http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zabawa w zginanie faktur - jak firmy bronią się przed fiskusem

Rafał Zasuń, Tomasz Grynkiewicz
2010-07-08, ostatnia aktualizacja 2010-07-07 23:19

Resort finansów nie zgadza się, że faktura wysłana e-mailem czy faksem jest tak samo ważna jak przesłana pocztą. Niech więc teraz urzędnicy poradzą przedsiębiorcom, ile razy należy zgiąć fakturę?

Czasami lepiej dostać szybciej, ale tylko część pieniędzy z faktury.
Fot. Lukasz Falkowski / AG
Czasami lepiej dostać szybciej, ale tylko część pieniędzy z faktury.
Ministerstwo Finansów uznaje dziś tylko dwa rodzaje faktur: papierowe wysyłane pocztą lub kurierem albo elektroniczne, mało popularne, bo firmy muszą zapłacić za tzw. bezpieczny e-podpis.

Jednak od lat setki, jeśli nie tysiące firm w Polsce przesyłają sobie faktury e-mailem w zwykłym pliku. Bo to szybsze, wygodniejsze i tańsze. Nie płaci się za znaczki ani koperty.

Jest tylko jeden problem - fiskus uważa, że to... nielegalne. W razie kontroli firmom grożą kary finansowe.

W praktyce prowadzi to do absurdu. Przedsiębiorcy uprawiają dziwaczny rytuał: faktury z e-maila drukują i zginają na pół. Po co? By wyglądały jak wyjęte z koperty. Wówczas skarbówka nie może się przyczepić, bo żaden przepis nie nakazuje przechowywania kopert.

Polski nonsens trwa od kilku lat, choć unijne przepisy wręcz zachęcają do wysyłania faktur e-mailem. I choć od lat słyszymy nieustające obietnice, jak to rząd ułatwi życie przedsiębiorcom, zdereguluje, uprości i odbiurokratyzuje. Rząd chce wprowadzić Polskę w wiek internetu i nowych technologii. Powstają specjalne zespoły, komisje sejmowe i tony dokumentów.

W maju tego roku - po kilku latach prawniczych przepychanek - Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok dla firm rzeczywiście istotny - uznał, że faktura wysłana w e-mailu czy faksem jest tak samo ważna, jak ta przesłana pocztą.

- Sąd odczarował internet - cieszył się po wyroku NSA Grzegorz Mularczyk z firmy doradczej MMR Consulting, który prowadził sprawę.

Wygrał zdrowy rozsądek? Nie u fiskusa. "Ministerstwo Finansów uprzejmie informuje, że respektuje rozstrzygnięcia Sądu (...), co nie oznacza, że podziela argumentację prawną" - napisał resort w odpowiedzi na pytanie, czy wreszcie skończy z fakturowym absurdem.

Wyrok NSA jest prawomocny, ale firmy dalej będą musiały chodzić na pocztę. Resort finansów zdecydował się bowiem wnieść twórczy wkład w teorię prawa - twierdzi, że wyrok respektuje, ale się z nim nie zgadza. Dotyczyć więc będzie tylko jednej firmy. Tej, która wygrała proces. Jeśli inne chcą fakturę wysłać e-mailem, niech też idą do sądu, żeby wygrać sprawę.

Prawnicy zacierają ręce, szykują kolejne sprawy, których wynik jest z góry przesądzony.

A resort? Uprawia prawnicze kuglarstwo. Sławny XVII-wieczny szlachecki warchoł Samuel Łaszcz opisywany w "Ogniem i mieczem" doczekał się prawie 300 wyroków skazujących. Ale nie były wykonywane, więc kazał sobie nimi podszyć szaty.

Ciekawe, gdzie w dobie internetu będą wsadzać sądowe wyroki urzędnicy resortu... Może założą w tym celu profil na Naszej-klasie czy Facebooku?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 146 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    105 głosów

Droższe papierosy = mniej palaczy

Podniesienie akcyzy na papierosy zwiększy wpływy do budżetu państwa i uratuje życie 7 proc. Polaków - twierdzi w najnowszym raporcie Światowa Organizacja Zdrowia

Prosty scenariusz z nieoczekiwaną puentą

Fakt, panie władzo, wystąpiłam w filmie porno, w trójkąciku. On jeden i nas dwie. Fakt, dostałam za to 1200 zł, ale liczyłam na dyskrecję! A teraz, fakt, dostałam SMS. Mam zapłacić 500 zł, bo inaczej wpuszczą film do sieci. No jak tak można?!

Duży Format

W czwartek z ''Gazetą'':

  • Przygody pana Michała