http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nieciekawy nowy Kaczyński

Marek Beylin
2010-07-12, ostatnia aktualizacja 2010-07-09 19:44

Te wybory zapowiadają duże zmiany w polskiej polityce, bo objawiły jej kryzys. Przede wszystkim PiS nie tylko przegrał wybory, lecz także poniósł wielką klęskę - bezpowrotnie stracił język, którym dotąd mobilizował zwolenników. Jarosław Kaczyński znalazł się w pułapce. Od lat zagrzewał do boju, dokonując twardych demagogicznych podziałów na dobrych i złych obywateli, na patriotów i zaprzańców. Ale tym razem zyskał dodatkowych wyborców inną, łagodniejszą twarzą. Straci ich, jeśli wróci do dawnych obyczajów, a utrzymanie nowej linii też nie wróży mu zwycięstwa. Bo zobaczyliśmy, że ów nowy Kaczyński nie ma Polakom nic ciekawego ani ważnego do powiedzenia. Będzie wykorzystywał propagandowo katastrofę smoleńską, ale to wydarzenie, dziś jeszcze politycznie gorące, szybko straci nośność. Będzie oskarżał PO o monopol władzy, ale mało kogo uwiedzie, jeśli ta władza będzie sensowna. Będzie żądał pieniędzy na różne projekty socjalne, ale nie odniesie sukcesu, jeśli Platforma sprawniej wda się w politykę społeczną.

Kaczyński stracił więc dawną opowieść o Polsce, sam zrozumiał, że nie wystarcza ona, by wygrać, i nie stworzył innej. W pewnym sensie PiS i jego przywódca stali się niemi.

Ale dotychczasową mowę straciła też PO. Już nie może, jak to ma w zwyczaju, unikać kontrowersyjnych problemów i decyzji. Część jej wyborców oznajmiła to wyraźnie. Oznacza to kres polityki sondażowej - zwłaszcza że sondaże nieźle rozjechały się z rzeczywistością - która powoływała do życia niejasną pozorną większość po to, by unikać ryzyka. PO została w tych wyborach skazana na odwagę i język nowoczesnego społeczeństwa. Jeszcze go nie ma.

W równie trudnej sytuacji jest lewica. Napieralskiego wyborcy wywołali do tablicy jako lidera, tyle że on sam nie ma pojęcia, jak miałby ich nadal przekonywać. Gry parlamentarne, gabinetowe układy i negocjacje, które, jak się zdaje, najbardziej lubi, daleko nie wystarczą. Tu też kończy się czas budowania pozycji przez ugadywanie się z kolegami po politycznym fachu w sprawie wpływów, zaczyna czas, gdy trzeba ludziom mówić coś o Polsce.

W tych wyborach ujawniło się to, czego istnienia politycy wszystkich partii nie podejrzewali - nowoczesne społeczeństwo. Idzie nowe.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 47 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':