Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Poseł dodał, że odpowiedzialność polityczna za katastrofę jest jasna. - Tam zginęła elita państwa, przygotowanie tej podróży i jej przebieg był w rękach rządu polskiego, dlatego on także ponosi za to odpowiedzialność - mówił Macierewicz na konferencji po pierwszym posiedzeniu zespołu.
Najdobitniej wybrzmiało jednak słowo "zbrodnia". - 10 dni temu pan wicepremier Iwanow, który jest jednocześnie wiceprzewodniczącym komisji rosyjskiej do zbadania tej zbrodni, oświadczył, że wszystkie materiały już przekazał i że więcej materiałów strona polska już nie otrzyma - powiedział Macierewicz.
Dziennikarze natychmiast spytali, co ma na myśli, mówiąc "zbrodnia".
- Mamy do czynienia z sytuacją tak straszliwą, tak dramatyczną, że każde słowo, które uwypukla dramatyzm tej sytuacji, jest właściwe. W trakcie tych wydarzeń mieliśmy do czynienia także z takimi, które na to słowo zasługują. Całość zostanie określona po zakończeniu prac komisji - odparł Macierewicz.
Jego zespół nie ma żadnych szczególnych uprawnień - nie może przesłuchiwać świadków czy wzywać prokuratorów - ale i tak weszło do niego ok. 120 spośród 195 posłów i senatorów PiS. Spotkali się o 11 w Sejmie.
Dziennikarze zostali wpuszczeni tylko na pierwsze minuty posiedzenia. Usłyszeli obietnicę, że praca zespołu będzie jawna, po czym zostali wyproszeni.
Po godzinie Macierewicz na konferencji prasowej opowiadał o pracy zespołu. Ma się zająć "drogą do Smoleńska", czyli wydarzeniami przed katastrofą, samą katastrofą i tym, co się stało po niej.
- Czy mamy jakąś nadzwyczajną metodę? Tak, dobrą wolę, ciężką pracę i determinację - reklamował się Macierewicz. Zaprosił do pracy posłów i senatorów ze wszystkich partii, ale politycy PO,
SLD i
PSL do zespołu wejść nie chcą.
Chętnie za to komentują jego powołanie. Minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski przypomniał, że zespół nie ma szczególnych kompetencji, a jego członkowie mogą wyrażać "prośby i oczekiwania".
- PiS ośmiesza tę sprawę i pokazuje, jak mało znaczy ta katastrofa i jej skutki. Nie pomagają rozwiązać sprawy i dojść do prawdziwych przyczyn katastrofy - ocenia marszałek Sejmu
Grzegorz Schetyna.
Dodał, że katastrofę smoleńską wyjaśnia prokuratura, a opinia publiczna ma prawo wiedzieć, na jakim etapie jest postępowanie.
Wiceszef klubu PO Rafał Grupiński powiedział "Gazecie": - Macierewicz samą swoją obecnością, niezależnie od tego,w jakim by zasiadł ciele, z góry przekreśla wiarygodność tegoż, czy byłaby to jakaś komisja, czy samozwańczy jak ten zespół sejmowy. Nie wróży to nic dobrego i grozi jeszcze większym upolitycznieniem kwestii katastrofy.
Klub Lewicy wezwał PiS do rozwiązania zespołu.
- Nie chcemy, by obok zespołu ds. straży pożarnej, obok zespołów hobbystycznych, powstał zespół, który nie ma szerokich uprawnień do tego, by zajmować się tragedią narodową - mówił Stanisław Wziątek z SLD.
Katastrofa smoleńska to teraz główny wątek polityki PiS. Jarosław Kaczyński narzucił swej partii twardą strategię. Jej wykonawcy to brylujący w zespole Macierewicz, Beata Kempa, Jarosław Zieliński. Do wczoraj nie weszli natomiast do zespołu znani z kampanijnej polityki miłości Joanna Kluzik-Rostkowska, Elżbieta Jakubiak, Paweł Poncyljusz czy Jan Ołdakowski.
Kluzik-Rostkowska nie będzie wicemarszałkiem Sejmu, dwa kluczowe w Sejmie fotele - szefa klubu i wicemarszałka - przypadną weteranom Porozumienia Centrum: Mariuszowi Błaszczakowi i Markowi Kuchcińskiemu.
Katastrofa smoleńska ma napędzać PiS przed wyborami samorządowymi i parlamentarnymi.
Zbigniew Ziobro i Jacek Kurski wprost mówią, że trzeba było mówić o katastrofie już w kampanii prezydenckiej i krytykują ówczesną strategię sztabu.
- My chcemy dojść do prawdy i do niej dążymy. Słowa, których użył Antoni Macierewicz, pojawiają się, bo śledztwo trwa długo, a strona polska je zaniedbuje. Jesteśmy skazani na to, co nam powiedzą Rosjanie. Co chwila pojawiają się równie sensacyjne, co anonimowe przecieki z Moskwy, mogą za nimi stać tajne służby. Nic dziwnego, że rodzą się podejrzenia - mówi nam wiceprezes PiS Adam Lipiński. Nie należy do zespołu Macierewicza, ale podkreśla, że tylko dlatego, że ma inne obowiązki.
"Gazeta": - Jarosław Kaczyński mówi o "poległych" w katastrofie, tak jakby zostali tam zabici, a nie zginęli. Macierewicz użył słowa "zbrodnia". Pan też tak uważa?
Lipiński: - To była największa tragedia od 1945 r., dlatego padają takie słowa.
*** Palikot w zespole Macierewicza? "Fakty"
TVN podały, że do zespołu Macierewicza chce dołączyć poseł PO Janusz Palikot. To on pytał niedawno o zawartość alkoholu w krwi prezydenta i oskarżał Lecha Kaczyńskiego, że ma krew na rękach. - Zapraszamy wszystkich posłów - mówił wczoraj "Gazecie" pytany o Palikota Jarosław Zieliński z PiS