http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Opłata za przedszkole legalna

Maja Sałwacka, Zielona Góra
2010-07-10, ostatnia aktualizacja 2010-07-10 11:52

Posłowie poprawili zapisy o pobieraniu opłat za przedszkola przez samorządy, bo uchwały gmin i miast były lawinowo uchylane przez sądy, a rodzice żądali zwrotu pieniędzy


Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
O zamieszaniu z opłatami przedszkolnymi i masowych pozwach do sądów "Gazeta" napisała jako pierwsza.

Rodzice płacili za przedszkola tzw. opłatę stałą. Miesięcznie 80-200 zł, w zależności od uchwał radnych. Rocznie do budżetów gmin i miast wpływa z opłat ponad miliard złotych. I choć Ministerstwo Edukacji zapewniało, że "od rodziców można pobierać opłaty np. za czas pobytu powyżej pięciu godzin", prokuratorzy i wojewodowie zakwestionowali kilkaset uchwał rad gmin i miast o opłatach za przedszkola.

Burzę rozpętał dwa lata temu Roman Wilant, działacz Unii Polityki Realnej z Nowej Soli. Zaskarżył w sądzie trzy uchwały o opłatach za przedszkola. Za każdym razem Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gorzowie przyznawał mu rację. Miasto powinno mu oddać 11 tys. zł. Wyroki o niezgodności uchwał o opłatach zapadły także w Poznaniu, Gliwicach, Bydgoszczy, we Wrocławiu. Problem tkwił w tym, że zgodnie z ustawą z 1991 r. o systemie oświaty gminy mają prawo pobierać od rodziców opłaty za publiczne przedszkole (wysokość ustalają radni). Muszą też gwarantować bezpłatne nauczanie i wychowanie zgodne z podstawą programową. Podstawę określają dwa rozporządzenia. Te są nieprecyzyjne, dlatego sądy uchylały uchwały gmin.

Pierwsze rozporządzenie - o statutach przedszkoli - mówi, że podstawa nie może być realizowana krócej niż pięć godzin dziennie. Drugie określa, co jest podstawą, i czyniło to zbyt szeroko. Trudno było wskazać coś poza nią. Sądy przyznawały rację rodzicom - nie można płacić za coś, co ma być darmowe.

Po artykule w "Gazecie" sprawą niedoprecyzowanych przepisów zajęli się posłowie i Ministerstwo Edukacji. W czwartek Sejm znowelizował ustawę o systemie oświaty. - Poprawiliśmy dokument nadrzędny nad rozporządzeniami. Tak było najprościej. Zmiany rozwiążą zupełnie problemy samorządów - mówi Andrzej Smirnow, poseł PO z komisji edukacji.

Według nowych przepisów to gminy mają ustalać, jaki czas pracy przedszkola publicznego jest darmowy. Nie może być on jednak krótszy niż pięć godzin dziennie. - Za pozostałe godziny dziecka w placówce samorząd ma prawo ustalić dodatkową stawkę. Ale jeśli gmina jest bogata, ustawa daję furtkę - może w ogóle nie pobierać opłat za dodatkowe godziny - tłumaczy Smirnow. Zapewnia, że tym razem zapisy w ustawie są tak skonstruowane, że nie podważy ich żaden prawnik ani prokurator.

Zmiany wejdą w życie z końcem sierpnia. Sejmowa komisja edukacji zajmuje się też nowelizacją rozporządzenia o podstawie programowej w przedszkolach. Posłowie chcą ją doprecyzować.

Z nowelizacji cieszy się Wadim Tuszkiewicz, prezydent Nowej Soli. Miasto rocznie wydaje ponad 7,5 mln zł na utrzymanie przedszkoli. Rodzice dopłacają kolejne 2 mln zł. Kilka miesięcy temu miasto musiało ograniczyć liczbę oddziałów przedszkolnych. - Baliśmy się, że gdy zabraknie pieniędzy od rodziców, miastu zagrozi bankructwo. Dzięki szybkiej nowelizacji we wrześniu przywrócimy zamknięte oddziały. Znów będziemy mieć jeden z najwyższych w Polsce współczynników dzieci objętych edukacją przedszkolną (ok. 97 proc.) - cieszy się Tyszkiewicz.

W Polsce jest 1 mln 425 tys. dzieci w wieku od trzech do sześciu lat. Do przedszkoli chodzi ponad 841 tys. - blisko 60 proc. Na wsi - zaledwie co trzecie dziecko. Wskaźnik wychowania przedszkolnego w Polsce jest jednym z najniższych w UE.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':