W miniony wtorek ekspremier Mikulasz Dzurinda podpisywał w imieniu głównej partii rządzącej Słowackiej Unii Chrześcijańskiej i Demokratycznej (SDKU) umowę koalicyjną, a już w piątek wiceprzewodnicząca jego partii i jednocześnie premier Iveta Radiczova prezentowała go jako nowego ministra spraw zagranicznych. Obsadzenie stanowiska szefa słowackiej dyplomacji tak silnym politykiem jak Dzurinda świadczy nie tylko o faktycznej dwuwładzy w najsilniejszej słowackiej partii koalicyjnej, ale także o wadze, jaką nowy rząd przykłada do polityki zagranicznej.
Głównym, całkowicie oczywistym powodem są stosunki z Węgrami, które pod koniec rządów byłego nacjonalistyczno-populistycznego gabinetu Roberta Ficy znalazły się w stanie kryzysu, najpoważniejszego od 1989 roku. Fico, którego koalicja uchwaliła kilka ustaw, przykładowo "językową", za sprawą których pogorszyła się pozycja węgierskiej mniejszości na południowej Słowacji, w wyniku czerwcowych wyborów przeszedł do opozycji. Drugi "współautor" kryzysu, premier Węgier Viktor Orbán - odwrotnie, przejął w swoim kraju pełnię władzy, mając za sobą większość konstytucyjną. Wiele postanowień jego rządu, których celem jest m.in. zjednoczenie narodu węgierskiego na Węgrzech i poza ich granicami, wywołuje obawy nie tylko co do dalszego demokratycznego rozwoju, ale też sprawia wrażenie, że Orbán i Fidesz zdecydowanie chcą rządzić dłużej niż tylko jedną kadencję.
Jak do tej pory Orbán miał w Ficy gorszego przeciwnika - skrajnie prawicowa Słowacka Partia Narodowa wchodziła w skład rządu Ficy, zachowania zaś samego ówczesnego premiera miały charakter nacjonalistyczny i antywęgierski. Nowy słowacki gabinet będzie znacznie bardziej skomplikowanym partnerem. Zarówno Fico, jak i rząd Radiczovej zgadzają się co do kluczowej rzeczy, że nie dopuszczą, aby na Słowacji obowiązywała niedawno przyjęta węgierska ustawa o podwójnym obywatelstwie, która proponuje węgierskie paszporty mniejszościom żyjącym przy granicach z Węgrami.
"Węgierskie mniejszości są naturalną częścią nowo powstającego jednolitego węgierskiego społeczeństwa" - mówi otwarcie Viktor Orbán. Spośród wszystkich okolicznych państw plany Orbána w największym stopniu dotyczą właśnie Słowacji. Licząca pół miliona mniejszość węgierska, czyli 10 proc. słowackiego społeczeństwa, jest najbardziej zwarta - cały obszar, który zamieszkuje, znajduje się przy granicy z Węgrami, a dodatkowo wśród słowackich Węgrów wciąż panuje poczucie pewnej cywilizacyjnej wyższości w stosunku do Słowaków. Owa wyższość jest dziś, przynajmniej z gospodarczego punktu widzenia, bezpodstawna, gdyż
Słowacja jest już w strefie euro i do unijnej średniej doszlusowuje szybciej niż
Węgry. Zdaniem słowackich socjologów lepsze warunki życia na Słowacji niż na Węgrzech były jednym z głównych powodów, dla których większość słowackich Węgrów oddała w wyborach głos na węgiersko-słowacką partię Most-Hid i odrzuciła "orbánowską" nacjonalistyczną Partię Węgierskiej Koalicji, która po raz pierwszy od 20 lat nie dostała się do parlamentu.
Most-Hid, na czele z najbardziej wyrazistym słowacko-węgierskim politykiem, umiarkowanym Belą Bugarem, zyskał silną pozycję w nowym koalicyjnym rządzie. Wiceprzewodniczący partii Rudolf Chmel, słowacki hungarysta, będzie wicepremierem ds. mniejszości narodowych. Partia będzie mieć w rządzie jeszcze dwóch ministrów, a sam Bugar został wicemarszałkiem sejmu.
Premier Iveta Radiczova oświadczyła już, że rząd odwoła przyjętą przez gabinet Ficy ustawę o języku, która ograniczała używanie języka węgierskiego na południu Słowacji. Przestanie także obowiązywać ustawa, która w reakcji na przyjętą w Budapeszcie ustawę o podwójnym obywatelstwie nakazywała ludziom, którzy zdecydują się przyjąć węgierskie paszporty, odebrać słowackie obywatelstwo.
- Odmawiamy karania obywateli. Ustawę Ficy zniesiemy - ogłosiła Radiczova w rozmowie z węgierskim dziennikiem "Heti Vilaggazdasag" (HVG). Jednocześnie dodała, że dopóki Węgry nie poprawią swojej ustawy, Słowacja ograniczy jej ważność. - Zaproponujemy, aby węgierska ustawa, naruszająca umowy międzynarodowe, została uznana za nieważną na terenie Republiki Słowacji - dodała Radiczova, która aktualnie chce podjąć rozmowy na ten temat z Budapesztem. Wspólny język z Węgrami chce znaleźć także Dzurinda. - Moją wolą i moim interesem jest rozwijać z Węgrami dobre stosunki sąsiedzkie - powiedział, obejmując nowe stanowisko. Według tego planuje swoje pierwsze działania.
Nowy, "nienacjonalistyczny" rząd Słowacji może liczyć na pełne wsparcie Republiki Czeskiej. Już w piątek na rozmowy do Bratysławy przyjechał desygnowany na ministra spraw zagranicznych Karel Schwarzenberg, a 19 lipca przyjedzie tam także czeski premier Petr Neczas. Symbolicznie, wspólnie z Radiczovą, udadzą się do Budapesztu na szczyt państw Grupy Wyszehradzkiej.
Autor jest redaktorem czeskich "Lidovych Novin".
Tłum. Renata Rusin Dybalska