Kto jest kim na obrazie Jana Matejki, cz. 3.
14.07.2010
, aktualizacja: 14.07.2010 11:39
Dowiedz się, jakie inne ważne, historyczne postacie zostały uwiecznione przez Jana Matejkę na słynnym obrazie "Bitwa pod Grunwaldem" - część 1 i część 2

To dało 40-letniemu von Plauenowi godność wielkiego mistrza. W 1411 r. zawarł korzystny dla zakonu pokój z królem Władysławem w Toruniu. Następnie energicznie działał na rzecz odbudowy państwa krzyżackiego i załatwiał porachunki. Na jego rozkaz pojmano i ścięto bez prawa do przyjęcia sakramentów rycerza Mikołaja z Ryńska, który jako chorąży należącej do Krzyżaków ziemi chełmińskiej pod Grunwaldem upuścił sztandar na ziemię - spowodowało to kapitulację całego oddziału i przyczyniło się do klęski von Jungingena. Von Plauen uważał Mikołaja z Ryńska za zdrajcę, który potajemnie sprzyjał polskiemu królowi. Okoliczności zajścia nie są jednak jasne - rycerza z chorągwią mógł po prostu ponieść koń.
Sprawa Mikołaja z Ryńska ściągnęła na von Plauena opinię mściwego okrutnika. Zła sława zaczęła rosnąć, gdy wielki mistrz drastycznie zaostrzył politykę podatkową, by odbudować potęgę wojskową zakonu. Zbuntowały się szlachta, mieszczaństwo i część zakonnej elity. Von Plauena obalono w 1413 r., a nowy wielki mistrz kazał zamknąć go w więzieniu - był tam do 1422 r. Siedem lat później zmarł, pochowano go w katedrze w Kwidzynie. Niedawno miejsce złożenia zwłok odnaleziono i teraz wystawiono na widok publiczny - von Plauen stał się atrakcją turystyczną.
Jan Długosz na wojnie
Tłusta twarz za pióropuszem von Plauena należy do Krzysztofa, "biskupa lubeceńskiego" (nr 2.), który miał uczestniczyć w wyprawie po stronie Krzyżaków - tak przynajmniej opisał to sekretarz Matejki. I jest problem, bo takiego biskupa w Lubece wówczas ponoć nie było. Być może chodzi więc o hierarchę z innego miasta o podobnie brzmiącej nazwie.
Efektowna scena rozgrywa się natomiast poniżej von Plauena. Zakuty w zbroję brodaty rycerz na padłym koniu to komtur brandenburski Marquard von Salzbach (nr 3.). Chwyta się za szyję, bo złapał go na arkan jakiś wojownik w kozackim stroju. Na prawo od tego wojownika jest twarz szczupłego brodacza - Jan Długosz (nr 4.), ojciec kronikarza Jana Długosza, autora tak lubianych przez Matejkę "Roczników". To hołd malarza wobec królewskiego dziejopisa. Ojciec Długosza schwytał von Salzbacha przy pomocy swojej służby. Już w obozie okazało się, że Witold ma z komturem dawne porachunki - Krzyżak podobno w czasie misji dyplomatycznej na Litwie obraził matkę wielkiego księcia, nazywając ją "ladacznicą i nieczystą matroną". Salzbach nie okazał skruchy, został ścięty. Śmierć komtura odebrała Długoszowi nadzieje na bogaty okup za jeńca, ale dała królewską łaskę. Jagiełło stał się protektorem rodziny - Długoszowie sięgnęli po wysokie urzędy w państwie.
Zawisza Czarny bez hełmu
Trzeba nieźle wytężyć wzrok, by u prawego boku von Salzbacha zauważyć głowę mężczyzny, który dłonią wpija się w sukno leżące na biodrach pojmanego komtura. To inny komtur - z Gniewa - Johan von Wenden (nr 5.), który przed wojną miał się narazić von Jungingenowi jako przeciwnik militarnej konfrontacji z Polską. Warto zwrócić też uwagę na klęczącą na lewo od von Salzbacha postać rycerza w zielonej szacie. Odwrócony jest do widza plecami, za chwilę ma otrzymać cios mieczem od Jana Żiżki. To komandor tucholski Heinrich von Schwelborn (nr 6.).
Są tu może jacyś znani rycerze króla Władysława? Ponad słaniającym się Schwelbornem widać szarżującego z kopią kruczowłosego wojownika bez hełmu - jest nim Zawisza Czarny z Garbowa (nr 7.). Znany był w całej Europie jako wcielenie cnót rycerskich, zwycięzca licznych turniejów. Na wieść o wojnie z Krzyżakami porzucił dobrze rokującą karierę na dworze króla Węgier Zygmunta Luksemburskiego i pojechał do Krakowa - nie wszyscy Polacy służący na obcych dworach zachowali się tak szlachetnie. Zawisza wielokrotnie pełnił funkcję królewskiego posła, na zlecenie Jagiełły prowadził też zaciąg najemników. Pod Grunwaldem miał ok. 40 lat. Został potem starostą kruszwickim i starostą spiskim, należał do zaufanych Jagiełły. Poległ w 1428 r. jako dowódca wojsk zaciężnych w wyprawie Zygmunta Luksemburskiego na Turków.
Wódz, który pilnuje zwycięstwa
Tuż obok Zawiszy - na prawo - widoczny jest w lśniącym stalowym hełmie rycerz Domarat Grzymalczyk z Kobylan (nr 8.) - jeden z przybocznych Jagiełły, późniejszy kasztelan lubelski.
Władysław Jagiełło (nr 9.) pojawia się na obrazie Matejki, ale stanowi zaledwie dalekie tło dla bohaterów bitwy. Królewski orszak widoczny jest w górnym prawym rogu obrazu, pod lasem. Jagiełło jedzie konno w lśniącej zbroi. Za nim widoczna jest czerwona chorągiew z orłem i kolejno: bratanek króla Zygmunt Korybut, podkanclerzy koronny (późniejszy prymas) Mikołaj Trąba, książę mazowiecki Siemowit i sekretarz króla - późniejszy biskup krakowski - Zbigniew Oleśnicki (ma czerwone rajtuzy i opończę). Przed Oleśnickim leżą zwłoki krzyżackiego rycerza Dippolda Kikeritza, który śmiałą szarżą próbował dotrzeć do Władysława i został powalony przez otoczenie króla.
Długosz o królu Władysławie pisał, że w prowadzeniu wojen niedbały i ciężki, wszystko staranie na wodzów i zastępców składał. Do rozlewu krwi ludzkiej tak był nieskory, że często największym nawet winowajcom karę odpuszczał.
Wiadomo też jednak, że król pod Grunwaldem ochrypł od wydawania komend. Rację więc być może mają ci z historyków, którzy uważają że 15 lipca 1410 r. Władysław Jagiełło był jak sławny chan Mamaj obserwujący ze wzgórza bitwę na Kulikowym Polu - wódz, który pilnuje zwycięstwa.
Skomentuj:
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX













