http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Po bankiecie zapraszamy na rzeź

Włodzimierz Kalicki
2010-07-17, ostatnia aktualizacja 2010-07-12 16:16

Przed bitwą pod Grunwaldem w 2005 r.
Przed bitwą pod Grunwaldem w 2005 r.
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta

Walka z Litwinami u boku Krzyżaków nobilitowała europejskiego rycerza bardziej, niż dziś nobilituje dyplom wyższej uczelni. Rozmowa z mediewistą prof. Henrykiem Samsonowiczem

Pod Grunwaldem, 2005 r.
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Pod Grunwaldem, 2005 r.
Stębark, Pola Grunwaldzkie. Rycerze z chorągwi pomezańskiej czekaj na probe inscenizacji bitwy podczas obchodów 600-lecia zwycięstwa pod Grunwaldem
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Stębark, Pola Grunwaldzkie. Rycerze z chorągwi pomezańskiej czekaj na probe...
Stębark, pola grunwaldzkie, środa. Łucznicy pod dowództwem Małgorzaty
Falkowskiej, pseudonim
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Stębark, pola grunwaldzkie, środa. Łucznicy pod dowództwem...
Sokolniczka z myszołowem. Trwają przygotowania do obchodów 600. rocznicy bitwy pod Grunwaldem
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Sokolniczka z myszołowem. Trwają przygotowania do obchodów 600. rocznicy bitwy...
Trwają przygotowania do obchodów 600. rocznicy zwycięstwa pod Grunwaldem. Na zdj. rycerze w obozie chorągwi mazowieckiej
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Trwają przygotowania do obchodów 600. rocznicy zwycięstwa pod Grunwaldem. Na...
Trwają przygotowania do obchodów 600. rocznicy zwycięstwa pod Grunwaldem. Na zdj. rycerze w obozie chorągwi mazowieckiej
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Trwają przygotowania do obchodów 600. rocznicy zwycięstwa pod Grunwaldem. Na...
Królowa Polski Jadwiga powiedziała wielkiemu mistrzowi zakonu krzyżackiego, że póki ona żyje, póty wielkiej wojny Królestwa Polskiego z państwem zakonnym nie będzie. Ale potem wszystko jest możliwe... Ze słów monarchini przebijała niewiara w utrzymanie stałego pokoju między Krakowem a Malborkiem. Czy rzeczywiście konfrontacji pod Grunwaldem nie można było uniknąć?

- Nie. Między obu państwami istniał strategiczny konflikt interesów. Polskie elity nie pogodziły się z utratą dostępu do Bałtyku przez Gdańsk. Racją istnienia państwa zakonnego była ekspansja, głównie kosztem Litwy, ale też i Królestwa Polskiego. Wyprawy wojenne na pogańską Litwę, tak zwane Preussenreisen, podejmowali Krzyżacy nawet dwa, trzy razy w roku. Płynęły na nie z całej Europy wielkie pieniądze i masy rycerstwa.

Walka z Litwinami u boku Krzyżaków nobilitowała europejskiego rycerza bardziej, niż dziś nobilituje dyplom wyższej uczelni. W Preussenreisen brał udział przyszły król angielski Henryk IV, król czeski, baronowie francuscy, margrabiowie niemieccy, rycerze z Flandrii, Kastylii, Portugalii, Irlandii, Sycylii, Węgier, ba, nawet rycerze polscy. Znamy co najmniej 50 polskich rycerzy wymienionych w zachodnich herbarzach, Wappenbuchach, którzy wyprawiali się z braćmi zakonnymi na Litwinów. Gdy Bliski Wschód przestał być terenem wypraw krzyżowych, miejscem spotkań międzynarodówki rycerskiej stały się Prusy.

Dzięki wyprawom na pogan zakon dysponował stałym napływem pieniądza z Zachodu, łupami wojennymi, od czasu do czasu zdobyczami terytorialnymi i wielką popularnością w świecie chrześcijańskim, którą podtrzymywali ochotnicy z całej Europy. Wojna wpisana była w egzystencję Zakonu Szpitala Najświętszej Panny Marii Domu Niemieckiego.

Czego zachodni rycerze szukali w Prusach?

- Być w Prusach należało do dobrego tonu, ale liczyła się też możliwość zdobycia łupów i nawiązania znajomości z możnymi z całej Europy.

Niektórzy z ochotników na pewno wierzyli, że walka z pogańskimi Litwinami, czyli ze złem, jest wypełnieniem misji rycerskiej. Podstawowe znaczenie miała jednak możliwość spotkania się rycerzy z krańców kontynentu. Przy stole bankietowym Krzyżaków można było poznać przyszłych królów, książęta, możnych tego świata, nawiązywało się bezcenne, osobiste kontakty z rycerzami z całego chrześcijańskiego uniwersum. Krzyżacy świetnie to rozumieli i nadawali tym spotkaniom wyjątkową oprawę. Wizyta w państwie zakonnym zaczynała się od wspaniałej uczty w malborskim zamku, po której szybko ruszano w pole. Po każdym zwycięstwie od razu, na polu bitwy, ucztowano. Rycerzy szczególnie zasłużonych w walce obsługiwali przy stole ich mniej widoczni w czasie bitwy towarzysze.

