Marcelo Vinces, USA, lat 35. Naukowiec, biolog w laboratorium Katolickiego Uniwersytetu w Leuven w Belgii. DJ muzyki alternatywnej na Europride w Warszawie Polska to kraj katolicki, tak? Tak. To chcę powiedzieć, że nietolerancja nie jest postawą godną chrześcijanina. Jezus nie zaprzyjaźniał się z królami czy bogaczami, ale z biednymi i szykanowanymi, z trędowatymi i prostytutkami. Dlatego chciałbym prosić wszystkich ludzi, żeby poszli za jego przykładem i przyjęli do społeczeństwa tych, których tak chętnie z niego wykluczają.
W USA również kiedyś protestowano. Pamiętam, jak w Massachusetts wznoszono okrzyki przeciwko gejowskim małżeństwom. Ale z każdym rokiem było tych protestów coraz mniej, aż ludzie zrozumieli, że nie ma się czego ani kogo obawiać. Nie lubię, gdy Parady Równości są tylko i wyłącznie zabawą, typu - głośna muzyka w stylu Lady Gaga, a wokół sami muskularni, z nagimi torsami geje. Tak jest na większości ulicznych parad na Zachodzie - Amsterdam, Paryż, Sztokholm, Nowy Jork - gdzie marsze weszły już do kalendarza wydarzeń kulturalnych. Ale u was, jak i w całej Europie Wschodniej, ma ona inny wymiar. To wsparcie dla polskich gejów i lesbijek, by wiedzieli, że nie są sami, że cały świat ich wspiera. Europride w Warszawie to tak, jakby Parada Równości miała się odbywać w konserwatywnym Teksasie, gdzie homofobia jest większa niż w Bostonie czy San Francisco. Ale jest postęp: Warszawa gości Europride! A na marginesie: Europride może być też dla warszawiaków dobrą okazją do zarobienia paru groszy.
Homoseksualiści to świetni turyści.
Paul K., Francja, lat 32. Chce pozostać anonimowy ze względu na rodzinę w Polsce. Pracuje w firmie informatycznej Pragnę zwrócić uwagę, że wielu homoseksualistów zaangażowanych było w ruch walczący o prawa i wolność polskich obywateli - wiem to od wuja, działacza "Solidarności". Moja rodzina wywodzi się z Polski. I rozpacz mnie ogarnia, gdy słyszę, że osoby wywodzące się z tego ruchu nie respektują praw osób homoseksualnych. Bo walczyli przecież o wolność dla każdego Polaka. Kto? No choćby Jarosław Kaczyński. Albo jego brat, który powiedział kiedyś, że homoseksualiści nie powinni pracować jako nauczyciele. Chciałbym też przypomnieć Polakom ich wspaniałych rodaków, którzy byli homoseksualni: Karol Szymanowski, Jerzy Waldorff czy Jarosław Iwaszkiewicz. Czy przez to, że byli gejami, cenią ich państwo mniej? Mniej szanują? A jeśli państwa dziecko jest homoseksualne? Nie? A jesteście tego pewni?
Kristine Garina, Łotwa, lat 34. Finansistka, działa też w organizacji LGBT (Lesbians, Gays, Bisexuals, Transgenders) "Mozaika" Ludzie w waszym kraju są po prostu rozgoryczeni, bo po upadku komunizmu, zamiast opływać w dostatki, dalej klepią biedę. I nietolerancja wobec homoseksualistów jest ujściem dla ich kłopotów i braku poczucia bezpieczeństwa. To zupełnie jak znalezienie kogoś, na kogo można zwalić winę za swoje niepowodzenia. Gdy będzie się odbywał Europride, radzę tym osobom zostać w domu lub iść gdzie indziej. Warszawa to duże i miłe miasto. Można oglądać telewizję albo iść do kina czy na zakupy.
Nie przychodź i nie wylewaj na nas swojej nienawiści. Strata energii. Poprzez Parady Równości chcielibyśmy przyzwyczaić ludzi do faktu, że - czy im się to podoba, czy nie - geje i lesbijki są w społeczeństwie. Chcemy nadać osobom homoseksualnym twarz i imię. Bo znacznie trudniej nienawidzi się kogoś, kogo się zna.
