W środę wieczorem Napieralski zdymisjonował ze stanowiska sekretarza klubu Wacława Martyniuka, który w wyborach prezydenckich poparł Bronisława Komorowskiego. Napieralski w Polskim Radiu tłumaczył, że żadnych czystek nie robi, a chodzi o "przegrupowanie w
SLD przed wyborami samorządowymi". Lider SLD podkreślał, że zależy mu, aby we władzach Sojuszu było więcej kobiet. Martyniuka zastąpiła posłanka Stanisława Prządka.
Wczoraj w Radiu TOK FM
Ryszard Kalisz, uważany za krytycznego wobec Grzegorza Napieralskiego, stwierdził, że toczy się wokół niego jakaś
gra. Podkreślił, że zależy mu na partii, w której można otwarcie głosić poglądy. Zaprzeczył, że chciałby odejść z Sojuszu. - Jestem krytyczny wobec tego, co się dzieje w partii, ale jestem w SLD, bo jestem człowiekiem lewicy. Nie wybieram się do PO, bo PO jest partią konserwatywną - mówił.
Kalisz przyznał, że choć nie ze wszystkim, co Napieralski robi, się zgadza, to miał dobrą kampanię i uzyskał dobry wynik.