http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Francuzi lubią żyć w PACS

Anna Napiórkowska, Paryż
2010-07-15, ostatnia aktualizacja 2010-07-15 16:03

Wprowadzony dziesięć lat temu cywilny kontrakt solidarności (PACS) zmienił obyczaje Francuzów, którzy coraz chętniej legalizują swoje związki partnerskie. W 2009 r. zawarli 256 tys. małżeństw i aż 175 tys. PACS


Fot. WILLIAM ALIX AP
W 1999 roku po awanturach w parlamencie, podczas których obecna minister zdrowia Christine Boutin wymachiwała Biblią, krzycząc, że francuska rodzina jest zagrożona, oraz przy protestach Kościołów katolickiego i protestanckiego a także muzułmanów i żydów posłowie przyjęli ustawę sankcjonującą prawne uznanie związku par, które nie chcą lub nie mogą zawrzeć małżeństwa.

Pacte civil de solidarité stworzony został głównie z myślą o parach homoseksualnych. W Niemczech i Wielkiej Brytanii z takich rozwiązań korzystają wyłącznie geje i lesbijki, ale we Francji PACS zaproponowano również parom heteroseksualnych. I dziś aż 90-95 proc. PACS-ów podpisują osoby heteroseksualne.

Jedynym warunkiem zawarcia jest podpis obu partnerów na deklaracji składanej w sądzie rejestracyjnym pierwszej instancji. A do zakończenia związku wystarczy list jednego z partnerów do sądu. Żadnych innych formalności i procedur.

- Sukces PACS-u bierze się stąd, że spełnia on wiele oczekiwań. Jednak najważniejsze jest to, że zadowala tych, którzy chcą być w wolnym związku, ale prawnie zalegalizowanym - uważa socjolog Wilfried Rault.

Kontrakt podpisują głównie młodzi z dużych miast oraz osoby powyżej 45. roku życia. Wśród pacsowców można wyodrębnić trzy grupy. •  Ludzi, którzy zdecydowaliby się na małżeństwo gdyby PACS-u nie było; •  tych, którzy chcą żyć w wolnym związku, ale prawnie zalegalizowanym, •  i tych, dla których PACS jest okresem próbnym przed małżeństwem.

13 proc. par pacsowców po kilku latach staje na ślubnym kobiercu. Wszyscy podkreślają, że najistotniejszą zaletą PACS-u jest brak biurokracji koniecznej przy zawieraniu małżeństwa.

- Zdecydowaliśmy się z Vanessą na PACS, bo jesteśmy ateistami. Żadne z nas nie myślało o ślubie kościelnym, ponieważ małżeństwo jest ściśle powiązane z wartościami judeochrześcijańskimi, wiernością i obowiązkiem stworzenia rodziny - mówi Julien Prost.

We Francji na ślub w kościele decydują się tylko wierzący. A ślub zawierany w merostwie dla wielu wiąże się z długą procedurą administracyjną i koniecznością organizowania rodzinnego przyjęcia.

- Dla Francuzów małżeństwo przestało być instytucją, która organizuje życie rodziny. Najważniejsze są uczucia, i to one mają zagwarantować trwałość związku - twierdzi Wilfried Rault. Francuzi nie wierzą, że przysięga złożona w kościele lub podpis na dokumentach administracyjnych uchroni ich związek (we Francji jeden ślub na trzy kończy się rozwodem).

- Nigdy nie wyjdę za mąż. Całe dzieciństwo to wspomnienie wojny prowadzonej przez rodziców. Mama chciała rozwodu, a ojciec się nie zgadzał. Ciągali się po sądach, coraz bardziej się nienawidząc. Jeśli nasz związek z Yvon pewnego dnia się skończy, to mam nadzieję, że rozstaniemy się w przyjaźni - mówi Giulia Levallois.

Co jeszcze zachęca do zawierania związków partnerskich? W latach 50. niewiele Francuzek pracowało, więc małżeństwo oznaczało dla nich zabezpieczenie materialne. Dzisiaj większość pracuje i są mniej lub bardziej samodzielne finansowo.

Dawniej dzieci nieślubne były traktowane gorzej niż urodzone w związkach małżeńskich, a na dodatek te pierwsze były pozbawione wielu praw, choćby do spadku. Dzisiaj wszystkie dzieci sa równe wobec prawa, a opieka i pomoc państwa w postaci zasiłków wychowawczych, edukacyjnych, pielęgnacyjnych nie jest powiązana z instytucją małżeństwa. Nie bez powodu ponad połowa dzieci rodzi się poza małżeństwem.

Ponadto o prawo do adopcji dziecka może wystąpić zarówno małżeństwo, jaki i osoba samotna. Nie trzeba więc się żenić, żeby móc stworzyć rodzinę.

- Nie zdecydowałbym się na PACS, gdyby nie zmiany w prawie podatkowym. Przed podpisaniem kontraktu oddawałem fiskusowi 700 euro rocznie. Po podpisaniu PACS-u nic nie płacę, bo Gaetane ma najniższą możliwą pensję. Nasze wspólne dochody są tak małe, że są zwolnione z podatku - opowiada Pierre-Marc Belser.

Do roku 2005 obowiązywało prawo, które umożliwiało rozdział majątku partnerów nabytego przed podpisaniem kontraktu i dawało możliwość wspólnego opodatkowania po trzech latach bycia razem. Przeprowadzona w 2005 roku reforma zezwala pacsowcom wspólne opodatkowanie od chwili podpisania kontraktu. Opodatkowują się więc na tych samych zasadach, co małżeństwa. Ta sprawa - jak podaje Centrum Badań Ekonomicznych i Statystycznych "Crest" - zwiększyła liczbę zawieranych PACS-ów o 20 proc.

- Rząd nie chce być posądzany o homofobię, więc wprowadza te same prawa i przywileje dla pacsowców i małżeństw - dowodzi Rault. Ponieważ Francja konsekwentnie odmawia zalegalizowania małżeństw homoseksualnych, wprowadzenie tych samych praw dla małżeństw i PACS-ów odbiera argumenty parom homoseksualnym, że są dyskryminowane.

Dzisiaj małżonkowie mogą ubiegać się o przyznanie renty lub emerytury po śmierci współmałżonka oraz dziedziczenie wspólnego majątku. Takiego prawa nie mają pacsowcy, którzy nie mogą też ubiegać się o rentę po zmarłym partnerze, a praw majątkowych muszą dochodzić w sądach. Rząd zapowiada, że przyzna im te prawa.

- Dziesięć lat temu obawiano się, że PACS przyczyni się do rozpadu rodziny. Dzisiaj widać, że bardzo dobrze wpisał się w zmiany społeczne. I nie tylko nie zniszczył rodziny, ale wręcz zapewnił jej rozwój - uważa Wilfried Rault.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':