Polska, podobnie jak Łotwa, bardzo chce uchodzić za europejski kraj, przyjmuje z UE pieniądze i dotacje. To dlaczego nie chce naśladować Europy w tej jednej kwestii - tolerancji wobec mniejszości seksualnych? Chcecie brać, ale tylko to, co dla was wygodne i opłacalne? Chciałabym, żeby w Warszawie było podobnie jak w Londynie w 2006 roku, gdzie uczestnikom parady wtórowały setki tysięcy ludzi stojących na chodnikach - również rodziny z dziećmi. I tylko na jednym rogu ulicy stała grupa kilkunastu protestujących, których - dla ich bezpieczeństwa - policja otoczyła bramkami. Wyglądali jak w klatce.
Stephanie Blackwood, USA, lat 58. Prowadziła cztery firmy marketingowe. Obecnie jako wolontariuszka pilnuje budowy małego szpitala niedaleko Dakaru w Senegalu Ludzie często zmieniają zdanie, gdy geja lub lesbijkę poznają, np. jeśli pracują z gejem i widzą, że to dobry pracownik. Bycie widocznym to klucz do zmian i dlatego tu jesteśmy. Ale ważna jest widoczność nie tylko na paradach. Również w miejscu pracy, w rodzinie, sporcie, kościele, rządzie, w szkole. Moi sąsiedzi w Nowym Jorku czy Los Angeles wiedzą, że jestem lesbijką. Często mówiłam o naszych problemach w telewizji, "New York Times" przeprowadzał ze mną niejeden wywiad, to samo media w Europie. Było więc mnóstwo okazji, żeby sąsiedzi mogli się dowiedzieć, że jestem lesbijką. I nie słyszę, by chcieli, żebym się wyprowadziła. Poznali moje przyjaciółki lesbijki, moich przyjaciół gejów, wspierali finansowo organizacje, dla których zbierałam pieniądze. Gandhi powiedział: Bądź zmianą, jakiej chciałbyś dla świata. Dlatego chcemy być widoczni. Chcemy żyć jak każdy inny człowiek. Nasz marsz powinien zmusić was do myślenia o nas.
Themis Katsagiannis, Grecja, lat 24. Reprezentant greckiego stowarzyszenia OKLE (Społeczność Greckich Gejów i Lesbijek). Był w komitecie organizacyjnym Parad Równości w Atenach w 2007 i 2008 roku. Studiował zarządzanie na American College of Greece Mam propozycję - niech każdy z państwa zrobi listę osób, które zna, a potem rozważy taką możliwość, że przynajmniej 10 procent z nich to homoseksualiści. Myślicie, że jesteście otoczeni osobami hetero, ale to nie zawsze jest prawda. Geje i lesbijki są wszędzie.
Jesteśmy częścią społeczeństwa. Płacimy podatki, bierzemy udział w wyborach, prowadzimy firmy, wydajemy pieniądze, napędzając gospodarkę. Dajemy państwu nasze zdolności, a ono w zamian odmawia nam podstawowych praw - do wolności bycia tym, kim jesteśmy. Nie możemy zawierać związków małżeńskich, adoptować dzieci, dziedziczyć majątku. Opuszczacie na nas zasłonę, której chcielibyśmy uchylić. W paradach nie chodzi o promowanie homoseksualizmu. Chodzi o budowanie równego społeczeństwa.
Pragnę przypomnieć państwu wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawach "Bączkowski przeciwko Polsce" i "Kozak przeciwko Polsce". W pierwszym chodziło o zakaz organizacji Parady Równości w 2005 roku, w drugim o prawo do dziedziczenia mieszkania po zmarłym partnerze. W pierwszym Trybunał orzekł, że naruszono trzy artykuły Europejskiej Konwencji Praw Człowieka - wolność gromadzenia się, prawo do skutecznego środka odwoławczego i zakaz dyskryminacji. W przypadku pana Kozaka Trybunał uznał, że brak możliwości dziedziczenia przez partnerów homoseksualnych narusza Konwencję Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.
