W piątek wieczorem rosyjska
telewizja NTV, której właścicielem jest
Gazprom, pokazała film "Chrześny baćka 2". Był to drugi odcinek filmu dokumentalnego poświęconego Aleksandrowi Łukaszence, którego pierwszą część Rosjanie wyemitowali 4 lipca.
Białoruski lider został w nim ponownie oskarżony o współodpowiedzialność za porwania i morderstwa pod koniec lat 90. opozycyjnych polityków i niezależnych dziennikarzy, a także o korupcję, a nawet sympatię do Adolfa Hitlera.
Według autorów filmu majątek rodziny Łukaszenki jest szacowany na 12 mld dol. i powstał dzięki czerpaniu korzyści z handlu bronią oraz reeksportu rosyjskich surowców energetycznych. Film kończy się słowami: "Adolf Hitler też do czasu miał duże społeczne poparcie, jednak wszyscy pamiętają, czym się to wszystko skończyło".
- Film jest adresowany przede wszystkim do rosyjskiej opinii publicznej i ma uzasadnić bardziej pragmatyczną i bardziej zdecydowaną politykę wobec Białorusi, którą będzie teraz prowadził Kreml - mówi "Gazecie" rosyjski politolog Andrzej Suzdalcew.
Rzeczywiście - Białorusini filmu nie obejrzeli, choć telewizja NTV jest obecna także na Białorusi. W tym kraju NTV nadawała bowiem w piątek wieczorem nie film o Łukaszence, lecz film fabularny. Jednak białoruscy politycy nie mają wątpliwości, że emisja w kontrolowanych przez Kreml mediach ostrych materiałów o Łukaszence to świadectwo zmiany kursu politycznego wobec Białorusi.
- To jest znak, że Rosja w zbliżających się wyborach prezydenckich nie będzie popierała Łukaszenki - oświadczył lider opozycyjnej partii BNF Alaksiej Janukiewicz.
Białoruska opozycja domaga się, by zasadność zarzutów rosyjskiej telewizji pod adresem Łukaszenki została zbadana przez białoruską prokuraturę.