Winę ponosi rząd. Kiedy w czerwcu zeszłego roku
Trybunał Konstytucyjny orzekł o niezgodności z konstytucją kilku przepisów ustawy o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, dał rządowi rok na poprawienie prawa. Tymczasem rząd dopiero w zeszłym miesiącu przesłał do Sejmu projekt nowelizacji, który mógłby zapobiec powstaniu dziury w uprawnieniach CBA. Wyrok wszedł w życie 3 lipca, a druk sejmowy z rządowym projektem ma datę 7 czerwca.
CBA od 3 lipca nie może • pozyskiwać w jakikolwiek sposób - z podsłuchów, obserwacji, kontroli korespondencji, od konfidentów czy od innych instytucji - jakichkolwiek danych wrażliwych, a więc: o zdrowiu, pochodzeniu rasowym lub etnicznym, poglądach politycznych, religijnych i filozoficznych, przynależności wyznaniowej, partyjnej lub związkowej, kodzie genetycznym, nałogach, życiu seksualnym, skazaniach, ukaraniach (np. grzywną czy mandatami), czy o jakichkolwiek orzeczeniach wydanych w postępowaniu sądowymlub administracyjnym; • przechowywać takich danych - dotyczy to także danych zebranych wcześniej, przed wejściem w życie wyroku Trybunału; • występować do innych instytucji, np. sądu,
ZUS, banków, izb skarbowych, o pozyskanie jakichkolwiek danych, nie tylko wrażliwych (wyrokiem Trybunału utraciły moc przepisy wykonawcze dotyczące takiego pozyskiwania); • pozyskiwać i przechowywać, w ramach kontroli oświadczeń majątkowych danych z tzw. oględzin majątku i jego składników (np. oględzin domu w celu ustalenia, czy rzeczywiście ma wartość, jaką poseł deklaruje w oświadczeniu majątkowym).
Zwróciliśmy się do CBA z pytaniem, jak sobie radzi w tej sytuacji. Czy zaprzestało zbierania i przechowywania danych? Jeśli je dalej zbiera i przetwarza, to na jakiej podstawie prawnej? I czy spowodowało to jakieś utrudnienia w działalności Biura?
Rzecznik CBA Jacek Dobrzyński odpowiedział, że CBA zaprzestało oględzin majątków. Szef CBA Paweł Wojtunik zakazał też wewnętrzną decyzją "intencjonalnego" zbierania danych wrażliwych i zalecił przegląd spraw prowadzonych przez CBA pod kątem zawartych w nich danych wrażliwych. Dobrzyński nie wyjaśnił, co się dzieje z danymi wrażliwymi, które podczas tego przeglądu CBA wyłuska? A także z tymi, które - bez takiej intencji, ale nieuchronnie - pozyskiwane są w trakcie np. podsłuchu, obserwacji czy z donosów informatorów? Poinformował natomiast, że dane zebrane przed wejściem w życie wyroku Trybunału nie są weryfikowane. Nie powiedział, na jakiej podstawie prawnej CBA nadal je przechowuje, skoro taka podstawa znikła z ustawy o CBA.
Jacek Dobrzyński zapewnił, że CBA działa w tej sprawie w porozumieniu z Generalnym Inspektorem Ochrony Danych Osobowych. Jednak ani
GIODO, ani żadna inna instytucja państwa nie ma prawa kontrolować zasobów CBA. To zresztą było powodem, dla którego Trybunał uznał przepisy o gromadzeniu i przechowywaniu danych wrażliwych za niekonstytucyjne. Dlatego nie da się udowodnić, że CBA gromadzi i przechowuje dane wrażliwe bezprawnie. A więc teoretycznie może gromadzić te dane bez konsekwencji, mimo że to nielegalne.
Chyba że zechce się tymi materiałami posłużyć - a przecież właśnie po to je zbiera.
Jeśli jednak CBA przekaże jakiekolwiek z tych danych prokuraturze i staną się one podstawą postawienia komukolwiek zarzutu, sporządzenia aktu oskarżenia czy skazania, to sprawa nielegalnego posiadania przez Biuro danych wrażliwych się wyda. A wtedy osoba, której to dotyczy, może wytoczyć CBA proces o odszkodowanie za bezprawne naruszenie prawa do prywatności. Zaś prokuratura będzie miała zgryz, jeśli dostanie doniesienie o przestępstwie przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy CBA. Można też kwestionować akt oskarżenia czy wyrok oparty na nielegalnie pozyskanych materiałach.
Takie możliwości potwierdza były minister sprawiedliwości prof.
Zbigniew Ćwiąkalski. - Pozyskiwanie i przetwarzanie danych wrażliwych bez podstawy prawnej przez CBA kwalifikuje się jako przestępstwo nadużycia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków. Choć sądzę, że prokuratura raczej umorzyłaby sprawę za względu na znikomą szkodliwość. Ale co do słuszności takiej kwalifikacji można mieć wątpliwość - mówi "Gazecie" prof. Ćwiąkalski. I dodaje: - Jako adwokat osoby, przeciwko której wykorzystano by takie dane, wytoczyłbym proces o odszkodowanie. I wykorzystałbym to do zakwestionowania wyroku karnego. Chociaż zakwestionowanie niekoniecznie byłoby skuteczne, bo w Polsce nie ma zakazu "owoców zatrutego drzewa", czyli wykorzystania dowodów zdobytych z naruszeniem prawa.
Jak długo CBA będzie działać nielegalnie? Biorąc pod uwagę wakacje parlamentarne, rządowy projekt nowelizacji łatającej dziurę prawną może być uchwalony najwcześniej jesienią.
A i to jest niepewne, bo projekt budzi wątpliwości ekspertów, czy rzeczywiście wprowadza kontrolę danych wrażliwych gromadzonych przez CBA na takim poziomie, by było to zgodne z wyrokiem Trybunału. CBA oprotestowało propozycję, by o tym, jakie dane wrażliwe może pozyskać i gromadzić w konkretnej sprawie, decydował sąd. W przyjętej wersji projektu czuwać nad tym ma wyznaczony przez szef CBA "pełnomocnik do spraw kontroli przetwarzania danych". Po uwagach Trybunału zmniejszono z dziesięciu do pięciu lat okres obowiązkowego przeglądu przechowywanych danych w celu zniszczenia tego, co nieprzydatne.