Z megaustawy z pewnością skorzystają operatorzy i mieszkańcy miast. Rzecz jednak w tym, że miała ona zachęcać do inwestycji w internet także małe gminy i powiaty, bo tam jest najgorzej z dostępem do globalnej sieci. Czy zachęci?
Zdaniem ekspertów samorządy będą inwestować tylko wtedy, gdy wcześniej dostaną fachową poradę, jak przebić się przez gąszcz skomplikowanych procedur. Inaczej wzruszą ramionami i wydadzą pieniądze na nowe krawężniki. Dowód? Przez ostatnie trzy lata samorządy pozbawione merytorycznej pomocy wykorzystały tylko kilkanaście procent unijnych środków przeznaczonych na internetowe inwestycje.
Rząd przekonywał, że problem zna - wsparcia miał udzielać samorządom Urząd Komunikacji Elektronicznej, który wynegocjował już nawet z
MSWiA odpowiednią umowę. I nagle sprawa ugrzęzła w biurokratycznych trybach. Od sześciu tygodni wszystkie pytane przez nas resorty odpowiadają: analizujemy tę kwestię.
Taka zwłoka nie jest dobrą informacją dla kraju, w którym dostęp do stacjonarnego internetu ma zaledwie 13,5 proc. obywateli - gorzej w Unii Europejskiej mają tylko Rumuni i Bułgarzy. A z zapowiadanej przez Donalda Tuska Polski cyfrowej zostanie
Polska z cyframi pokazującymi skalę niewykorzystanej szansy.