http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wypuszczenie Al-Migrahiego było błędem

mk
2010-07-21, ostatnia aktualizacja 2010-07-20 18:50

Brytyjski premier tłumaczy się w Waszyngtonie ze zwolnienia przez Brytyjczyków z więzienia libijskiego terrorysty skazanego za zamach nad Lockerbie, w którym zginęli głównie Amerykanie

David Cameron i Barack Obama
Fot. Carolyn Kaster AP
David Cameron i Barack Obama
Sprawa uwolnienia terrorysty zdominowała pierwszą oficjalną wizytę Camerona w Waszyngtonie. Al-Migrahi, jeden z autorów zamachu na samolot linii PanAm nad Lockerbie w Szkocji z 1988 r., w którym zginęło 270 osób, latem ubiegłego roku wyszedł z więzienia za zgodą ówczesnego rządu Partii Pracy Gordona Browna. Oficjalnie został zwolniony z przyczyn humanitarnych, bo lekarze orzekli, że choremu na raka prostaty więźniowi zostało maksymalnie kilka miesięcy życia. Amerykanie od początku ostro krytykowali tę decyzję, bo Libijczyk był jedyną osobą skazaną za zamach. Al-Migrahi został przywitany w ojczyźnie iście po królewsku, a lekarze zaczynają przebąkiwać, że może pożyć jeszcze długie lata.

W dodatku za kilka tygodni nowe odwierty w bogatej w ropę i gaz Libii zaczyna brytyjski gigant naftowy BP - ten sam, który użytkuje złoże w Zatoce Meksykańskiej. Gigantyczny wyciek tamże spowodował największą katastrofę ekologiczną w historii USA.

Krótko po zwolnieniu Al-Migrahiego Libijczycy przyznali, że wynegocjowali jego wypuszczenie właśnie w zamian za intratne kontrakty dla BP. W styczniu także premier lokalnego szkockiego rządu przyznał, że poprzednik Browna Tony Blair zdecydował się wypuścić Libijczyka tuż przed podpisaniem w 2007 r. umowy o odwiertach. Teraz, kiedy jasne jest, że uzasadnienie zwolnienia terrorysty względami humanitarnymi było mocno naciągane, Amerykanie coraz głośniej domagają się wyjaśnień.

Cameron spotkał się wczoraj wieczorem w Waszyngtonie z czterema senatorami, którzy żądają od sekretarz stanu Hillary Clinton śledztwa w tej sprawie. 29 lipca przedstawiciele BP mają stanąć przed senacką komisją spraw zagranicznych i wyjaśnić, czy naciskali na brytyjskie władze, by przehandlowały terrorystę za libijską ropę. Szefowie koncernu zaprzeczają, sam Cameron powiedział tylko: - Nie mam pojęcia, co BP zrobił w tej sprawie, bo nie ja odpowiadam za koncern.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':