Były minister sprawiedliwości w rządzie
PiS miał być przesłuchany w poniedziałek. Nie przyjechał, tłumacząc się obecnością w sądzie w Sosnowcu, gdzie zeznawać miał szef
ABW z czasów PiS Bogdan Święczkowski. Ziobro powołał Święczkowskiego na świadka w procesie cywilnym, jaki wytoczył mu za zniesławienie
Grzegorz Schetyna (PO). Święczkowski był na urlopie, obecność Ziobry w sądzie nie była obowiązkowa. Komisja ds. śmierci Blidy uznała nieobecność Ziobry za nieusprawiedliwioną i za taktyczny wybieg.
Wezwała go na 3 sierpnia. Ziobro: - Chętnie stawię się przed komisją, bo nie unikam wyzwań. Ale 3 sierpnia nie ma mnie w kraju. Wyjazd sfinalizowałem formalnie i finansowo już 25 maja.
Zarzucił szefowi komisji Ryszardowi Kaliszowi (
SLD) "urządzanie teatru politycznego" i "marnowanie pieniędzy podatników". Poprosił go o telefon, "by uzgodnili termin, dogodny dla obu stron".
Kalisz odpowiedział krótko, że komisja nie rozpatruje medialnych apeli. Poprosił o pismo do komisji. - Apel jest unikaniem spotkania z komisją - ocenił Tadeusz Sławecki (
PSL). Ciąg dalszy nastąpi, bo Ziobro zapowiedział też wytaczanie członkom komisji procesów za "nieodpowiedzialne paplanie i mówienie o sprawach, które nie mają odbicia w materiałach komisji śledczej".