Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
O tym, że krzyż powinien być "przeniesiony w godne miejsce", mówił w sobotę prezydent elekt Bronisław Komorowski w wywiadzie dla "Gazety". Wybory bowiem zamknęły czas żałoby.
PiS i sympatyzujący z nim Ruch 10 Kwietnia uważają inaczej. W sobotę pod krzyżem odbyły się uroczystości, w niedzielę w liście do Komorowskiego europoseł
Zbigniew Ziobro napisał: "Krzyż ustawiony pod Pałacem Prezydenckim powstał z naturalnej potrzeby serca tysięcy ludzi, zresztą nie tylko osób wierzących. (...) Proszę im go stamtąd nie zabierać". I zacytował Jana Pawła II: "Brońcie krzyża!".
Ziobro przekonywał, że "na Giewoncie też jest krzyż i nikogo nie razi". Rzecznik PiS Mariusz Błaszczak mówił zaś, że Komorowski "ma problem z krzyżem" i że to w PRL likwidowano symbole religijne. Beata Kempa (PiS) wzywała Komorowskiego, że - jeśli "jest naprawdę katolikiem" - winien zostawić krzyż na miejscu (Onet.pl).
W sobotę szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski mówił, że Kancelaria nie uczyni nic bez porozumienia z warszawską kurią, a rozmowy w sprawie krzyża odbędą się w tym tygodniu; we wtorek lub w środę - sprecyzował wczoraj rzecznik kurii ks. Rafał Markowski.
- Prezydentowi ani Kościołowi nie zależy na tym, by sytuacja przerodziła się w taką jak na oświęcimskim żwirowisku - powiedział nam jeden z ministrów rządu. W 1999 r. akcję "obrony krzyża na żwirowisku", który raził środowiska żydowskie, prowadził Kazimierz Świtoń. I teraz zapowiadał, że będzie bronił krzyża przy Pałacu.
Według źródeł z otoczenia Komorowskiego były już wstępne rozmowy z kurią. Krzyż ma być przeniesiony przed zaprzysiężeniem prezydenta, czyli w ciągu trzech tygodni. Kancelaria przedstawi też projekt upamiętniania ofiar katastrofy smoleńskiej, zwłaszcza Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki. Prawdopodobnie będzie to tablica na ścianie Pałacu albo w miejscu, gdzie stał krzyż.
Za szybkim przeniesieniem krzyża opowiedzieli się wczoraj przedstawiciele rządu, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz (przypominając, że krzyż przed Pałacem wymaga zgody konserwatora zabytków). Ale nie powiedzieli, jak to zrobić.
Rzecznik rządu Paweł Graś powiedział "Gazecie", że leży to w kompetencjach Kancelarii Prezydenta. Podobnie uważa Jarosław Jóźwiak, współpracownik prezydent Warszawy. - Terenem miasta jest chodnik, natomiast teren między łańcuchami po sam Pałac Prezydencki jest terenem Kancelarii. Dotyczy to również znajdującej się tam wystawy - wyjaśnia. Ale szef Kancelarii twierdzi, że krzyż do niej nie należy.
Może pomogą harcerze? To oni postawili krzyż tam, gdzie gromadzili się ludzie, by oddać hołd prezydenckiej parze i innym ofiarom. - Nigdy nie zakładaliśmy, że nasz krzyż ma zostać tam na zawsze - powiedział phm. Piotr Trąbiński ze Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej. - Docelowo miał go zastąpić inny znak symbolizujący ideę budowy pomnika. Ustalamy właśnie, jak by ten nowy znak wyglądał.
Trąbiński mówi, że harcerze mogliby przenieść krzyż do któregoś z warszawskich kościołów. I prosi, by harcerzy nie wciągać do politycznych sporów.