Takie poprawki do ustawy o FSB przyjęła wczoraj Duma wbrew protestom opinii publicznej. Największe kontrowersje budził właśnie zapis o ostrzeganiu obywateli i organizacji, które "stwarzają warunki lub tworzą przyczyny do popełnienia przestępstwa".
Co się jednak stanie, jeśli nie zmienią one swojego zachowania, nie wiadomo. Z projektu ustawy zostały bowiem wykreślone zapisy przewidujące za zignorowanie ostrzeżenia grzywnę w wysokości od 500 do 50 tys. rubli (od 50 zł do 5 tys. zł) lub 15 dni aresztu.
Projekt ustawy wywołał protesty obrońców praw człowieka, mediów, opozycji.
Ostro skrytykował go federalny rzecznik praw człowieka, a więc urzędnik państwowy w randze ministra. Jego zdaniem nowe uprawnienia dla tajnej policji to "potwór w stylu Ławrentija Berii", czyli "krwawego szefa NKWD z przełomu lat 30. i 40.".
W proteście przeciwko ustawie grupa Wojna, urządzających skandaliczne happeningi artystów, wymalowała 53-metrowy męski członek na podnoszonym moście w Sankt Petersburgu, tuż pod oknami miejscowej centrali FSB.
Nowe przepisy wejdą w życie, jeśli zatwierdzi je Rada Federacji i podpisze prezydent. Będzie to formalność, choć obrońcy praw człowieka już dawno zaapelowali do Dmitrija Miedwiediewa, aby zawetował nowe prawo. Prezydent przyznał w czwartek, że to on stał za wprowadzeniem poprawek do ustawy o FSB.
Źródło: Gazeta Wyborcza