Agata Kondzińska, wyborcza.pl: 64 do 5. Wie pan co to za wynik? Janusz Piechociński, poseł
PSL: - To wynik piątkowej rady naczelnej nad wnioskiem Waldemara Pawlaka o wotum zaufania.
I mimo wszystko chce pan go zdetronizować? - A pamięta pani kto zaproponował PSL dyskusję o tym?
Pan. - No właśnie. A prezes, jak na demokratyczną partię przystało, zwołał w trybie pilnym radę i sam wyszedł z ruchem, za który dziękuję.
I potwierdził swoje przywództwo - No tak. I dlatego ja nie będę teraz żadnych wniosków personalnych stawiał, ale mówię, że w perspektywie roku jest nam potrzebny wybór, i że na kongresie zmierzy się wizja PSL, którą w swoim autorskim wydaniu realizuje
Waldemar Pawlak z wizją, którą przedstawi w objeździe po Polsce Janusz Piechociński.
I jaka jest ta wizja Janusza Piechocińskiego, o którym Waldemar Pawlak mówi "Geniusz pomysłów, który nie potrafi pochwalić się żadnymi sukcesami"? - Nie prowadzę z poirytowanym wynikiem wyborów i moją odwagą Waldemarem Pawlakiem debaty publicznej. Przedstawiam oceny dotyczące Pawlaka, czy PSL, wewnątrz partii.
Ale jak jest pana wizja? - Lepszy, aktywniejszy, czytelniejszy PSL. Pani pozwoli, że objeżdżając 16 województw i ponad 300 powiatów wpierw porozmawiam z sympatykami i członkami. Pokażę, że partia może być lepsza. Bo jest potrzebne silne polityczne centrum. Partia umiaru, rozsądku, opanowania. Partia, która nie tylko mówi o dialogu i porozumieniu, ale rzeczywiście go realizuje. Partia komunikatywna dla społeczeństwa.
Mój PSL jest centrowo-ludowo-chadecką formacją, silnie zakorzenioną w tradycji, a jednocześnie bardzo otwartą na ludzi i świat, szukającą głosów nie tylko w kraju za wielkim miastem, ale i w wielkim mieście. Pokazującą, że dialog i rywalizacja na scenie politycznej nie może się sprowadzać do rywalizacji Janusza Palikota z Jackiem Kurskim.
Wszyscy się pchają do centrum. PiS zmienia retorykę, PO pokazuje skrzydła... - No tak, wszyscy się pchają, tak jak wszyscy wybierają się do kraju za wielkim miastem po głosy, a jak przychodzi później realizować pomysły, to okazuje się: zapomnijcie o nas.
PSL jest inny. Musi się odnaleźć wobec tego PR- wskiego uprawiania polityki bez wartości, realnych pomysłów, na krzyku, nienawiści i emocji.
Ale jak na razie to głosy Pawlaka aż w połowie przeszły na Kaczyńskiego. - No tak, ale to pokazuje, że głównym problemem trzech ostatnich lat było to, że byliśmy zbyt mało aktywni, zbyt mało czytelni, zbyt mało ofensywni programowo.
Partia się zatrzymała? - To pytanie do ludzi PSL. Jakiej formacji chcą. Jeśli jesteśmy potęga na szczeblu powiatowym, to potencjał partii, którzy drzemie na dole nie jest odpowiednio zagospodarowany przez górę. Straciliśmy zdolność do komunikowania się. To trzeba odbudować. Pokazać, że jesteśmy blisko ludzkich i polskich spraw. A nie, że tylko komentujemy, i to z dużym opóźnieniem, pomysły polityczne innych. Nie.