Przed miesiącem, gdy odbywał się marsz w Atenach, słyszeliśmy z ust prawicowych ekstremistów, że "poleje się krew". Ale podobnie jak w latach ubiegłych nie pojawili się. I to jest sukces! Pierwsza parada w Grecji liczyła pięćset osób. Ostatnia ponad sześć tysięcy. Europride to nasz znak, że mamy już dość. No bo jeśli Polacy myślą, że homoseksualizm to choroba, że wszyscy mamy AIDS, że to wynik traumy z dzieciństwa, że jesteśmy rozwiąźli seksualnie, no to o czym my tu mówimy?
Emmie Wienhoven, Holandia, lat 24. Pracuje z dziećmi chorymi na autyzm Moja zdolność do kochania to najważniejszy, święty i nienaruszalny dar, który mam. Ta zdolność czyni z nas ludzi, czy to geja, czy hetero. A to, kogo w danej chwili kocham - czy kobietę, czy mężczyznę - nie powinno być ważne. Nie wiem wiele o Polsce, ale w raporcie Amnesty International wyczytałam, że homoseksualizm uważany jest u was za dewiację. I że policja za każdym razem musi chronić uczestników parad.
Pracuję jako wolontariuszka holenderskiej organizacji LGBT w szkole średniej. Opowiadam uczniom (i nauczycielom) o prawach osób nie tylko homoseksualnych, ale też biseksualnych - takich jak ja. Mam nadzieję, że to sprawi, że szkoła będzie bardziej przyjaznym miejscem na coming out. Tego też Polsce życzę. Bo smutne jest to, że jeden kolega rezygnuje ze znajomości z drugim tylko dlatego, że jest gejem.
Powiem tak jak moim uczniom: człowiek nie wybiera, w kim się zakocha. To się po prostu staje. Błędem jest zakazywać ludziom miłości. A osoba, która dokonuje coming outu, przecież się nie zmienia. Jest taka, jaką dotychczas znaliście.
Anna J., Ukraina, lat 22. Występuje pod zmienionym imieniem,
ponieważ rodzina w kraju i w Polsce czyta "Gazetę Wyborczą". Studiuje anglistykę. Pracuje jako instruktorka jogi
Chcę powiedzieć tylko jedno: proszę postawić się w naszej sytuacji i nie czynić nam tego, czego sobie byście nie uczynili. Moją polską koleżankę pobito i ogolono na łyso tylko dlatego, że obejmowała swoją dziewczynę na dyskotece. To byli porządnie ubrani polscy młodzi mężczyźni.
Przyjeżdżam do Warszawy na Europride, bo chcę poczuć, że nie jestem sama. Bo mam dość tego, że nie mogę w restauracji czy autobusie pocałować mojej dziewczyny. Bo chciałabym kiedyś pojąć ją za żonę. Bo chciałabym z nią wychowywać dziecko. Bo chcę, by określenie gej czy lesbijka nie brzmiało w ustach ludzi pogardliwie. Bo życie mam tylko jedno. To nie jest moja pierwsza parada, ale wiele osób pójdzie po raz pierwszy. Dla mnie było to przeżycie porównywalne do pierwszego aktu miłosnego - aktu samoakceptacji i wyjścia ze stygmatyzmu.
Mój coming out
Anna
Przy cieście z wiśniami babcia zapytała: "Aniu, czy ty przypadkiem nie wolisz kobiet?". Po czym z kredensu wyciągnęła szkatułkę zamykaną na kluczyk, wiszący przeważnie na babcinej szyi. Ze środka wybrała kilka zdjęć przewiązanych wstążeczką. "To jest Masza - babcia wskazała palcem na dziewczynę z długim, ciemnym warkoczem - kocham ją do dziś. Widzę, w jaki sposób patrzysz na Julię. Tak samo patrzyłam na Maszę. Bo tak patrzy jedynie człowiek zakochany. Ale przestraszyłam się tej miłości. Więc wyszłam za mąż za twojego dziadka. Nie potrafiłam go pokochać i on chyba o tym wiedział".
