Amiri wrócił do ojczyzny z uśmiechem na ustach i podniesionymi w geście zwycięstwa palcami. Na lotnisku w Teheranie powitali go kwiatami żona, syn, rodzice i irański wiceminister spraw zagranicznych. W krótkim oświadczeniu naukowiec oskarżył
CIA o uprowadzenie go do
USA.
- Byłem brutalnie przesłuchiwany przez amerykańskich i izraelskich agentów. Torturowali mnie fizycznie i psychicznie. Próbowali wymusić na mnie oświadczenie, że sam uciekłem do USA, by zdradzić tajemnice irańskiego programu badań nuklearnych. Amerykanie grozili, że przekażą mnie Izraelowi - powiedział Amiri.
Przedstawiciel władz USA powiedział w środę po wyjeździe Amiriego, że fizyk przekazał "użyteczną informację" Stanom Zjednoczonym". Według władz amerykańskich Amiri przebywał w USA dobrowolnie.
Tymczasem amerykański
dziennik "Washington Post" poinformował, że naukowiec otrzymał 5 mln dolarów od CIA za informacje na temat irańskiego programu nuklearnego. Dziennik podał w środę wieczorem na swojej stronie internetowej, że Amiri pracował dla CIA przez ponad rok.
Zapłacona mu kwota pochodziła - według "Washington Post" - z tajnego programu, którego celem jest przeciąganie na stronę Amerykanów naukowców i inne osoby posiadające wiedzę na temat programu nuklearnego Iranu.
Zdaniem gazety Amiri może jednak nie mieć dostępu do tych środków. - Wszystko, co otrzymał, jest teraz poza jego zasięgiem, dzięki sankcjom finansowym wobec Iranu - oznajmił cytowany przez "Washington Post" przedstawiciel władz USA.
Naukowiec zaginął w czerwcu 2009 roku podczas pielgrzymki do Mekki. Pod koniec marca amerykańska
telewizja ABC podała, że zbiegł na Zachód i współpracuje z CIA. Władze w Teheranie twierdziły, że fizyk został uprowadzony przez CIA przy współpracy saudyjskich służb wywiadowczych.
Później przychodziły sprzeczne informacje co do jego losu. W nagraniach
wideo, które pojawiały się w publicznym obiegu, najpierw mówił, że jest ofiarą porwania, później, że cieszy się wolnością w Arizonie, a w koniec, że uciekł porywaczom.
W poniedziałek Amiri niespodziewanie pojawił się w reprezentującej irańskie interesy ambasadzie Pakistanu w Waszyngtonie. Jak informowały władze amerykańskie - zdecydował się "z własnej woli" wrócić do Iranu. "Washington Post" cytuje amerykańskich urzędników, według których nagła decyzja naukowca o powrocie mogła wynikać z obaw, że władze w Teheranie zaszkodzą jego rodzinie.