http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Pożegnanie prałata

Krzysztof Katka, Gdańsk
2010-07-19, ostatnia aktualizacja 2010-07-18 17:14

W sobotę ks. Henryka Jankowskiego żegnało blisko dwa i pół tysiąca osób - parafianie, poczty sztandarowe "Solidarności", wielu duchownych, związkowcy, politycy.

Prałat zmarł tydzień temu, miał 74 lata. Był kapelanem "Solidarności", wieloletnim proboszczem parafii św. Brygidy. Został pochowany w nawie tego kościoła po uroczystej mszy, której przewodniczył abp Sławoj Leszek Głódź.

W godzinnej homilii metropolita gdański przypominał zasługi prałata - odbudowę kościoła, duchową pomoc dla strajkujących w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r., działalność charytatywną, troskę o ojczyznę.

- Ksiądz Henryk był i jest ikoną "Solidarności". Żegnaj, rycerzu Rzeczpospolitej - mówił.

Ale metropolita też ganił media: - Prałat Jankowski stał się negatywnym bohaterem mediów, uprawiano wobec niego, by rzec z włoskiego - sciacallaggio - zagryźć na żywca.

W homilii abp Głódź użył też hasła Jarosława Kaczyńskiego z kampanii prezydenckiej - "Polska jest najważniejsza". W imieniu zmarłego prałata Głódź powiedział: - Żegnam Polskę, bo Polska jest najważniejsza, jest w potrzebie.

W pogrzebie uczestniczyli m.in. Katarzyna i Aleksander Hallowie, szef Samoobrony Andrzej Lepper oraz dyrektor Radia Maryja Tadeusz Rydzyk. Nie przyszedł Lech Wałęsa - były prezydent był dzień wcześniej na mszy pożegnalnej.

Po mszy przemówienia wygłosili politycy i szef "S". - W twojej świątyni Polska zawsze była wolna. Byłeś jak "Solidarność" - dumny i niepokorny - mówił Janusz Śniadek, przewodniczący "S".

- Czterdzieści lat temu w tym miejscu były gruzy, a ty odbudowałeś ten kościół - wspominał Paweł Adamowicz (PO), prezydent Gdańska, były ministrant prałata.

W imieniu swoim i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego przemawiał Jacek Kurski, eurodeputowany PiS. - Ksiądz Henryk był człowiekiem, na którego zawsze można było liczyć, tu była enklawa wolnej Polski. W tej wolnej Polsce ksiądz Henryk nie miał lekko - mówił Jacek Kurski. - Za urojone, bardziej niż zawinione sprawy spadły na niego gromy. Próbowano go skazać na śmierć cywilną i zakopać go żywcem.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':