Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Po wyborach prezydenckich, w których
Grzegorz Napieralski zdobył w pierwszej turze prawie 14 proc. głosów, szef
SLD wziął się do porządkowania klubu Lewicy. W środę wieczorem złożył wniosek o odwołanie Wacława Martyniuka - wewnątrzpartyjnego oponenta - z funkcji sekretarza i rzecznika dyscypliny.
W tajnym głosowaniu wniosek Napieralskiego przeszedł 25 do 9. Martyniuka zastąpiła posłanka z Siedlec Stanisława Prządka.
- Trzech posłów się wstrzymało, kilku naszych nie przyszło, bo wniosek był niespodziewany - opowiada niesprzyjający Napieralskiemu poseł Lewicy.
Ale czasy, gdy Napieralski z trudem walczył o stanowisko szefa klubu Lewicy - a głosy rozkładały się po równo za nim i Wojciechem Olejniczakiem - dawno minęły. Teraz szef SLD niepodzielnie rządzi w klubie. Także w środę wiceszefem klubu został współpracownik Napieralskiego Leszek Aleksandrzak.
Dlaczego ze stanowiskiem musiał pożegnać się Martyniuk? - Mam nową koncepcję prac klubu, jego sekretarzem powinna być kobieta. Wacław Martyniuk zaangażuje się w pracę komisji sejmowych - mówi "Gazecie" Napieralski.
Nasz rozmówca, partyjny przeciwnik Napieralskiego: - Grzegorz bardzo sprytnie opanowuje klub i partię. Ma cukierki, rozdaje stanowiska w prezydium i tak zdobywa kolejne głosy. Wykorzystuje tarcia w regionach.
Przykład? - Na wicemarszałka Sejmu Napieralski zgłosił Jerzego Wenderlicha z woj. kujawsko-pomorskiego. W tym województwie szefem jest niesprzyjający Napieralskiemu
Janusz Zemke. Awans Wenderlicha go osłabia - twierdzi nasz rozmówca.
Wenderlich był kandydatem Napieralskiego,
Ryszard Kalisz chciał zgłosić Krystynę Łybacką z Poznania. - Ale gdy okazało się, że głosowanie w klubie będzie jawne, Łybacka się wycofała - dodaje poseł Sojuszu.
Jaki cel ma Napieralski? Czy za rok na listach wyborczych zabraknie np. samego Kalisza? - Mało prawdopodobne, choć Ryszard bardzo podpadł Grzegorzowi w kampanii. Ale wciąż regiony mają dużo do powiedzenia przy układaniu list, partia to jeszcze nie sam Napieralski - uważa nasz rozmówca.
Napieralski po pracowitej kampanii prezydenckiej dalej jeździ po kraju i umacnia poparcie. Wczoraj był w Tomaszowie Mazowieckim (woj. łódzkie). Zaproponował, by w Polsce wprowadzić urząd wiceprezydenta, bo w wyniku katastrofy smoleńskiej doszło do sytuacji, w której w ciągu miesiąca obowiązki głowy państwa będzie sprawowało kilka osób. Zdaniem Napieralskiego naraża to Polskę na śmieszność.