http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Przed drugą rocznicą śmierci Bronisława Geremka

Adam Michnik
2010-07-12, ostatnia aktualizacja 2010-07-09 19:48

Mógł zrobić błyskotliwą karierę akademicką w PRL-u czy w Ameryce. Wybrał świat opozycji, lekceważonej przez możnych naszych czasów. Cóż - podobno tylko dżentelmeni angażują się w sprawy beznadziejne


Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Należał do grona tych niewielu, którzy uparcie i skutecznie zmieniali świat, czyniąc go lepszym. Wykuwał swój los kosztem własnego życia. Był człowiekiem wielkich dokonań i niezwykłego ducha. Sens i wartość tych zasług i tej osobowości rozumiemy coraz lepiej, gdy Bronisława Geremka nie ma już między nami.

I

Powiadał: "Jeśli chcemy zrozumieć wydarzenie, grupę, jednostkę, to trzeba je najpierw usytuować w czasie (...), następnie odnieść do innego świata umysłowego, świata obserwatora, historyka, on zaś stawia pytania, zależnie od swych zainteresowań, wiedzy, własnych obserwacji, osobistych przeżyć".

Jak zatem usytuować w czasie Bronisława Geremka, intelektualistę i polityka, historyka i wizjonera, wielkiego przywódcę opozycji demokratycznej i "Solidarności" i wielkiego parlamentarzystę, więźnia politycznego i ministra spraw zagranicznych, który Polskę wprowadził do NATO?

Jego czas to Polska, która wyłoniła się z II wojny światowej. Ta wojna przyniosła Polsce klęskę podwójną. Pierwsza klęska to wrzesień 1939 r. i dwie agresje: 1 września agresja hitlerowskiej III Rzeszy; 17 września agresja stalinowskiego Związku Radzieckiego. Druga klęska to postanowienia konferencji jałtańskiej, gdzie Polska została oddana przez brytyjskich i amerykańskich sojuszników w ręce Stalina.

Bronisław Geremek miał 13 lat w chwili ukończenia wojny. Będąc synem rodziców żydowskich, skazany był na śmierć przez państwo Hitlera. Przeżył koszmar getta; ocalał cudem. Pierwszą jego reakcją na realia świata posthitlerowskiego - opowiadał mi o tym - była gorąca wiara katolicka. Drugą - akces do ideologii komunistycznej. Miał wtedy 19 lat.

Wybrał tak jak wielu ludzi młodych tego pokolenia - komunizm i marksizm. Wybór komunizmu oznaczał dlań solidarność ze światem skrzywdzonych i poniżanych, z ludem, ze światem "tych niekochanych przez historię".

Po latach mówił o sobie: "Moje zaangażowanie nie było zaangażowaniem mającym mi zapewnić karierę polityczną, bo tę odrzucałem, lecz zaangażowaniem pojmowanym tak jak nad brzegami Sekwany po wojnie, po straszliwym kryzysie całej Europy, i to zaangażowanie kształtowało mnie zarówno jako historyka, historyka marginesu, wyrzutków i ubogich, jak i jako obywatela, który miał - ośmielę się stwierdzić - nieco odwagi, by opowiedzieć się po stronie słabszych, strajkujących robotników, i który znalazł w tym pewien sposób samorealizacji".

Tyle o zaangażowaniu w komunizm, ideologię, która obiecywała równość, sprawiedliwość i wyzwolenie, a zaowocowała kłamstwem, zniewoleniem i terrorem. Natomiast marksizm był dlań metodą badania historii i inspiracją intelektualną. Wspominał po latach, że jego mistrz prof. Marian Małowist był marksistą, który odmówił po wojnie wstąpienia do partii komunistycznej.

Dla Małowista marksizm był teorią żywą i otwartą. "To uchroniło mnie, być może - wspominał Geremek - od tego skostniałego marksizmu, skażonego zakłamaniem i duchem śmierci, rozpowszechnianego w dyskursie oficjalnym. (...) Marksizm oficjalny i skostniały był stosowany do badań średniowiecza przez odwoływanie się do cytatów. (...) Wystarczy spojrzeć na opracowania z tego okresu: już pierwsze strony są usiane cytatami ze Stalina i Lenina. (...) Był to raczej kanon ideologiczny i polityczny, do którego należało dostosować rezultaty badań, by mogły one uzyskać akceptację. W żadnym przypadku nie był to sposób myślenia".

Natomiast dla Geremka "marksizm stanowił sposób myślenia, sposób rozumienia". - Wciąż uważam go za przydatny - mówił po 1989 r.

II

Stalinizm w Polsce nie trwał długo. W 1956 r. nastąpił czas "trzęsienia nieba", gdy zbrodnie Stalina zostały ujawnione - choć nie wszystkie i nie do końca. Był to zarazem czas wielkiej nadziei na "socjalizm demokratyczny" i polską drogę do socjalizmu. Symbolem tej drogi był duch polskiego Października i wybór Gomułki, krytyka stalinizmu i więźnia stalinowskiego, na stanowisko przywódcy PZPR. Interwencja sowiecka na Węgrzech, a potem odwrót Gomułki od idei Października były kresem nadziei.

Bronisław Geremek stał się człowiekiem nauki. Jacques Le Goff, znakomity historyk francuski, przyjaciel Geremka, wspominał ich ówczesne rozmowy. Geremek, komunista-idealista, był, czuł się sfrustrowany i przybity; rozdarty między niepewnością i rozpaczą. Mówił, że wymarzona destalinizacja okazała się niedostateczna i krótkotrwała; że powrót do dawnych metod widać każdego dnia. Krok po kroku - wspominał Le Goff - Geremek wchodził w krąg wielkiego cienia, stając w szeregach polskich intelektualistów-dysydentów. W sierpniu 1968 r., tuż po interwencji wojskowej w Czechosłowacji, wystąpił z PZPR. Był to akt otwartego buntu i zerwania; akt spalenia mostów; akt wielkiej odwagi cywilnej. Odtąd miejsce Geremka było po stronie nieskrywanej opozycji.

W czerwcu 1976 r. doszło w Polsce, zwłaszcza w Radomiu i w Ursusie, do masowych protestów robotniczych przeciw podwyżce cen. Rząd wycofał się z podwyżki, ale zareagował represjami. W obronie represjonowanych powstał Komitet Obrony Robotników, KOR, pierwsza niezależna - jawna, choć nielegalna - instytucja opozycji demokratycznej. Wokół KOR-u - i niezależnie od KOR-u - zaczęły powstawać inne instytucje, tworząc w ten sposób zalążki społeczeństwa obywatelskiego. Jedną z nich było Towarzystwo Kursów Naukowych, TKN, zwane też Latającym Uniwersytetem.

Bronisław Geremek włączył się aktywnie w działania TKN-u. Płacił za to wysoką cenę - jego kariera akademicka została zablokowana. Wszelako nigdy się nie skarżył - wiedział, że "tak trzeba".

Jednak dopiero sierpień 1980 r., wielka fala strajków w całej Polsce, a zwłaszcza wielki, historyczny strajk w Stoczni Gdańskiej, zmieniły całkowicie bieg życia Bronisława Geremka. Zmieniły też całkowicie Polskę. Geremek i Tadeusz Mazowiecki przyjechali podczas strajku do stoczni. Stali się doradcami Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego, na czele Komitetu stał Lech Wałęsa.

Po podpisaniu porozumień gdańskich obaj zostali najbliższymi doradcami Wałęsy. Przez wszystkie miesiące "polskiego karnawału", aż do 13 grudnia 1981 r., Geremek był trwałym, jednym z najważniejszych elementem polskiego życia publicznego.

Ktoś kiedyś opisze detalicznie te zmagania wolności z dyktaturą, której legitymacją była przemoc i geopolityka. Tym razem Polacy nie znaleźli sposobu na rozwiązanie kwadratury koła.

Stan wojenny był czasem represji, podziemia i więzienia. Był to czas wahań, emigracji i kapitulacji, przekreślonych nadziei i przetrąconych kręgosłupów. Ale także czas gniewu i cierpliwego oporu. Bronisław Geremek należał wtedy do "niezłomnych" - w najlepszym sensie tego słowa. Mimo represji, uwięzień i prowokacji nie tracił wiary w powrót nadziei. Był wtedy zarazem - dobrze to zapamiętałem - człowiekiem odwagi i umiaru. Były to nader rzadkie cechy u dysydentów epoki dyktatury komunistycznej. Cechował nas raczej radykalizm i manicheizm, co przekształcało się w fanatyzm i nietolerancję. Geremek wolny był od tej choroby. Umiał być odważny i rozważny. I taki pozostał także później.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 24 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':