W wywiadzie
Jarosława Kaczyńskiego dla "Gazety Polskiej" nie tyle szokuje zapis jego stanu emocjonalnego w związku z katastrofą smoleńską, co świeżość traumy, której choć w części nie zaleczył upływ czasu. Prezes
PiS wciąż żyje śmiercią swojego brata, po tysiąckroć analizowaniem jej przyczyn i próbą udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy dało się temu zapobiec.
Wyjaśnienia znajduje - co nie dziwi, znając jego drogę polityczną - w wietrzeniu spisków rządu Donalda Tuska i działaniach władz Rosji pod kierownictwem premiera Władimira Putina. Prezentuje diagnozę najprostszą: to ich spisek, który miał na celu zgładzenie nie tylko prezydenta, lecz również jego brata, bo do końca nikt poza braćmi nie wiedział, że Jarosław do Smoleńska nie poleci.
Prezes PiS nie ma wątpliwości, że ustalenie osób odpowiedzialnych politycznie za katastrofę smoleńską nie wymaga śledztwa. I że o nich trzeba powiedzieć "w odpowiednim momencie tak, by usłyszała o tym cała Polska i cały świat". Swoje dopowiedział we wtorkowej "Kropce nad i" Joachim Brudziński: Winien jest Tusk, który powinien zniknąć z polityki polskiej.
Po traumie związanej z katastrofą smoleńską i wyczerpującej kampanii wyborczej, w której nerwy i ogromne emocje musiał trzymać na wodzy,
Jarosław Kaczyński jest dziś osobą z syndromem pourazowej traumy. Należy mu się wypoczynek i odsunięcie w cień dla oswojenia osobistej tragedii.
Zwolennicy nie dają mu jednak tego komfortu. Podsycają emocje, grają na uczuciach i żerują na chęci wzięcia rewanżu na tych, którzy jego zdaniem doprowadzili do jego tragedii. Polityka polska jeszcze się mierzyła z takim nagromadzeniem elementu irracjonalnego, który na trwale może zmienić oblicze naszego kraju.
To moment szczególnej próby dla rządu i PO, by nie dali się sprowokować i wyprowadzić z równowagi oskarżeniami. Służby państwowe muszą robić swoje: krok po kroku wyjaśniać przyczyn i okoliczności katastrofy, by nie pozostawić przestrzeni dla spekulacji.
Politycy PiS mają przed sobą dwie drogi. Podążać linią wytyczoną przez Kluzik-Rostkowską, bądź Brudzińskiego. Śledzić przebieg śledztwa i kontrolować w tym zakresie władze, bądź snuć insynuacje i teorie spiskowe. Od tego, jak odpowiedzą na ów dylemat, zależy przyszłość ich formacji oraz jej przydatność dla Polski.