http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dziecko na Wyspach kosztuje tyle co mieszkanie

Jacek Pawlicki
2010-07-19, ostatnia aktualizacja 2010-07-19 17:48

Wychowanie dziecka w Wielkiej Brytanii od urodzenia do 21. roku kosztuje ok. 200 tys. funtów, czyli mniej więcej tyle, ile mała kawalerka w Londynie


Fot. Karolina Sikorska / AG
Tak wynika z opublikowanego właśnie raportu brytyjskiego Family and Parenting Institute (FPI), niezależnej brytyjskiej organizacji walczącej o bardziej przyjazną politykę władz wobec rodziny.

Eksperci instytutu od lat śledzą i oceniają to, co rząd i władze lokalne robią (albo czego nie robią) dla rodziny. Badają też koszty wychowania dzieci. W sezonie 2009/10 dziecko kosztowało brytyjskich rodziców 800 funtów (3,9 tys. zł) miesięcznie, czyli ok. 30 funtów więcej niż rok temu. Na koszty te składały się m.in. wydatki na wyżywienie, szkołę (przedszkole), opiekę medyczną i różnego rodzaju przyjemności. Eksperci instytutu zwracają uwagę na spory, bo ponad 5-proc. wzrost opłat za przedszkole i żłobki. Średnio na jedno dziecko trzeba było przeznaczyć z tego tytułu 30-80 funtów miesięcznie.

Co roku FPI wystawia władzom ocenę za politykę wobec rodziny. Przyznana w tym roku ocena - "C minus" (w skali od A do G) - dotyczy głównie poprzedniego gabinetu Partii Pracy. Nowy - konserwatystów i liberałów - przejął władzę w maju i jest jeszcze za wcześnie, by ocenić jego politykę rodzinną.

Choć poprzedni rząd nie wypadł w tej dziedzinie tak źle, ocena niektórych wskaźników składających się na całość wypadła gorzej od średniej. I tak gabinet laburzystów dostał "D" za mieszkalnictwo, a to głównie za to, że 44 proc. nowo zbudowanych na Wyspach mieszkań ma za mało miejsca do zabawy dla dzieci, np. w kuchni, gdzie małe dzieci lubią przebywać z rodzicami.

Ekspertom przeszkadza także to, iż dzieci stają się celem coraz bardziej natrętnych kampanii marketingowych. 84 proc. brytyjskich rodziców uważa, że firmy zbytnio eksploatują ich dzieci jako potencjalny cel reklamy. Przeciętne dziecko na Wyspach ogląda od 20 tys. do 40 tys. reklam telewizyjnych rocznie. Zdaniem FPI na jakości życia rodziny odbija się negatywnie zubożenie emerytów, czyli dziadków. Co roku 60 tys. emerytów zmuszonych jest sprzedać swe domy, by pokryć koszty pobytu w domu opieki dla ludzi starszych.

- Poprzedni rząd laburzystów zrobił wiele dobrego w dziedzinie polityki rodzinnej. Wielkim skokiem na przód był np. program "Równy start dla każdego dziecka" - mówi szefowa FPI Katherine Rake. Jej zdaniem Partia Pracy nie uczyniła jednak z rodziny sprawy priorytetowej, na co sprawa ta zasługuje.

Family and Parenting Institute wiele obiecuje sobie po nowym rządzie. Autorzy raportu przypominają premierowi Davidowi Cameronowi, że obiecał uczynić z Wielkiej Brytanii "kraj prawdziwie przyjazny dla rodziny". I zapowiadają, że będą dokładnie śledzili, jak i czy wywiąże się z tej obietnicy.





Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':