W tym lub przyszłym tygodniu Sejm ma wybrać nową Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. Krzysztof Luft, dyrektor biura prasowego Sejmu, wejdzie do niej jako nominat prezydenta-elekta Bronisława Komorowskiego. Jednak z Sejmu odchodzić nie chce. - Biorę pod uwagę, żeby złożyć wniosek o urlop na sześcioletnią kadencję
KRRiT, bo ustawa daje mi taką możliwość - mówił "Gazecie" przed godz. 14.
Informację zaczęły powtarzać media. Oburzyła polityków. - To asekuranctwo. Jak ktoś chce iść do nowej pracy, to powinien zamknąć za sobą furtkę, a nie blokować etat i zostawiać sobie miękkie lądowanie - powiedział nam wiceszef PO Tomasz Tomczykiewicz. - Sześć lat to w dzisiejszym tempie życia epoka. Wiara w to, że się wróci do poprzedniego miejsca pracy, jest naiwnością - dodał.
Luft bronił się, że z podobnych urlopów korzysta około 150 posłów. - Presja, którą próbują na mnie wywrzeć dziennikarze, żeby nie korzystać z obowiązujących przepisów, wydaje mi się dziwna - mówił.
Posłowie - tak jak radni i członkowie KKRiT - mogą iść na urlopy bezpłatne na czas pełnienia funkcji publicznej. Dziennikarze ujawnili kilka lat temu, że tak zrobiły posłanki
PiS Elżbieta Kruk i Barbara Marianowska, które od 2001 r. są na bezpłatnym urlopie z
NIK. Z podobnych urlopów skorzystali zatrudnieni
Aleksander Szczygło i Władysław Stasiak, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej (pracowali w NIK, a potem przeszli do kancelarii prezydenta). Wtedy politycy mówili, że to blokowanie etatów.
- Nawet jeśli prawo pozwala na takie urlopy, to nadużycie i wykorzystywanie sytuacji - komentuje rzecznik
SLD Tomasz Kalita. - Jeśli urzędnik odchodzi z Sejmu na poziom bardziej polityczny, a taką instytucją jest KRRiT, i to na tak długi czas, to trzeba zachować się uczciwie i odejść z poprzedniego miejsca pracy. Oczekiwałbym wyższych standardów od ludzi, który funkcjonują wokół polityki - dodaje.
Lech Czapla, szef Kancelarii Sejmu przyznaje, że na bezpłatnych urlopach jest kilkunastu pracowników Sejmu. - Zwykle to małżonkowie osób, które wyjeżdżają na placówki dyplomatyczne - mówi "Gazecie" Czapla. I dodaje, że bezpłatny urlop nie blokuje etatu i można kogoś zatrudnić na tym stanowisku. Jednak dyrektor kancelarii Sejmu musi w takiej sytuacji w planie zatrudnienia uwzględnić powrót pracownika, zagwarantować mu równorzędne stanowisko i pensję. I tak by było w przypadku Lufta.
O zdanie na temat ewentualnego urlopu Lufta zapytaliśmy marszałka Sejmu Grzegorza Schetynę, który po południu rozmawiał z Luftem. - Krzysztof Luft nie będzie składał wniosku o urlop. Rozmawiałem z nim i powiedział, że nie ma takiego zamiaru - mówi "Gazecie" Schetyna.
Luft około godz. 17 przyznał: - Skłaniam się ku temu, że nie będę korzystał z takiej możliwości - powiedział. Pytany o rozmowę z marszałkiem Schetyną zaprzeczył, że to ona wpłynęła na zmianę jego zdania. Dodał za to, że rozmawiał o tym z prezydentem - elektem Bronisławem Komorowskim.
- Jeżeli jakikolwiek problem ma z tego wynikać, to dla mnie problemu nie ma. Po rozmowie z Bronisławem Komorowskim uznałem, że nie będę brał tego urlopu. Poinformowałem o tym też marszałka Schetynę - mówi nam Luft.