http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Tupolew z taśmy

Magdalena Dubrowska, wbs
2010-07-12, ostatnia aktualizacja 2010-07-11 19:40

Organizatorzy happeningu chcieli prezydencki Tu-154 narysować na ziemi, ale nie dostali zgody, więc zaznaczyli go taśmą, za którą stanęło 96 osób. W sobotę upłynęły trzy miesiące od katastrofy smoleńskiej.

Happening na pl. Piłsudskiego
Fot. Wojciech Olku?nik / Agencja Gazeta
Happening na pl. Piłsudskiego
Na warszawskim Krakowskim Przedmieściu, pod krzyż z portretem Lecha i Marii Kaczyńskich przed Pałacem Prezydenckim pierwszy przyszedł Jarosław Kaczyński w otoczeniu posłów PiS. O godz. 8.41 (wtedy rozbił się samolot) przy dźwięku dzwonów kościelnych złożył biało-czerwony wieniec.

W kilkusetosobowym tłumie wiele osób skandowało: "Jarosław", "Dziękujemy", "Zwyciężymy". Odśpiewano hymn.

Po południu na pl. Piłsudskiego happening zorganizowali działacze Ruchu 10 Kwietnia. Domagali się: by polski rząd "w sposób właściwy" zajął się rodzinami ofiar smoleńskiej katastrofy, powołano niezależną międzynarodową komisję do zbadania przyczyn katastrofy, sprowadzono do Polski wszystkie szczątki Tu-154, w tym czarne skrzynki.

Mimo prażącego upału na plac wyległy setki ludzi. Ktoś powiewał biało-czerwoną flagą na kijku narciarskim, mignął transparent "10.04. POlityczny mord. PO trupach do władzy" i zdjęcie Lecha Kaczyńskiego z podpisem "Mój prezydent".

Aktywiści z Ruchu 10 Kwietnia rozdawali koszulki: z przodu numer, z tyłu znak zapytania. Takich koszulek było 96. Numery oznaczały pasażerów tupolewa.

- Rząd niedostatecznie zajmuje się rozwiązaniem zagadki katastrofy - mówiła pani z numerem 83.

Organizatorzy chcieli Tu-154 na placu narysować.

- Niestety, prezydent Warszawy nie wyraziła zgody - narzekał Marcin Roszkowski z Ruchu 10 Kwietnia. Samolot w skali 1:1 został więc zaznaczony czarno-żółtą taśmą, którą trzymali ochotnicy. Dłuższą chwilę zajęło namawianie gapiów, aby się cofnęli i nie napierali na tupolewa.

Starsza kobieta zasłaniała obiektyw kamery telewizji TVN, stawała za prezenterką i pokazywała rogi.

- Precz z TVN-em! Precz z TVN-em! - skandowała. Zirytowany operator wezwał policjantki, które upomniały kobietę.

- Ja nie mogę, jak ich widzę, to mnie serce boli i przestaję być sobą - tłumaczyła tamta.

Pasażerowie zaczęli wsiadać do "samolotu".

- Gdzie nr 11? Uciekł...- gorączkowali się.

Działacze Ruchu 10 Kwietnia odczytali swoje postulaty, a tłum skandował:

- Żądamy prawdy!

Nagle któryś z pasażerów zaintonował hymn. Śpiewający zaczęli podnosić do góry palce w geście wiktorii. Potem padło hasło "Pod Pałac" i wszyscy przenieśli się na Krakowskie Przedmieście, gdzie przed portretem pary prezydenckiej wciąż płoną znicze, leżą wiersze dedykowane ofiarom. Trwają dyskusje.

- Słyszała pani, Komorowski podobno usunie stąd krzyż.

- Ale my i tak będziemy tu przychodzić, znicze palić.

Zgromadzeni odśpiewali:

Ojczyzno ma, tyle razy we krwi skąpana,

Ach, jak wielka dziś twoja rana,

Ach, jak długo cierpienie twe trwa!

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 19 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':