Kaszpirowski, który 20 lat temu na centralnych kanałach telewizji radzieckiej wprawiał w trans tysiące widzów, znów jeździ po Rosji i "uzdrawia". Dziś jednak przeszkadza mu w tym jak może rosyjska Cerkiew prawosławna uważająca go za szarlatana.
Duchowni i wierni zerwali w ostatnich dniach gościnne występy Kaszpirowskiego w Piatigorsku, Noworosyjsku i Kabardynce. Teraz robią co mogą, by nie dopuścić do jego spotkania z mieszkańcami Krasnodaru.
"Uzdrowiciel" szuka ratunku na Kremlu. Umieścił w internecie apel do głowy państwa, prosząc o obronę przed "terrorem prawosławnym". Skarży się, że duchowni grożą mu śmiercią, ukamienowaniem i wrzuceniem do gorącej siarki.
- Trudno się pogodzić z tym, że żyjemy w kraju, gdzie ustawy i konstytucja dla duchownych prawosławnych dosłownie nie istnieją, co pozwala im narzucać władzy swoją wolę - poskarżył się prezydentowi Kaszpirowski.
Jego zdaniem kapłani prześladują go, bo mu zazdroszczą. On sam uważa się za autora wielkiej teorii medycznej opartej na "pobudzeniu matrycy pamięci normy zapisanej w organizmie na najdelikatniejszym poziomie w postaci wrodzonych programów, którym podlega fizyczna istota człowieka".
Źródło: Gazeta Wyborcza