Palikot w poniedziałek w Lublinie mówił, że najbardziej prawdopodobna w sprawie tragedii smoleńskiej jest hipoteza współwiny Lecha Kaczyńskiego. Stwierdził, że trzeba szukać odpowiedzi na wiele pytań: czy w dniu katastrofy prezydent był pod wpływem alkoholu, dlaczego spóźnił się o 25 minut na samolot, o czym rozmawiał z bratem przed katastrofą, czy nie było presji na pilota, by lądować.
To była reakcja na wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, który chwilę po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich mówił, że PiS wróci do pytań o smoleńską katastrofę.
W
TVN 24 Palikot dodał, że moralną winę za to, co się stało, ponosi Lech Kaczyński, bo on organizował wyjazd. Palikot stwierdził, że "Kaczyński ma krew na rękach".
Europoseł Filip Kaczmarek zażądał wykluczenia Palikota z partii. Wczoraj wysłał pismo do regionalnego sądu koleżeńskiego w Lublinie, a także do zarządu partii. - Ostatnie wypowiedzi Palikota są haniebne i nieetyczne - mówi "Gazecie" Kaczmarek. - Jest różnica między krytykowaniem żyjących polityków a brakiem szacunku dla zmarłych.
Inny europoseł Bogusław Sonik chce zawieszenia Palikota. Wczoraj w Sejmie
Jarosław Gowin, antagonista Palikota, twierdził, że Palikot po raz kolejny "dramatycznie przekroczył standardy".
Palikot był wiele razy upominany przez władze klubu PO za kontrowersyjne wypowiedzi, np. Lechowi Kaczyńskiemu zarzucił "kłopoty z alkoholem". W styczniu 2009 r. został nawet odwołany z funkcji szefa komisji "Przyjazne państwo", gdy oskarżył o "polityczną prostytucję" nieżyjącą już posłankę Grażynę Gęsicką (PiS), bo podała nieprawdziwe dane na temat wykorzystywania unijnych funduszy przez rząd PO-
PSL.
Politycy PO wskazują, że tym razem widać negatywne skutki działalności Palikota. Lublin jest jedynym większym miastem, w którym wybory prezydenckie wygrał Kaczyński.
- Po tym, jak posłowie wyszli w kampanii prezydenckiej na ulicę z ulotkami, wszyscy za Palikota obrywaliśmy - mówi "Gazecie" Gowin.
Wniosek o wykluczenie Palikota z prezydium klubu PO złożył wczoraj senator Marek Trzciński. Niewielu posłów i senatorów broniło posła z Lublina. - Tym, co stawali w jego obronie po tym, co powiedział, ręce opadły - powiedział "Gazecie" wicemarszałek Sejmu
Stefan Niesiołowski.
Poseł Waldy Dzikowski twierdził, że o losie Janusza Palikota zdecydują władze statutowe, sąd partyjny, który zapewne zbierze się dopiero we wrześniu. O Palikocie rozmawiali też wczoraj posłowie na posiedzeniu klubu PO. Szef klubu
Grzegorz Schetyna mówił dziennikarzom, że "tego rodzaju stwierdzenia są niedopuszczalne". Zapytany, czy czuje się dobrze, że w tej samej partii co on jest Janusz Palikot odpowiedział: "Nie".
Najszybciej sankcje na Palikota mogą spaść właśnie w Sejmie. Jest on jednym z wiceprzewodniczących klubu. Po wyborze Schetyny na marszałka Sejmu do dymisji poda się całe prezydium klubu PO i zostanie wybrane nowe. Schetyna powiedział wczoraj, że nie wyobraża sobie, że Palikot będzie ponownie wiceprzewodniczącym klubu.
O Palikocie rozmawiał też w poniedziałek zarząd PO. Według naszych rozmówców Donald Tusk powiedział, że rozmawiał z Bronisławem Komorowskim, by pomógł rozwiązać "problem Palikota". - Tusk mówił, że Palikot dostanie jakąś propozycję, ale zastrzegł, że na pewno nie będzie to stanowisko w Kancelarii Prezydenta - mówi nasz rozmówca w zarządzie PO.
Z Palikotem nie udało nam się wczoraj skontaktować. Na prośbę o rozmowę odpowiedział SMS-em, że jest na urlopie.