Ewa Siedlecka: Na Europride będą całujące się zakonnice i księża z wielkimi, dmuchanymi fallusami? Będziecie szokować? Fundacja Mamy i Taty apeluje, by zakazać wam przemarszu Traktem Królewskim, by nie szerzyć zgorszenia. Krystian Legierski: Organizatorzy niczego takiego nie planują. Trzeba jednak pamiętać, że parada to przemarsz wielu tysięcy osób, które mają prawo do własnej ekspresji. Ale takie zachowania zdarzają się raczej podczas parad w krajach, gdzie są akceptowane. Zamiarem organizatorów nie jest szokowanie.
A co jest zamiarem? Zaproszenie wszystkich, bez względu na orientację i poglądy, do radosnego przemarszu. Albo do przyglądania się mu - bez lęku i uprzedzeń. Np. Polacy w
USA mają swoją Paradę Kościuszki, żeby pokazać, że są w amerykańskim społeczeństwie, że mają swoją kulturę, tradycję, swoją odmienność. My chcemy pokazać nasze istnienie przez Europride. To jeden przekaz. Drugi przekaz jest polityczny. Jako członkowie społeczeństwa apelujemy do jego przedstawicieli, by uwzględnili nasze postulaty. Postulaty, które uwzględniono już w większości krajów UE.
Te postulaty wzbudzają protesty. Fundacja Mamy i Taty zebrała podpisy znanych osób pod protestem, pod hasłem "Cała Polska broni dzieci". Apel głosi, że Europride to wstęp do zniszczenia tradycyjnej rodziny i pozbawienia dzieci prawa do wychowywania przez mamę i tatę. Nasze postulaty dotyczą tego, co spotyka nas w codziennym życiu. To problemy wynikające m.in. z nieuznawania przez polskie prawo związków osób jednej płci. Np., że nie można pochować zmarłego partnera, bo nawet wieloletni związek nie uprawnia do wydania ciała. Bywa, ze szpital odmawia wydania ciała nawet wtedy, gdy nikt inny się po nie nie zgłosi. Nie ma prawa do ustawowego dziedziczenia po partnerze. Testament nie załatwia sprawy, bo państwo ściąga z takiego spadku 20-to procentowy podatek, więc trzeba się np. pozbyć odziedziczonego
mieszkania, żeby ten podatek zapłacić. Partner homoseksualny nie ma prawa do płatnego urlopu dla opieki nad chorym, nie może dostać po nim renty rodzinnej, nie przyznaje się mu prawa do lokalu komunalnego, w którym zamieszkiwał ze zmarłym. A jeśli chodzi o zagrożenie dla tradycyjnej rodziny, to nie rozumiem, na czym miałoby polegać? Przecież nie namawiamy nikogo, by wbrew swojej orientacji tworzył jednopłciowy związek. Ani nie zniechęcamy do małżeństwa. A osoby bezżenne zawsze w społeczeństwach były i nigdy nie stanowiły zagrożenia.
A postulat adopcji dzieci? W tej chwili jest to przede wszystkim problem tysięcy rodzin, gdzie dziecko jest wychowywane przez rodzica biologicznego i jego partnera. Zaadoptować dziecko partnera może tylko jego małżonek - a więc w Polsce takie szanse mają tylko pary heteroseksualne. W ten sposób "społeczna" matka czy ojciec w związku jednopłciowym nawet wychowując dziecko przez wiele lat nie ma żadnych praw. Nie może pójść na wywiadówkę do szkoły, dowiadywać się o leczenie w szpitalu, a po śmierci biologicznego rodzica przejąć opieki. Jeśli jedno z rodziców z takiego związku odejdzie zostawiając drugiemu dziecko, nie można wyegzekwować na nie alimentów. "Społeczny" rodzic nie będzie miał prawa do widywania dziecka. A dziecko będzie pozbawione prawa do widywania osoby, którą kocha. Wreszcie "społeczny" rodzic, który wychował dziecko i utrzymywał przez wiele lat, na starość czy w chorobie nie będzie miał prawa do alimentów z jego strony. To sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Mam nadzieję, że uda się przeprowadzić poważną debatę na ten temat, zamiast, ignorując rzeczywistość, uciekać w odwołujące się do emocji hasła o rzekomym zagrożeniu dzieci.
Europride ma też pokazać kulturę mniejszości seksualnych. Na czym właściwie polega jej specyfika? Na częstszych odniesieniach do seksualności? Po pierwsze chodzi o treści związane z życiem i problemami tych mniejszości. To kultura tworzona także przez osoby heteroseksualne, ale nawiązująca do tej tematyki. Po drugie to kultura tworzona przez osoby należące do mniejszości, niekoniecznie o tematyce dotyczącej tych mniejszości, ale przefiltrowana przez ich wrażliwość. Nie powiedziałbym, że temat seksualności jest w niej dominujący.
