W niemieckiej historiografii bitwa ta urosła do rangi symbolu - odwetu żywiołu germańskiego nad Słowiańszczyzną za Grunwald, nazywany przez Niemców pierwszą bitwą tannenberską.
Monumentalny pomnik - osiem granitowych wież połączonych murem - odsłonięto 18 września 1927 r. za sporą wówczas sumę ćwierć miliona marek, wokół sadząc 1,5 tys. dużych dębów.
W latach 30. pomnik będący skrzyżowaniem idei monolitów z angielskiego Stonehenge z zamkiem krzyżackim przechwyciła propaganda nazistowska. Z miejsca sławy oręża niemieckiego monument został wykreowany na symbol wielkości niemieckiego narodu. W latach 30. w jednej z wież Tannenberg Denkmal spoczęło ciało narodowego bohatera - feldmarszałka Hindenburga. Wówczas pomnik stał się miejscem patriotycznych pielgrzymek i zlotów młodzieży.
W odróżnieniu od 600-letniej rocznicy bitwy pod Grunwaldem, na której to imprezie mieszkańcy okolicznych miasteczek i wsi specjalnie nie skorzystali, ówczesny Hohenstein (Olsztynek) bardzo wiele niemieckiej megalomanii zawdzięcza. Nazistowskie władze dbały bowiem nie tylko o narodowego ducha, ale i o infrastrukturę.
Dzięki pomnikowi miasto zyskało nowoczesną obwodnicę, dworzec kolejowy, większość ulic pokryto nową nawierzchnią i zakończyły się prace kanalizacyjne. Bogumił Kuźniewski z Towarzystwa Przyjaciół Olsztynka i autor tekstów o pomniku Tannenberg Denkmal pisze: "
Niemcy zmodernizowali zaopatrzenie miasta w wodę i energię elektryczną. W pobliżu jeziora Jemiołowo zbudowano młodzieżowy dom wycieczkowy na 160 miejsc, jeden z największych i najpiękniejszych w Prusach Wschodnich".
Tannenberg Denkmal zakończył żywot w sposób mało spektakularny - został rozebrany kamień po kamieniu. Jego agonia trwała od początku 1945 r., kiedy to jedną z wież wysadzili wycofujący się Niemcy. Granit z pomnika posłużył do budowy niejednego domu w okolicy, a także m.in. Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie.
Infrastruktura, choć nadgryziona zębem czasu, przetrwała za to do dzisiaj. Szkoda, że władze centralne i lokalne nie wykorzystały okazji, jaką było 600-lecie bitwy pod Grunwaldem, choćby do pchnięcia do przodu budowy obwodnicy Olsztynka czy poszerzenia lokalnych dróg kompletnie w czasie weekendu zatkanych.
Poza nowym budynkiem grunwaldzkiego muzeum na polu bitwy i kilku dni wzmożonego ruchu i handlu lokalna społeczność zyskała niewiele. Pod tym względem Grunwald to zmarnowana okazja.