http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kempa płacze. Awantura na komisji hazardowej

Agata Kondzińska, wyborcza.pl
2010-07-21, ostatnia aktualizacja 2010-07-21 13:20

Dziewięciu świadków nie podpisało swoich zeznań składanych przed komisją hazardową. A stały się one podstawą projektu sprawozdania kończącego prace komisji. Czy Mirosław Sekułą miał takie prawo? - Na jakiej podstawie pan to zrobił? Ten materiał nie przedstawia żadnej wartości - atakował Bartosz Arłukowicz z klubu Lewica.

Beata Kempa płacze na posiedzeniu komisji hazardowej
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Beata Kempa płacze na posiedzeniu komisji hazardowej
Na środowe posiedzenie komisji hazardowej Beata Kempa przyszła zapłakana.- Proszę uzasadnić wniosek o konfrontację Donalda Tuska i Mariusza Kamińskiego - zwrócił się do niej szef komisji Mirosław Sekuła.

- Nie mogę mówić - rozpłakała się Kempa. A Sekuła ogłosił przerwę.

Pół godziny wcześniej śledczy mieli spotkanie w sprawie porządku posiedzenia komisji. Chcieli ustalić jak będą omawiać projekt końcowego raportu, by nie było awantury przed kamerami. To na tym spotkaniu Sekuła miał nakrzyczeć na Kempę i powiedzieć jej, by wzięła się do roboty. Posłanka PiS później na posiedzeniu komisji mówiła: - Stoi pan z batem i krzyczy na członków komisji. To pan zrobił dziś. Tak jak mi pan powiedział, że mam się wziąć do roboty - wytykała.

9 świadków nie podpisało zeznań

Ale awantury na posiedzeniu komisji nie udało się uniknąć. Zaczął Bartosz Arłukowicz, Lewica. Wymienił nazwiska świadków, którzy do tej pory nie podpisali protokołów z przesłuchania, mimo że niektórzy z nich zeznawali jeszcze na początku roku: Zyta Gilowska, Jarosław Kaczyński, Adam Szejnfeld, Marek Wikiński, Henryk Kalinowski, Aleksander Grad, Rafał Wosik, Mirosław Drzewiecki, Jacek Cichocki.

- Brakuje podpisów kilku strategicznych świadków. Na jakiej podstawie prawnej dołączył pan te zeznania do protokołu - pytał Arłukowicz.

Przewodniczący komisji Mirosław Sekuła bronił się: - Nie ma wymogu, by się posługiwać wyłącznie protokołami przy pisaniu sprawozdania. Posługujemy się wszystkim, mamy przecież kilka tysięcy stron dokumentów - odpowiedział.

- Czy któryś ze świadków odmówił podpisania protokołu z przesłuchania? - pytał sekretariat komisji Arłukowicz. W takiej sytuacji przewodniczący komisji sam podpisuje protokół z przesłuchania świadka.

- Nikt nie odmówił podpisania, są opóźnienia - usłyszał w odpowiedzi.

- To jak komisja może rozpocząć prace jeśli nie ma podpisanych zeznań. Czy jest w zgodzie z prawem cytowanie zeznań nie podpisanych przez świadków? - dopytywał Arłukowicz.

Do dyskusji włączyła się Beata Kempa z PiS: - Na jakiej podstawie przytacza pan, panie przewodniczący, zeznania świadka, który nie żyje, które nie są zweryfikowane, a stawiają go w negatywnym świetle? Na ile można do odpowiedzialności karnej pociągnąć rodzina za to co w protokole? - chciała wiedzieć, mówiąc o zeznaniach Zbigniewa Wassermanna. Poseł PiS, który zginął w katastrofie pod Smoleńskiej, był przesłuchiwany przez komisję, bo za rządów PiS jako koordynator ds. służb specjalnych opiniował projekt ustawy hazardowej.

Różowe - drobne nieścisłości, żółte - poważne uchybienia

Bartosz Arłukowicz przyszedł na komisję z egzemplarzem projektu raportu końcowego autorstwa Sekuły oblepionym różowymi i żółtymi karteczkami. - Tymi różowymi zaznaczone są drobne nieścisłości, żółtymi - poważne uchybienia - wyjaśnił. - Dlatego radziłbym panu, panie przewodniczący, by pan raz jeszcze przeczytał swój raport i wyłapał nieścisłości, bo jest ich sporo.

Arłukowicz wskazał, że nie ma w nim np. informacji o tym, że Ryszard Sobiesiak zmienił swoje zeznania. Podpisując protokół wykreślił z niego to, że spotkał się z Mirosławem Drzewieckim na Florydzie już po wybuchu tzw. afery hazardowej. - Już nie wnikam w jakich to się odbyło okolicznościach, kto zawiózł Sobiesiakowi protokół do Stanów, ale dlaczego pan tego nie ujął w raporcie - pytał Arłukowicz.

- Uznałem to za niewiarygodne - stwierdził Sekuła.

- Materiał, który nam pan proponuje wymaga głębokich zmian, szacunku do prawa - mówił Arłukowicz.

- Protokół jest nierzetelny, chroni interesy jednej partii i pana pryncypała. Jaką pan przyjął metodologię? - atakowała Kempa. - To, co pan zrobił, nie odpowiada temu, do czego nas Sejm zobowiązał. Cóż, pan jest ponad Sejmem. Wybielił pan polityków Platformy, nie dał wiary zeznaniom polityków PiS, nie ma nic w tym materiale poza tym, co się mogło urodzić w pana głowie. Nawet nie dał pan załączników - wyliczała.

Dodała, że gdyby komisja miała większe ambicje, to właśnie śledczy powinni na zakończenie prac zaproponować np. zmiany w ustawie lobbingowej.

Sekuła czyta z księgi proroka Izajasza

Gdy Beata Kempa zakończyła wyczytywanie swoich uwag do projektu raportu Sekuły, ten stwierdził: - To są uwagi, obelgi i groźby karalne.

I zacytował fragment z księgi proroka Izajasza: - Pan Bóg otworzył mi ucho, a ja się nie oparłem ani się nie cofnąłem. Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam. Blisko jest Ten, który mnie uniewinni. Kto się odważy toczyć spór ze mną? Wystąpmy razem! Kto jest moim oskarżycielem? Niech się zbliży do mnie! Oto Pan Bóg mnie wspomaga! Któż mnie potępi? - czytał Sekuła.

Kempa chciała się odnieść do jego słów, ale przewodniczący głosu najpierw udzielił Jarosławowi Urbaniakowi, PO.

- Ja w tym samym wątku. Jest takie stare powiedzenie "Jak się ma rację, nie trzeba krzyczeć". Jak się mówi prawdę, nie trzeba krzyczeć, jak się ma argumenty, nie trzeba krzyczeć, a pani cały czas krzyczy - stwierdził Urbaniak. Kempa na to wyszła z posiedzenia komisji. - Moja cierpliwość już się skończyła na pana Sekułę. Ten człowiek cytuje psalmy, a powinien się zastanowić jak prowadzi komisję - mówiła dziennikarzom na korytarzu Sejmu.

- Pan cytuje psalmy, panie przewodniczący, to ja panu powiem: - Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy. Mnie się to czasami sprawdza - odpowiedziała Sekule Kempa, gdy już wróciła na salę obrad komisji.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 48 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    28 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':