utworzyłaby SPD i Zieloni, którzy zdobyliby o 15 proc. głosów więcej od obecnej koalicji. - To dno - ogłosili komentatorzy. Spadające notowania to dowód, że Niemcy są coraz bardziej zniesmaczeni kłótniami koalicjantów, które od roku paraliżują rząd.

Co gorsza z partii w ciągu kilku miesięcy odeszło kilku kluczowych polityków. Media piszą wręcz o czarnej serii chadeków. Część - jak premier Nadrenii Północnej-Westfalii Jürgen Rüttgers - odeszła, bo przegrała wybory. Premier Hesji Roland Koch i burmistrz Hamburga Ole von Beust poczuli się zmęczeni polityką. Z kolei Günthera Oettingera, premiera Badenii-Wirtembergii, Merkel wysłała do Brukseli jako unijnego komisarza. Do tego trzeba doliczyć jeszcze niespodziewaną dymisję prezydenta Horsta Köhlera, wylansowanego na urząd sześć lat temu właśnie przez Merkel. Zastąpił go inny wpływowy chadek Christian Wulff, dotychczasowy premier Dolnej Saksonii.

- Po 30 latach służby polityk ma prawo czuć się zmęczony i po prostu odejść. Ale tu nagle odeszło całe pokolenie czołowych polityków. Trzeba szybko znaleźć następców - mówi nam jeden z polityków chadecji. Tę rolę ma właśnie odegrać von der Leyen. Do kierownictwa partii poza swoim czarującym uśmiechem wniesie też nowoczesne i bardziej liberalne podejście do polityki.

Ulubienicę Merkel od lat krytykuje chadecka konserwa. Najpierw zarzucała jej, że chce zniszczyć tradycyjną rodzinę. Teraz wypomina bezwzględność wobec bezrobotnych.

Czy von der Leyen może za kilka lat zastąpić Merkel? - Potencjalnych kandydatów jest kilku. Ale gdy pyta się o to ludzi, to wielu automatycznie mówi, że tak. Tyle że jej brakuje agresji. Chyba że ją maskuje - mówi nam polityk CDU. Hofmann: - Kanclerz musi wyznawać się na wszystkim, począwszy od ochrony środowiska, na dyplomacji skończywszy. Nie słyszałem, by pani von der Leyen wypowiadała się na temat pomocy bankrutującej Grecji. Jeśli chce na poważnie myśleć o przywództwie w partii, musi się ciągle uczyć.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':