Cyber Command (cyberdowództwo) to najnowsza struktura w amerykańskich siłach zbrojnych. Rozpoczęła swoją działalność kilkanaście dni temu, nie osiągnęła jeszcze gotowości operacyjnych i dopiero się zawiązuje, ale już rozbudziła emocje internatów.
Będzie się zajmowało ochroną sieci informatycznej amerykańskiej armii przed atakiem z zewnątrz i sama - w razie konfliktu - będzie atakować sieci nieprzyjaciela. Na jej czele stanął gen. Keith Alexander, który jednocześnie jest dyrektorem Agencji Bezpieczeństwa Narodowego, odpowiadającej w USA m.in. za tworzenie, chronienie i łamanie kodów.
Jak każda wojskowa instytucja, Cyber Command ma własne logo, które będzie się pojawiać na oficjalnych dokumentach dowództwa, a także - być może - na rękawach mundurów pracujących tu żołnierzy. Nie jest jednak pewne, jak często zobaczymy to logo, bo dowództwo mieści się na terenie bazy wojskowej Fort Meade pod Waszyngtonem, jednej z najtajniejszych i najlepiej chronionych baz amerykańskiej armii. Samo dowództwo też jest ściśle tajne i niewiele o nim wiadomo.
Wiadomo jednak, że logo Cyber Command przedstawia będącego symbolem USA bielika amerykańskiego na tle rozmaitych symboli cyfrowego świata. Na wewnętrznym, złotym obramowaniu odznaki znajduje się zaś ciąg cyfr i liter:
9ec4c12949a4f31474f299058ce2b22a
Według nieoficjalnych informacji zapis nie jest przypadkowy - jest zakodowanym hasłem opisującym misję instytucji.
Internauci w USA już dyskutują o tym, czy i jak da się złamać ten kod. Pragnący zachować anonimowość przedstawiciel Cyber Command w rozmowach z kilkoma znanymi i wpływowymi blogerami opisującymi świat wojska obiecał, choć raczej żartobliwie, że pierwsza osoba, która złamie zapis, dostanie nagrodę od gen. Alexandra. Wyścig trwa.