W pożegnalnej mszy w Bazylice św. Brygidy w Gdańsku uczestniczyło blisko 3 tysięcy osób. Ponad tysiąc wiernych zgromadziło się w kościele, pozostali obserwowali nabożeństwo transmitowane na telebimie siedząc w ławkach ustawionych przed świątynią lub chowając się w cieniu pod drzewami i kamienicami. Obok telebimy rozwieszono transparent "Solidarności" przepasany kirem.
W kościele zmarłego w poniedziałek na powikłania po cukrzycy duchownego żegnali m.in. prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, Katatrzyna i Aleksander Hall, Marian Krzaklewski, Janusz Śniadek, Zbigniew Niemczycki. Przyjechał też dyrektor Radia Maryja o.
Tadeusz Rydzyk oraz
Andrzej Lepper.
W blisko godzinnej homilii, metropolita gdański abp.
Sławoj Leszek Głódź, wymieniał zasługi prałata i ganił, tych którzy go krytykowali.
- Wiadomość o śmierci prałata Jankowskiego obiegła całą Polskę i poruszyła wiele serc czasami wydawało się wystygłych i niechętnych - podkreślał Głódź. - We wspomnieniach dominował ton, że Polska straciła wybitnego kapłana. Ale też dodawano, że był kontrowersyjny. To modne dziś określenie - "kontrowersyjny". Bądźmy ostrożni z tym dzieleniem człowieka na pół.
Te słowa przywitano oklaskami. Głódź przypomniał zaslugi prałata dla "Solidarności". - Stał się ikoną "Solidarności" - mówił. - Ostatnio tyle w nas zwątpienia. Wystygły serca dla Kościoła, Ojczyzny, dla "Solidarności" - mówił metropolita gdański.
Zapewniał, że ks. Henryk "był kapłanem posłusznym wobec Kościoła". - Stał się negatywnym bohaterem mediów, uprawiano wobec niego, by rzec z włoskiego - szakaladzio - zagryźć na żywca.
W homilii Sławoja Leszka Głódzia pojawiło się hasło Jarosława Kaczyńskiego z kampanii prezydenckiej - "Polska jest najważniejsza". Mówiąc w imieniu zmarłego prałata Głódź powiedział: - Żegnam Polskę, bo Polska jest najważniejsza, jest w potrzebie.
Słowa te nagrodzono oklaskami.
Chwilę wcześniej metropolita mówił, że prałat ostrzegał "przed dominacją na scenie politycznej jednej opcji politycznej".
- W dobrych zawodach wystartowałeś, bieg ukończyłeś, wiary ustrzegłeś - podsumował metropolita.
Po mszy, tuż przed złożeniem trumny z ciałem prałata w krypcie nawie kościoła św. Brygidy. Przemówienia wygłosili politycy i szef "S".
- W Twojej świątyni Polska zawsze była wolna. Byłeś jak "Solidarność" - dumny i niepokorny - mówił Janusz Śniadek, przewodniczący "S".
- Czterdzieści lat temu w tym miejscu były gruzy, a Ty odbudowałeś ten kościół - wspominał Paweł Adamowicz (PO), prezydent Gdańska, były ministrant prałata.
W imieniu swoim i Jarosława Kaczyńskiego przemawiał
Jacek Kurski, eurodeputowany
PiS. - Ksiądź Henryk był człowiekiem, na którego zawsze można było liczyć, tu była enklawa wolnej Polski. W tej wolnej Polsce ksiądz Henryk nie miał lekko - mówi Jacek Kurski. - Za urojone, bardziej niż zawinione sprawy, spadły na niego gromy. Próbowano go skazać na śmierć cywilną i zakopać go żywcem.