Ta rozmowa miała miejsce trzy lata temu. Coming out babci bardzo ją zaskoczył, ale i uspokoił, bo w końcu mogła komuś powiedzieć, kim jest. Od dziecka lubiła całować koleżanki w usta. Rodzice śmiali się, że mają całuśną córkę. I taką wstydliwą, mówili, bo chłopców nie całowała. W wieku 14 lat to, co było dotąd zabawą, zaczęło sprawiać Annie fizyczny ból. Bo nie całowała już każdej koleżanki, tylko te, do których coś czuła. Ale mieć ich nie mogła. To wtedy zauważyła, że to nie wstyd sprawia, że chłopcom buziaków nie rozdaje, ale ucisk w brzuchu na widok pewnej koleżanki, Soni. Sonia myślała, że całując się z Anną, trenuje przed pierwszym pocałunkiem z chłopakiem. Dla Anny była to namiastka miłości, wiedziała już, że jest lesbijką. Jak babcia. Do dziś to ich wspólna tajemnica, bo ani rodzicom, ani bratu jeszcze nie powiedziała. Bratu chciała się zwierzyć, ale kiedy w ubiegłym roku na paradzie we Lwowie zobaczyła go z transparentem "Geje i lesbijki na księżyc", stchórzyła. Mówi, że nienawiści na jego twarzy nie zapomni chyba nigdy. Ojciec z kolei, wykładowca uniwersytecki, wysłałby wszystkich gejów do obozów pracy. "A lesbijki?" - spytała wtedy Anna. "Do burdelu" - odpowiedział. Dlatego wersja oficjalna wyjazdu Anny do Warszawy na paradę brzmi: odwiedziny dalekiej krewnej Julii.
Marcelo
Listów z wyznaniem było kilka. Osobny do przyjaciół, osobny do rodzeństwa i zupełnie inny do matki. Nie ukrywał się tylko przed kolegami z laboratorium, w którym pracuje.
Pochodzi z Ekwadoru, wychował się w Nowym Jorku, ale w kulturze i tradycji latynoskiej gdzie facet gejem być nie może. W dodatku gej katolik? Najpierw zrobił rozpoznanie. Mówił ludziom, że ma przyjaciół gejów, i obserwował ich reakcje. Do przyjaciół zaczął pisać, gdy był na studiach: "Jestem już zmęczony nieustannym kłamstwem i życiem w ukryciu". Potem zwierzył się braciom. Ostatnio napisał do matki: "Nigdy nie chciałem Cię zawieść i dlatego miałem przed Tobą sekret. Ale chcę go w końcu wyjawić: jestem gejem. I jestem szczęśliwy". W odpowiedzi usłyszał, że matka od dłuższego czasu go o to podejrzewała i dlatego poprosiła swoje siostry, by przestały pytać, kiedy on się w końcu ożeni. Ostatnim wyjściem z szafy jest dla niego Europride w Warszawie. Pokazanie się. Tak, oto ja - gej.
Emmie
Na balkonie u Emmie suszy się właśnie sześć kawałków materiału. Powstanie z nich spódnica, w której pomaszeruje na Europride w Warszawie. Będzie w kolorach flagi Parad Równości - czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, niebieski, fioletowy. I teraz balkon wygląda jak jedna wielka flaga, więc sąsiedzi nie mają wątpliwości, kim Emmie jest. Jest biseksualna i jej coming out trwa cały czas. Bo gdy mówi, że ma chłopaka, wszyscy myślą, że jest hetero. Gdy dodaje, że pracuje dla organizacji LGBT, myślą, że jest lesbijką. Za każdym razem tłumaczy więc: "To, że mam chłopaka, nie oznacza, że jestem hetero". I widzi, że robią wielkie oczy. Często słyszy, że na pewno oszukuje, bo to, że biseksualni pragną obu płci, oznacza tylko i wyłącznie ich ochotę na seksualny trójkąt. Albo że się boją jednoznacznie przyznać do homoseksualności.
