http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polański wolny. Ale to nie koniec jego kłopotów

Bartosz T. Wieliński, Bogdan Wróblewski
2010-07-13, ostatnia aktualizacja 2010-07-13 12:05

24 kwietnia 2010 r. Roman Polański na balkonie swojego domu w Gstaad. Za pośrednictwem swego adwokata reżyser podziękował wszystkim, którzy go wspierali
24 kwietnia 2010 r. Roman Polański na balkonie swojego domu w Gstaad. Za pośrednictwem swego adwokata reżyser podziękował wszystkim, którzy go wspierali
Fot. Laurent Cipriani AP

Francja i Polska dziękują Szwajcarom za zwolnienie Romana Polańskiego. Ale problemy polskiego reżysera jeszcze się nie skończyły

SONDAŻ
Jak oceniasz decyzję Szwajcarii w sprawie Polańskiego?

To skandal, powinien odpowiedzieć za swój czyn
Cieszę się, ten człowiek nie zasłużył na swój los
Popieram, choć na Polańskim ciąży wina
Ważne jest to, że znów będzie mógł tworzyć filmy

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



- Oszalałem ze szczęścia - mówił francuski pisarz i filozof Bernard-Henri Lévy, przyjaciel Polańskiego, który zorganizował internetową petycję na rzecz jego uwolnienia. - Polański powiedział mi, że czuje się jak miliony innych ludzi, że sprawiedliwość zatriumfowała. Ja zresztą niczego się nie spodziewałem, nie można było w jego sprawie podjąć innej decyzji - opisywał dziennikarzom Levy.

"Jest wolnym człowiekiem"

Wczoraj po południu szwajcarska minister sprawiedliwości Eveline Widmer-Schlumpf ogłosiła, że nie zgadza się na ekstradycję reżysera do USA. Jako powód podała odmowę amerykańskiego sądu, który nie zgodził się udostępnić zeznań prokuratora oskarżającego 33 lata temu Polańskiego o stosunek z nieletnią.

Prokurator miał w lutym tego roku zeznać, że wówczas z adwokatami reżysera uzgodnił, że zostanie on skazany na 42-dniową obserwację w szpitalu psychiatrycznym. Polański karę odbył. W 1978 r., obawiając się że uprzedzony do niego sędzia Laurence Ritterband mimo to skaże go na długoletnie więzienie, uciekł do Europy.

Szwajcarzy uznali, że bez zeznań prokuratura nie dojdą, jak było naprawdę, więc Polańskiego do USA nie wydadzą. - Jest wolnym człowiekiem - oświadczyła minister.

O swojej radości mówił też francuski minister kultury Frédéric Mitterrand, również zaprzyjaźniony z Polańskim. - Raduję się z jego żoną dziećmi i tymi wszystkimi, którzy z godnością wspierali go w tych trudnych momentach - oświadczył. - Brawo Szwajcaria! - tak z kolei reagował na decyzję jego poprzednik Jack Lang. Podobne głosy dochodziły też z Polski.

Amerykanie rozczarowani

Dziesięć miesięcy temu, gdy świat niespodziewanie obiegła wiadomość o aresztowaniu reżysera na lotnisku w Zurychu, na Helwetów spadła miażdżąca krytyka. Podejrzewano, że sprawa ma drugie dno.

Szwajcarzy mieli wydać Polańskiego Amerykanom, by ich udobruchać, bo wcześniej mimo potężnej presji nie zgodzili się im przekazać listy amerykańskich obywateli kryjących przed fiskusem pieniędzy w banku UBS.

Berno nie tylko uprzedziło Waszyngton o przylocie reżysera i dopytywało się czy międzynarodowy list gończy za nim jest aktualny. - Obydwu stronom udało się uratować twarz - tak komentuje wczorajszą decyzję ministerstwa sprawiedliwości szwajcarska prasa.

Amerykański Departament Stanu jest rozczarowany decyzją Szwajcarów i zapowiada, że USA zrobią wszystko by w sprawie Romana Polańskiego sprawiedliwości stało się zadość. Zdaniem rzecznika Departamentu Stanu decyzja Szwajcarów to ważny przekaz dotyczącego traktowania kobiet i dziewcząt. Odnosząc się do uzasadnienia o niewydaniu Polańskiego rzecznik stwierdził: Trzynastoletnia dziewczynka została nafaszerowana narkotykami i zgwałcona. Dlatego tej odmowy nie można tłumaczyć względami formalnymi.

Problem w tym, że decyzja Szwajcarów nie rozwiązuje problemów reżysera, który dalej jest poszukiwany listem gończym. Prawnicy są zgodni: reżyser jest bezpieczny w Szwajcarii - bo odmówiła jego wydania; w Polsce i we Francji - bo tych krajów ma obywatelstwo. Ale i to nie jest takie pewne.

Polska nie wydaje swoich obywateli, ale...

Konstytucja nie dopuszczała w ogóle ekstradycji Polskich obywateli do września 2006 r. Przepis został jednak zmieniony w związku ze stosowaniem europejskiego nakazu aresztowania.

- Generalnie Polska nie wydaje swoich obywateli. Ale w umowie o ekstradycji między Polską a USA czytam, że jeśli Polska odmówi wydania ze względu na obywatelstwo, Amerykanie mogą o to wnioskować i wtedy decyzję podejmie nasz sąd - zwraca uwagę prof. Tadeusz Tomaszewski, prorektor Uniwersytetu Warszawskiego.

Na końcu decyduje minister sprawiedliwości. Jeśli sąd zgodziłby się na ekstradycję minister może powiedzieć - nie. Co na to minister Krzysztof Kwiatkowski? - Każdy taki wniosek jest rozpatrywany indywidualnie. Zgodnie z Konstytucją nie ma bezwzględnego zakazu wydawania polskich obywateli, gdy dopuszczają to umowy międzynarodowe. A taką umowę mamy z USA. W oparciu o nią starliśmy się o ekstradycję Edwarda Mazura, niestety nasz wniosek został oddalony.

Na to, że Polański jest jednak w Polsce bezpieczny, wskazywać może jednak fakt, iż Amerykanie nie żądali jego wydania z Polski podczas poprzednich wizyt artysty w naszym kraju. Gdyby wystąpili z wnioskiem o wydanie, nasz sąd musiałby uwzględnić, że zarzucane mu przestępstwo zostało już przedawnione.

- Nie wyobrażam sobie, by występowali na podstawie tych samych przesłanek, które zostały w Szwajcarii odrzucone, ani do Polski, ani do żadnego innego kraju UE - mówi prof. Zbigniew Ćwiąkalski z Uniwersytetu Jagiellońskiego, były minister sprawiedliwości.

Dodaje, że w każdym kraju sądy musiałyby badać i przedawnienie karalności, i np. jaka jest interpretacja pojęcia gwałtu w tym kraju. - To wymaga szczegółowej analizy, która na pewno zostanie dokonana przez prawników pana Polańskiego, gdy dostaną pisemne uzasadnienie wczorajszej decyzji.

Nie ma sporu co do jednego: Polański nadal nie może pojechać do USA. Jego adwokaci zapowiadają, ze teraz będą dążyć do umorzenia postępowania w USA, tak by reżyser mógł wrócić do Hollywood i znowu kręcić tam filmy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 22 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':