Towarzyszyłyśmy kilku osobom z Europy, które przyjechały na paradę.
Ronan O'Riordan, 25 lat, z Cork w Irlandii. Przygotowuje doktorat z biochemii, chce zostać na uczelni.
Gulja Sułtanowa, 35-letnia germanistka z Sankt Petersburga, aktywistka ruchu LGBT, i jej 38-letnia partnerka Manny de Guerre - Brytyjka od 14 lat mieszkająca w Rosji. Wcześniej Manny uczyła angielskiego, teraz razem organizują festiwale filmowe o tematyce LGBT. Marzą o własnej kawiarni Babuszki-lesbiuszki.
Stefano Bucaioni, Włoch z Perugii, lat 29, informatyk. Kiedyś jako nastolatek był w Krakowie na katolickim obozie młodzieżowym. Działacz w organizacji Arcigay walczącej o prawa mniejszości seksualnych. Mieszka w Londynie ze swoim partnerem Antonio Fabrizio z południa Włoch, 30-latkiem, który pracuje w piśmie finansowym „Leasing Life”.
Bradley Fayki (podkreśla, że bardzo chce, by wydrukować jego imię i nazwisko, bo jego ideą jest, by ludzie trans byli widoczni), 28 lat, wychował się na przedmieściach Paryża, pochodzi z rodziny algierskich imigrantów, mieszka w Paryżu, trans-boy, artysta wideo, nakręcił własnym sumptem krótkometrażowy dokument „Transworld”, z którym jeździ po festiwalach LGBT.
Lesbijka? Ładnie
Przed startem wszyscy stoimy na placu Bankowym.
- O Chryste! Ile policji! - Ronan jest szczerze zaskoczony. - Wygląda, jakby szli na wojnę. Chyba w całej Irlandii nie mamy tylu policjantów.
Bradley: - Znajomi ostrzegali mnie - Bradley w Polsce uważaj bardzo! Ze względu na to, kim jesteś, i na kolor skóry. Ale mnie nie spotkało w Warszawie nic przykrego, ludzie są bardzo życzliwi.
- O mój Boże! - Ronan zauważa jajka już rozbite na asfalcie placu Bankowego, choć parada jeszcze się nie zaczęła.
Nadchodzą Gulja i Manny. - Widziałyśmy z bliska manifestację faszystów - opowiada z przejęciem Gulja. - Przechodzili obok Pride House'u na Nowym Świecie. Było ich naprawdę dużo: poleciały jajka i świece dymne. Celowali w nas, bo trzymaliśmy plakat "Smash Homophobia". Bałam się, że zaatakują, jednak wasza policja naprawdę starała się nas chronić. W Rosji nie możemy liczyć na stróżów porządku.
Manny: - Tylko dlaczego pozwolono faszystom demonstrować tak blisko? Pierwszy raz spotkałyśmy się z tak bezpośrednio wyrażaną nienawiścią. W Rosji zwykle nikt otwarcie nie przyznaje się do homofobii. Ale może to lepiej - otwarta nienawiść, smutne twarze, czarne stroje i wszystko jasne. Ale spotkałam w Warszawie wielu sympatycznych ludzi, bo jesteśmy już tu kilka dni. Widzieli mój tęczowy znaczek i większość się uśmiechała. Jednak bliżej wam do Niemiec niż do Rosji.
- Widać, że to już Europa - przytakuje Manny.
Gulja: - I na ulicach jest czyściej niż w Petersburgu, o innych miastach nie wspominając. Niedawno wróciłyśmy z Archangielska, gdzie miał odbyć się nasz festiwal filmów LGBT, ale pod naciskiem Cerkwi lokalne władze cofnęły pozwolenie. Nam nie pozwolono nawet zamieszkać w zarezerwowanym wcześniej hotelu, mimo, że wpłaciłyśmy zaliczkę. Woleli oddać pieniądze, niż narazić się urzędnikom. Ale i tak mam szczęście, że urodziłam się w Rosji, a nie w Azerbejdżanie. Tam społeczeństwo jest jeszcze bardziej konserwatywne.
Stefano i Antonio wychodzą z restauracji - poszli się posilić, nie wiadomo, jaki wysiłek ich jeszcze tu czeka. Stefano rozgląda się po placu. - Kiedy byłem w Polsce po raz pierwszy, po ulicach jeździły dziwolągi, których nigdzie indziej w Europie nie widziałem. Teraz samochody w Warszawie wyglądają podobnie do tych w Rzymie i Londynie. Rozwijacie się tak szybko!
Antonio zaprzecza: - Co ty mówisz! Tutaj nie wszyscy mają nawet prawa człowieka. Ludzie myślą, że są tolerancyjni, bo nie pluną ci w twarz na ulicy. Ukryta dyskryminacja jest jeszcze gorsza.
Dochodzą włoscy przyjaciele Stefano i wyjmują transparenty. Przywieźli napis po polsku: "Wolność, równość i prawa człowieka dla wszystkich".
Manny: - Polska to religijny kraj, prawda? Wczoraj widziałyśmy TEN krzyż. Nie rozumiem dlaczego ludzie robili sobie pod nim zdjęcia. Przecież to niesmaczne! To nie jest turystyczna atrakcja.
Gulja: - Jak brzmi "lesbijanka" po polsku. Lesbijka? Ładnie. U nas w Rosji nie jest to neutralne określenie. Wielu uważa je za obraźliwe.
Źródło: Gazeta Wyborcza