O tym, że jest biseksualna, powiedziała mamie, gdy oglądały telewizyjny talk-show, w którym gościem był młody gej. Miała wtedy 15 lat. Matka odpowiedziała: "Najważniejsze, żebyś była szczęśliwa". Dla brata stała się od tamtej pory idolką. I często potem prosił ją, żeby oceniała jego potencjalne dziewczyny. Do Warszawy Emmie przyjeżdża ze swoimi uczniami. To takie swego rodzaju zakończenie roku szkolnego z przedmiotu, który mógłby mieć nazwę "Tolerancja dla homoseksualizmu". U niej wszyscy zdali.
Paul
Mówi, że nie ma dla niego sprawy bardziej naturalnej niż miłość do drugiego mężczyzny. Przyznaje, że raz spróbował miłości z dziewczyną, ale czuł potem do siebie jedynie żal, że samego siebie chciał oszukać. Bo piersi dla niego to jedynie worki na mleko. Nie są w stanie go podniecić. Ani one, ani cała reszta kobiety. Ale je szanuje. Szanuje swoją matkę i babkę, która mieszka w Polsce. Wie, że babcia nie wybaczyłaby mu, gdyby jej powiedział, że jest gejem. Cały czas czeka na ślub jedynego wnuka.
Coming out Paula dotyczy więc świata bez Polski. 16 lat temu całkiem przypadkiem oglądał z rodzicami film "Filadelfia" z Tomem Hanksem w roli chorego na AIDS homoseksualnego prawnika zwolnionego z pracy. I popłakał się. Zdziwionym rodzicom wykrzyczał wtedy, że chciałby, by jego rodzina też go tak wspierała jak na filmie. Bo on też jest gejem. Ojciec nie odzywał się do niego przez dwa miesiące. Nie jadł z nim obiadu, przestał zabierać na mecze, choć odkąd Paul skończył pięć lat, chodzili razem dopingować Olympic Lyon. Matka początkowo obwiniała go za to, że popsuł "tak świetne" relacje rodzinne. Odpowiedział jej, że gdyby były "tak świetne", wówczas kochaliby go takim, jaki jest.
Dziś spędzają święta w trójkę: matka, chłopak Paula Michel i on. Ale zakaz mówienia babci pozostał.
Kristine
Jako współzałożycielka organizacji LGBT "Mozaika" często występuje w mediach i wszyscy dookoła wiedzą, że jest jedną z tych osób. Mówić o sprawie może godzinami, ale o sobie milczy. Mówi tylko tyle, że rodzice nigdy nie rozumieli całego szumu wokół walki o prawa gejów i lesbijek. Ale też nigdy jej nie krytykowali. Nie zna osoby, która po "wyjściu z szafy" powiedziałaby, że żałuje, że to zrobiła. Raczej żałują, że zrobili to tak późno, bo żyć w kłamstwie się po prostu nie da.
Themis
Czas: 3 czerwca 2008 roku. Miejsce: wyspa Tilos. Wydarzenie: pierwszy w Grecji ślub par homoseksualnych. Ogłoszenie o ślubie Themisa i Dimitrisa ukazało się w prasie kilka dni wcześniej. Bo tego wymagało greckie prawo. Ówczesny minister sprawiedliwości Sotirios Hatzigakis i sędzia Sądu Najwyższego Georgios Sanidas zapowiedzieli, że to małżeństwo nie będzie ważne i zostanie obalone przez każdy sąd. Przygotowano rozporządzenie zabraniające zarówno zawierania małżeństw homoseksualnych, jak i rejestrowania ich przez urzędy. Ale do urzędu na Tilos rozporządzenie dotarło kilka godzin po złożeniu przysięgi małżeńskiej przez Themisa i Dimitrisa. Nie była to cicha rodzinna uroczystość. Themis porównuje ją do małej operacji wojskowej, w której ważne było szybkie zdobycie obiektu.
Że jest gejem, zrozumiał w wieku 11 lat. W szkole na wszelki wypadek sam sobie nadał etykietkę "samotnik". Strach przed brakiem akceptacji okazał się większy niż potrzeba przyjaźni. Dopiero na studiach włączył się w działalność na rzecz uzyskania równych praw dla osób LGBT. Wtedy też powiedział mamie. Lista pytań matki była długa, z "Czy chciałbyś zmienić płeć?" na czele.