Europride towarzyszy kilkadziesiąt imprez: wystaw, filmów, koncertów, debat. Czemu to ma służyć? Pokazaniu rozmaitych aspektów życia mniejszości seksualnych w społeczeństwie. To bardzo różne wydarzenia. Zaczęła je wystawa "Ars homoerotika" w Muzeum Narodowym. Będzie np. panel poświęcony biografiom słynnych gejów i lesbijek. Pokażemy, że nie pojawiliśmy się w Polsce w latach 90-tych jako moda z Zachodu, ale byliśmy zawsze. Gejami byli np. królowie Bolesław Śmiały, Władysław Warneńczyk, Henryk Walezy. Mieliśmy wybitnych pisarzy, jak Jarosław Iwaszkiewicz, Witold Gombrowicz, Jan Lechoń czy Maria Dąbrowska. Młodzież w szkole nie dowiaduje się ani słowa o tym, że byli homoseksualni, choć to miało nieraz widoczny wpływ na ich twórczość. Będzie konferencja, na której Dustin Lance Blake, scenarzysta filmu biograficznego "Obywatel Milk" - o pierwszym amerykańskim działaczu gejowskim, który został radnym w USA - opowie o problemach z odkrywaniem i wprowadzaniem do świadomości publicznej homoseksualnych biografii znanych osób. Ciekawe, że w Polsce dystrybutor filmu "Obywatel Milk" w notce o filmie przemilczał, że chodzi o działacza gejowskiego, chociaż cały film jest właśnie o walce o prawa gejów i lesbijek. Sprawę homoseksualizmu przemilczano też w notce o filmach "Tajemnica Brokeback Mountain" czy "Samotny mężczyzna".
Jedną z debat - na temat sytuacji gejów i lesbijek w szkole moderować będzie Związek Nauczycielstwa Polskiego. To fantastyczna sprawa, że ZNP widzi ten problem. Będzie zorganizowana przez OPZZ debata o sytuacji osób LGBTQ (lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transseksualnych i queer, czyli "dziwnych", głównie nie identyfikujących się z żadną płcią) jako pracowników. Na tej konferencji o swoich doświadczeniach na ten temat opowiedzą brytyjscy związkowcy. Będzie też dużo wątków politycznych, m.in. konferencja w Sejmie z eurodeputowaną Urlike Lunaczek, przewodniczącą Frakcji Gejów i Lesbijek w Parlamencie Europejskim, na którą zaproszenie dostały wszystkie partie. Będziecie przekonywać polityków do uregulowania związków jednopłciowych? Przez ostatni rok konsultowaliśmy w wielu miastach Polski w środowisku LGBTQ, jak takie związki powinny być uregulowane: jako związki partnerskie, jako rodzaj umowy między partnerami gwarantowanej przez państwo, jako konkubinaty z prawami równymi konkubinatom heteroseksualnym czy jako małżeństwa. Powstał projekt założeń do ustawy, w którym proponujemy formę umowy cywilno-prawnej z pewnymi gwarancjami państwa dotyczącymi praw socjalnych i majątkowych. Projekt przedstawiliśmy
SLD, które teraz ma go przemyśleć. Umówiliśmy się, że ostateczną wersję napiszemy wspólnie i projekt będzie wniesiony do Sejmu jako poselski.
Po co, skoro nawet przy dobrej woli marszałka Sejmu skierowania go pod obrady raczej nie starczy czasu by go uchwalić? Traktujemy to jako wywołanie problemu, zaproszenie do debaty. Także tych, którzy nie rozumieją naszych racji i widzą w nas zagrożenie. Nasze hasło na Eurtopride to "
Nie lękajcie się!" Nikt się nie powinien bać: ani geje i lesbijki społeczeństwa, ani społeczeństwo - gejów i lesbijek.
***
EuroPride to organizowana od 1992 r. w kolejnych europejskich miastach wielka parada mniejszości seksualnych. Zwykle otwierają ją burmistrzowie miast, w których się odbywa. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz nie otworzy EuroPride. Oficjalny powód: ma w tym czasie urlop.
Wczoraj zatwierdzono trasę EuroPride. Przejdzie głównymi ulicami stolicy w sobotę 17 lipca. Zgłoszono jedną kontrmanifestację pod nazwą Marsz Grunwaldzki. Jej (nieoficjalnym) organizatorem jest nacjonalistyczna organizacja ONR.