http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

EuroPride

dub, wkk
2010-07-19, ostatnia aktualizacja 2010-07-18 23:03

Najważniejsza w Europie parada mniejszości seksualnych, po raz pierwszy odbyła się w kraju postkomunistycznym. Organizowana od 18 lat w Europie Zachodniej impreza gromadziła do tej pory nawet ponad milion uczestników. W warszawskim marszu - według szacunków policji - szło 8 tys. osób, według organizatorów z Fundacji Równości - nawet 15 tys.

ZOBACZ TAKŻE
GALERIA ZDJĘĆ
Uczestnicy nieśli transparent z najważniejszym postulatem polskich gejów i lesbijek: "Żądamy ustawy o związkach partnerskich". Mnóstwo osób oglądało paradę z boku - cieszyły się, machały z okien. Ale na początku grupa ok. 100 młodych ludzi, z których część wcześniej szła w Marszu Grunwaldzkim ONR, Młodzieży Wszechpolskiej i NOP, próbowała powstrzymać wymarsz. W stronę EuroPride poleciały jajka i butelki. Policja zatrzymała dziewięć osób. Na trasie parady było jeszcze kilka niewielkich pikiet jej przeciwników. Niektórzy stali z krzyżami.

W geście solidarności z polskimi lesbijkami i gejami na EuroPride stawili się politycy europejscy: Nick Herbert, sekretarz stanu w brytyjskim Home Office, Ulrike Lunacek, austriacka eurodeputowana, twórczyni grupy LGBT w Parlamencie Europejskim, Volker Beck, deputowany Bundestagu. - Jestem z Partii Konserwatywnej, jestem w brytyjskim rządzie i jestem otwartym gejem - mówił Herbert.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':