- To nie jest dobry dzień dla kobiet. Polki wciąż będą dyskryminowane - kręciła głową rozgoryczona Agnieszka Chłoń-Domińczak, była wiceminister pracy.
Dziś kobiety mogą przejść na emeryturę w wieku 60 lat, mężczyźni 65. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich to niesprawiedliwe i niekonstytucyjne. Skargę złożył trzy lata temu Janusz Kochanowski, który zginął w katastrofie pod Smoleńskiem.
- Kobiety krócej pracują, więc odłożą mniej składek i będą miały niższą emeryturę. Zważywszy na to, że odchodzą też na urlopy wychowawcze i zarabiają średnio o 20 proc. mniej niż mężczyźni, ich emerytura może wynieść zaledwie 20-30 proc. ostatniego wynagrodzenia. Grozi im bieda - przekonywał wczoraj 12 sędziów Trybunału Lesław Nowacki z biura RPO.
Bezskutecznie. Trybunał orzekł, że krótsza praca kobiet nie łamie konstytucji. Bo Polki, które skończyły 60 lat, nie muszą odchodzić z pracy, lecz mogą pracować dalej i odkładać składki. A więc same zdecydują, czy chcą dostawać niewielkie świadczenia, czy nie - uzasadniali sędziowie.
Sąd Najwyższy w 2009 r. uznał, że osiągnięcie wieku emerytalnego nie może być jedynym powodem zwolnienia.
Trzy z czterech kobiet w składzie Trybunału: Teresa Liszcz, Ewa Łętowska i Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz - nie zgodziły się z werdyktem. Sędziowie mężczyźni je przegłosowali.
Zanim to nastąpiło, publiczność słuchała słownych pojedynków Lesława Nowackiego i reprezentującego parlament posła PO Jacka Żalka na temat roli kobiety we współczesnym świecie.
Żalek: - Kobiety mają prawo odchodzić wcześniej na emeryturę, bo Polki przywiązują dużą wagę do życia rodzinnego, nawet kosztem pracy. Występuje przekonanie, że rolą kobiety jest wychowanie potomstwa czy wnuków. Nie możemy patrzeć tylko na aspekt materialny. Dostrzeżmy też aspekt kulturowy.
Nowacki: - Tyle że coraz więcej kobiet ma większe aspiracje. Chcą robić karierę, nie tylko zajmować się domem. Nie utrudniajmy im tego.
Eksperci przyjęli wyrok z rozczarowaniem. Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan przekonuje, że wyrok może mieć katastrofalne skutki dla budżetu państwa.
Prawo gwarantuje kobietom z minimum 20-letnim stażem pracy najniższą emeryturę (dziś 706 zł brutto). Zarabiające niewiele i odchodzące na emeryturę zaraz po sześćdziesiątce mogą nie uskładać wystarczającego kapitału nawet na to najniższe świadczenie. Wypłata ich emerytur spadnie więc na pozostałych podatników.
Trybunał jest tego świadom. Przyznał, że zróżnicowanie wieku, choć konstytucyjne, "nie jest optymalne". I "postanowił o skierowaniu do Sejmu sygnalizacji dotyczącej celowości podjęcia działań ustawodawczych, zmierzających do stopniowego zrównywania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn".
- Rząd może i powinien w końcu zdecydować się na wyrównanie wieku - mówi Wiktor Wojciechowski, ekonomista z fundacji FOR.
Jednak minister pracy
Jolanta Fedak (
PSL) nie widzi powodu.