- To wybieg taktyczny. Może chce być przesłuchany po Jarosławie Kaczyńskim zaplanowanym na przyszły tydzień - zastanawia się poseł Marek Wójcik (PO) z sejmowej komisji śledczej ds. Blidy.
O tym, że wybiera się do Sosnowca, a nie na Wiejską, były minister sprawiedliwości poinformował wczoraj rano w TOK FM. Trzy godziny później
Ryszard Kalisz (
SLD), przewodniczący komisji śledczej badającej okoliczności śmierci Blidy, spojrzał na puste krzesło dla świadków w Sali Kolumnowej Sejmu i... zaczął odczytywać notatkę sekretariatu komisji.
Wynikało z niej, że o tym, iż Ziobro na przesłuchanie nie przyjdzie, poinformowała komisję szefowa biura europosła w czwartek - telefonicznie, faksem i e-mailem. Powód: "udział w rozprawie przed Sądem Rejonowym w Sosnowcu".
W maju, w czerwcu i w ubiegłym tygodniu w rozmowie z Kaliszem (według oświadczenia posła SLD) Ziobro zapewniał, że przed komisją się stawi.
W sosnowieckim sądzie miał być wczoraj przesłuchany Bogdan Święczkowski, szef
ABW z czasów, gdy Ziobro był ministrem sprawiedliwości. Europoseł PiS wezwał go na świadka w procesie, jaki wytoczył mu
Grzegorz Schetyna. Obecnemu marszałkowi Sejmu, wcześniej szefowi
MSWiA Ziobro zarzucił, że jest "ciemną postacią rządu" i "człowiekiem, o którym się mówi, że odpowiada za wszystkie takie ciemne sprawki, które są związane m.in. z nadużywaniem służb specjalnych przeciwko opozycji". Proces toczy się od 2009 r., nie w Sosnowcu, lecz w Krakowie. Ziobro wnioskował już o wyłączenie sędziego, o przeniesienie sprawy do Warszawy. To wszystko opóźnia zakończenie procesu.
Sąd w Sosnowcu udziela krakowskiemu pomocy w przesłuchaniu niektórych świadków powołanych przez Ziobrę (Święczkowski sam o to poprosił). W piątek przesłuchiwał np. Krzysztofa Tchórzewskiego. Ziobry w Sosnowcu nie było. To nie są rozprawy, lecz czynność sądowa, w której strony procesu nie muszą brać udziału, choć mogą. Wczoraj Ziobro przyjechał do Sosnowca niepotrzebnie, bo zabrakło Święczkowskiego. Były szef ABW nadesłał usprawiedliwienie - jest na urlopie za granicą. Ryszard Kalisz sugerował, że Ziobro musiał o tym wiedzieć. - Komisja nie może sobie pozwolić na tego rodzaju sztuczki - ocenił.
- Wypowiedź sugerująca, że ta sytuacja była ukartowana, jest insynuacją - protestował Wojciech Szarama (PiS).
Kalisz przypomniał, że obecność świadka, byłego lub obecnego urzędnika państwowego, przed komisją jest obowiązkowa. I godzinę trwała dyskusja, czy wobec tego nieobecność Ziobry jest usprawiedliwiona, czy też nie. Przegłosowano, że nie. Wniosek do sądu o ukaranie europosła karą porządkową komisja odłożyła do czasu odebrania wyjaśnień od Ziobry.
Co na to Ziobro? Dziennikarzy czekających w sądowym korytarzu w Sosnowcu zapewniał, że posiedzeniu sądu dowiedział się w ostatni czwartek. Przypominał, że już raz był w podobnej sytuacji (podczas procesu z dr. G.) i wtedy wybrał obecność w Sejmie, a sąd uznał jego obecność za nieusprawiedliwioną. Zapewniał, że nie miał pojęcia, iż Święczkowski nie przyjdzie.
- Były dowody wskazujące na możliwość korupcji, w którą Barbara Blida mogła być uwikłana. W państwie prawa w takich sytuacjach stawia się zarzuty. W dodatku prokuratorzy, którzy stawali przed komisją, mówili, że nie było na nich żadnych nacisków. Chcę stanąć przed komisją i to będzie moje zwycięstwo - oświadczył na koniec europoseł PiS. Wezwany został na 3 sierpnia. 28 lipca komisja ds. Blidy ma przesłuchać Jarosława Kaczyńskiego. Ostatnim świadkiem będzie mąż posłanki SLD Henryk Blida. Komisja zaprosi go dopiero po wakacjach, we wrześniu.