Stephanie
Miała 20 lat, gdy po raz pierwszy zakochała się w kobiecie. Porównuje to do obsesji. Kiedy wiedziała już, kim jest, związała się też z feministkami lesbijkami. Mówi, że wtedy ścięła włosy na głowie, ale na nogach pozwoliła im rosnąć do woli. Zaczęła nosić dżinsy, opuszczać zajęcia, studia nie były już najważniejsze. I powiedziała rodzinie. Szoku, jak mówi, nie było. Może dlatego, że wujek Stephanie był gejem. Szanowanym, bo jednym z tych, którym spełnił się amerykański sen o bogactwie. Ale to były lata 70. i Stephanie pamięta, że rodzice słuchali, ale rozmawiać o jej homoseksualizmie nie chcieli. Dopiero po latach, najpierw anonimowo, potem jawnie, zaczęli wspierać finansowo organizacje, dla których pracowała, występować publicznie w obronie praw gejów i lesbijek, aż w końcu wypytywać Stephanie o jej przyjaciółki. Za to jeszcze w latach 80. zdarzało się jej i znajomym gejom słyszeć na ulicach m.in. "pedały jedzą gówno" czy "powinniście wymrzeć". Policjant stał obok i nie reagował. - A jak w Polsce jest z policjantami? - pyta.
Moja religia
Paul
Urodziłem się jako katolik, jestem ochrzczony. Z Kościoła zrezygnowałem, gdy po mszy dotknąłem twarzy partnera, a siedząca za nami kobieta syknęła, że powinienem się wstydzić. Bo przed obliczem Jezusa takie bezeceństwa wyprawiam. Wierzę w życie.
Kristine
Nie zgadzam się z żadną religią, która jest w jakiś sposób zorganizowana. Czymkolwiek jest Bóg, musi być bardzo zniesmaczony postawą Kościoła, nie tylko jeśli chodzi o osoby LGBT. W imię boże dokonano przecież wiele zbrodni. Wszystkie ruchy religijne są stworzone po to, by kontrolować ludzi. A w szczególności chrześcijaństwo, nie będące niczym więcej niż dobrze naoliwioną i bogatą w pieniądze machiną PR. Wiarę znajduję w tym, co mnie otacza - sztuce, muzyce, literaturze, naturze i co najważniejsze - w miłości.
Marcelo
Wyrosłem w rodzinie katolickiej. I jestem katolikiem. Wierzę w Boga. Przez wiele lat wstydziłem się siebie, tego, jaki jestem. Codziennie modliłem się, by mój homoseksualizm gdzieś sobie poszedł. Ale nie chciał. I dopiero w wieku 18 lat uzmysłowiłem sobie, że nie mam się czego wstydzić. To przez to, że w religii, ale przede wszystkim w kulturze latynoskiej, jest mnóstwo homofobii i maczyzmu.
Stephanie
Gdy zakochałam się w kobiecie, na nowo odkryłam religię. Byłam chrześcijanką. Naiwnie sądziłam, że to moje zakochanie to dar od Boga, więc postanowiłam podzielić się swoim szczęściem z liderem wspólnoty religijnej. A on poprosił mnie o opuszczenie zgromadzenia. Zwierzyłam się bardzo religijnej przyjaciółce. Powiedziała: "Jeśli kochałabyś Jezusa, nigdy nie zakochałabyś się w kobiecie. Ale najwidoczniej go nie kochasz, więc ja nie mogę kochać Ciebie". Dopiero kilka lat później zrozumiałam, że nie chcę być osądzana przez Boga, i zostałam agnostyczką. Wierzę w miłość i dobroć.
Themis
Jestem ateistą. Nigdy żadna religia nie zdołała mnie do siebie przekonać.
Emmie
Jestem poganką. Wierzę zarówno w Boga, jak i Boginie.
Anna
Jestem katoliczką, ale gdy stoję w kościele z rodzicami, nie modlę się, nie śpiewam, nie przyjmuję komunii. Nie mam w sobie potrzeby wiary w cokolwiek. Jeśli już, to w prawdę. Nie chcę Boga, który mnie nie chce.
Źródło: Duży Format