Rozmowa z Prof. Adamem Suchońskim*,
Beata Łabutin: Czy w którymś z europejskich podręczników do historii można przeczytać, że wojska polsko-litewskie pod wodzą Jagiełły nie wygrały pod Grunwaldem? Prof. Adam Suchoński*: Aż tak to nie. Ale na różne niespodzianki można się natknąć.
Dla nas Grunwald to najważniejsza bitwa w historii. - Nam się wydaje, że bitwa pod Grunwaldem była jednym z największych wydarzeń w dziejach Europy. A dla Litwinów to w ogóle największe historyczne wydarzenie. Tam Żalgiris, czyli Grunwald, to nie tylko bitwa, ale i nazwa papierosów, wody mineralnej, lodów, drużyny piłkarskiej, koszykarskiej...
A jak to widzą w Europie? - Europejski podręcznik do historii (który został wydany w 1992 r., dwa lata później przetłumaczony na język polski, i funkcjonuje w dwudziestu krajach) mówi w dosłownie dwóch zdaniach, że w 1410 roku wojska polsko-litewskie pod wodzą Jagiełły pokonały Krzyżaków, co spowodowało osłabienie państwa zakonnego.
Tylko tyle? - No niestety. Przy tym opracowaniu nie było polskiego autora, zresztą przy przygotowywanym właśnie nowym europodręczniku także nie ma, bo minister Giertych uznał, że niepotrzebny nam taki podręcznik.
A w innych krajach? Co tam przeczytamy o bitwie pod Grunwaldem? - Podręczniki niemieckie piszą głównie o tym, że Krzyżacy założyli przeszło sto miast i ponad tysiąc wiosek. I że ich rozwój w wyniku konfliktu z państwem polskim został zahamowany. Zadziwiająca rzecz - czasem opis dziejów zakonu zajmuje 2-3 strony, a nazwa Grunwald w ogóle nie pada! Inni wspominają w jednym zdaniu, że bitwa zakończyła się przegraną zakonu. Są też takie, które przedstawiają i polski, i niemiecki punkt widzenia, co jest godne uznania. Ale one pochodzą z lat sześćdziesiątych, siedemdziesiątych, osiemdziesiątych.
Współcześnie wydawane niemieckie podręczniki do historii idą w kierunku tzw. aktualizacji. Piszą np., że 15 lipca 1410 roku na polach Grunwaldu wojska krzyżackie zostały pokonane przez wojska polsko-litewskie, ale w sierpniu 1914 roku prawie w tym samym miejscu genialny feldmarszałek, a potem prezydent Niemiec von Hindenburg pokonał armię rosyjską generała Samsonowa. Inne, że zakon na swoich terenach podnosił cywilizację, a ludzie tam żyjący, którzy pracowali dla dobra swojego i swego regionu, sześćset lat później zostali stamtąd brutalnie wypędzeni po II wojnie światowej, a dotknęło to 12 milionów osób. To ogromne nadużycie! Na szczęście takich podręczników nie jest dużo.
Czy niemieckie podręczniki przyznają, że zakon dopuszczał się aktów gwałtu? - Zwykle wyjaśnia się, jak zakon rozrastał się terytorialnie przy użyciu sformułowań: wykupywali, pozyskiwali, organizowali itd. Prawie nigdzie nie ma słów takich, jak w naszych podręcznikach: podbijali, łupili, zabijali. Nieliczne wzmianki o krzyżackich napadach ilustruje się przedstawieniami rycerzy zakonnych pacyfikujących... niemieckie wioski. To ma oznaczać, że takie napady były standardem w ówczesnych czasach. Czasem zaznacza się, że dla współczesnego Polaka określenie "Krzyżak" ma wydźwięk pejoratywny.
Nie ma praktycznie podręcznika niemieckiego, który by nie wymieniał roku 1466 - pokoju toruńskiego, w wyniku którego zabrano zakonowi ujście Wisły i wypędzono ich z Malborka. Te wydarzenia uważa się za klęskę zakonu, Grunwald się bagatelizuje - ot, jakaś tam przegrana bitwa.
A inni, jak piszą o Grunwaldzie? - Znalazłem informacje o Grunwaldzie w podręcznikach japońskich, kanadyjskich, amerykańskich... Czasem jedno zdanie: że bitwa pod Grunwaldem była jedną z największych bitew średniowiecznej Europy.
Wszystkie kraje, które brały udział w bitwie po stronie zwycięzców, starają się wyeksponować swoją w niej rolę. W podręcznikach czeskich są całe akapity o tym, jak bohatersko walczyło tam trzy tysiące czeskich żołnierzy. W żadnym nie pisze się, że byli też Czesi, którzy walczyli po stronie Krzyżaków. I to wcale niemało.
W każdym podręczniku węgierskim jest Grunwald, ale żadnym - że ówczesny władca Węgier był sprzymierzeńcem Krzyżaków. Wątek grunwaldzki rozbudowują podręczniki białoruskie i rosyjskie; tam dwa pułki smoleńskie urastają do rangi symbolu - to one zapłaciły cenę najwyższą, bo prawie wszyscy rycerze zginęli. Obszernie o bitwie pod Grunwaldem pisze się w podręcznikach Estonii, Łotwy.
No i na Litwie. - Jestem przewodniczącym komisji podręcznikowej Polska-
Litwa. W maju w Kiejdanach po długich dyskusjach przyjęliśmy taką opcję - zapisaną w protokole - że Litwini piszą o zwycięstwie "wojsk litewsko-polskich", a Polacy - "polsko-litewskich". A wspólnie piszemy: "wojsk mądrze dowodzonych", żeby uniknąć sporu, czy dowodził Jagiełło czy Witold.
Litwini pod presją grunwaldzkiej rocznicy złamali jednak umowę - w wydanym właśnie podręczniku czytamy, że wojskami dowodził Witold, a Jagiełło wysłuchiwał kolejnej mszy, a potem obserwował bitwę ze wzgórza.
My piszemy, że na początku Litwini uciekli z pola bitwy, po czym wrócili, a oni - o "genialnym planie Witolda", który - doświadczony w walkach z Tatarami - zastosował fortel: jego rycerze udawali ucieczkę, a potem, kiedy Krzyżacy się rozproszyli, uderzyli na nich.
To zresztą naturalne, że pokonani starają się zminimalizować znaczenie bitwy, uznając ją za jedną z wielu, a zwycięzcy gloryfikują wygraną, podkreślając swoją w niej rolę.
* Prof. Adam Suchoński jest dydaktykiem historii, autorem książki "Jan Paweł II w światowych podręcznikach", ponad 200 artykułów i rozpraw. Jest członkiem Komitetu Nauk Historycznych PAN, recenzentem i ekspertem ds. podręczników, przewodniczącym komisji podręcznikowej Polska - Litwa.