Do Prus ciągnęli zatem rycerze z całej Europy, i ci możni, i ci biedni jak kościelne myszy.

Jakim przeciwnikiem było dla Polski w dobie Grunwaldu państwo zakonne?

- Na pierwszy rzut oka potencjał demograficzny przemawiał za Polską i sprzymierzoną z nią Litwą. Ale państwo krzyżackie nad Bałtykiem było wierzchołkiem góry lodowej, ponieważ istniało 15 tak zwanych zakonnych baliwatów rozsianych po całej Europie. Dom krzyżacki istniał nawet w Londynie. W większości były to wielkie posiadłości ziemskie, zdolne zasilać zakonną kasę znacznymi sumami. Państwo zakonne było zorganizowane bardzo nowocześnie. Krzyżacy na opanowanych przez siebie dosyć pustych terenach wznosili miasta, które dziś urbanistyka, nie tylko niemiecka, ale i francuska, międzynarodowa, uznaje za najwybitniejsze osiągnięcia urbanistyczne czasów średniowiecznych w Europie. Malbork jest największą twierdzą gotycką w Europie, a tym samym na świecie.

Krzyżacy prowadzili międzynarodowy handel państwowy. Oczywiście władcy średniowieczni handlowali na własną rękę, ale formuła zakonna była inna: wszystkie urzędy państwowe były zobowiązane do prowadzenia działalności gospodarczej: hodowli, rzemiosła, handlu.

Podbijając kolejne ziemie, zakon tworzył nowe jednostki administracyjne, komturie, ignorując tradycyjne terytoria plemienne. W państwie krzyżackim wcześnie pojawił się dobrze zorganizowany ustrój stanowy.

Wszystko to jednak ufundowane było na podboju i przemocy.

- Z moralnego punktu widzenia Krzyżacy byli kolonizatorami, którzy podporządkowywali sobie cudze ziemie krwią i żelazem, ale w sensie organizacji społecznej, techniki zarządzania, kontaktów międzynarodowych państwo zakonne było nową jakością w tej części Europy.

Co ciekawe jednak, Krzyżacy odnosili sukcesy w sferze materialnej i organizacyjnej, natomiast nie potrafili i najwyraźniej nie chcieli odnaleźć się ani w sferze duchowej, ani intelektualnej. W XIII wieku zakon miał zapisany obowiązek braci spotykania się w celach modlitwy zaledwie... dwa razy w roku! W tymże stuleciu, jeśli rycerz chciał wstąpić do zakonu, musiał się zobowiązać, że w ciągu roku nauczy się odmawiać "Pater Noster", "Ojcze nasz". O duchowości braci zakonnych jak najgorszego zdania był kler katolicki w państwie zakonnym, tamtejszych biskupów nie wyłączając.

Do końca XIV wieku Krzyżacy wygrywali bitwy i potyczki, odrywali kolejne ziemie z dziedzictwa Piastów. I nagle w roku 1410 Kraków, prawda, że wespół z Wilnem, stał się równorzędnym przeciwnikiem Malborka. Skąd taka zmiana?

- Druga połowa XIV wieku to w Europie czas szczególny. Epidemie pustoszą całe państwa. Niektóre dane są wręcz paraliżujące - ze 100 tys. mieszkańców Florencji przeżyło 40 tys. Niemcy odzyskały swój stan demograficzny po upływie 150 lat, Norwegia powetowała sobie straty w ludziach dopiero w XVIII wieku.

Wielkie zarazy nie wiedzieć czemu ominęły niektóre kraje, w tym Polskę, państwo zakonne, Czechy, które uchroniwszy się przed epidemią, wkroczyły w okres największego rozwoju w całej swojej historii.

Od I połowy XIV wieku widoczne są już zmiany klimatyczne w Europie. Kończy się sprzyjający wegetacji roślin okres klimatyczny drugiego subatlantyku. Trzeci subatlantyk niesie ze sobą ostrzejsze zimy, suchsze lata. Nadchodzą klęski żywiołowe, głód.

Zachód pogrążył się w chaosie. Wszędzie wybuchały bunty chłopskie, we Francji żakeria, w Niemczech tzw. powstanie trzewika, w Anglii powstanie Wata Tylera. Towarzyszył temu pierwszy w dziejach kryzys bankowy. Florencki bank Bardich pożyczył wielkie sumy królowi angielskiemu Edwardowi III na wojnę z Francją. Gdy jednak przedstawiciel banku przyjechał do Londynu po zwrot pożyczki, król wziął go na spacer do ogrodów i powiedział, że jest mu przykro, ale nie ma z czego oddać. Wielki kryzys pogrążył banki Bardich, Peruzzich, Acciaiuolich.

Źródło: Duży Format
  • 12 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':