Oskarżenia wobec kardynała sformułował przedwczoraj magazyn śledczy telewizji SWR. Na początku lat 90., gdy Zollitsch odpowiadał we fryburskiej diecezji za sprawy personalne, miał dowiedzieć się o gwałtach na ministrantach, których dopuszczał się proboszcz w Oberharmersbach, 2,5-tysięcznym miasteczku w Schwarzwaldzie. Proceder miał trwać ponad 20 lat, mimo to Zollitsch nie powiadomił prokuratury. Proboszcza wysłał na emeryturę ze względu na stan zdrowia.
Sprawę nagłośniono w marcu, gdy w niemieckim Kościele wybuchł potężny skandal pedofilski. Okazało się wówczas, że do molestowania dzieci dochodziło w kilkudziesięciu parafiach, kościelnych szkołach i zakładach opieki. Jednak sprawę Oberharmersbach kuria we Fryburgu wówczas zignorowała. Owszem - twierdzili współpracownicy kardynała - były jakieś plotki, ale nie zgłosiły się ofiary, a ksiądz wszystkiemu zaprzeczał.
Teraz dziennikarze śledczy udowodnili, że kardynał mijał się z prawdą. Okazało się, że 20 lat temu otrzymał alarmujący list od matki, której dzieci gwałcił proboszcz. O procederze doniósł mu też jeden z księży, którego siostrzeniec też padł ofiarą księdza. W sumie wykryto 20 przypadków zgwałconych dzieci. Zollitsch mimo to postanowił wyciszyć sprawę. Teraz tłumaczy, że nie chciał zemsty na księdzu ani zamętu w parafii. Tym bardziej że proboszcz był schorowany, a jego przełożeni obawiali się, że może targnąć się na własne życie (do czego w końcu w 1995 r. doszło).
- Popełniłem błąd, powinienem był poinformować prokuraturę - mówi kardynał. Odrzuca jednak zarzut, że tuszował przypadki pedofilii. - To kampania oszczerstw przeciwko arcybiskupowi. W Oberharmersbach niczego nie tuszowano, próbowano jedynie ograniczyć szkody i powstrzymać pedofilski proceder - oświadczył jego rzecznik.
Cała sprawa jest dla duchownego bardzo niewygodna. Kardynał wielokrotnie zapewniał, że
Kościół rozliczy się z przypadków pedofilii i oczyści z duchownych, którzy molestowali dzieci, oraz z tych, którzy ich kryli. Jak ma to jednak robić, skoro stawia mu się takie zarzuty?
W podobnej sytuacji znalazła się już ewangelicki biskup Hamburga i Lubeki Maria Jepsen, także oskarżana przez prasę o tuszowanie pedofilii w diecezji. W piątek ustąpiła ze stanowiska. Kardynał Zollitsch o rezygnacji jednak nie myśli. - Nauczyliśmy się sporo. Wiemy już, jak należy postępować - mówi.