http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ktoś chce wrobić belgijski Kościół?

Tomasz Bielecki, Bruksela
2010-07-07, ostatnia aktualizacja 2010-07-07 17:54

- To dziennikarze przesłali do kurii w Mechelen materiały z procesu przeciwko pedofilowi Marcowi Dutroux - ogłosił w środę belgijski episkopat.

Były prymas Belgii, kardynał Godfried Danneels. Zdjęcie z 2005 roku
Fot. Virginia Mayo AP
Były prymas Belgii, kardynał Godfried Danneels. Zdjęcie z 2005 roku
SERWISY
Skąd w piwnicach kurii belgijskich prymasów zdjęcia ekshumowanych ofiar oraz materiały śledcze związane ze sprawą pedofila Marca Dutroux? - pytał przedwczoraj belgijski dziennik "Het Laatste Nieuws", powołując się na poufne wyniki niedawnych przeszukań w siedzibie prymasów w Mechelen.

Choć prokuratura nie skomentowała doniesień gazety o tym zdumiewającym znalezisku, to prasowcy episkopatu Belgii przekonywali wczoraj, że materiały zostały przesłane do kurii najprawdopodobniej przez dziennikarzy, a następnie po prostu zmagazynowano je w jej suterenach.

Tę wersję potwierdził też wczoraj flamandzki dziennik "De Morgen", którego zdaniem to dziennikarze niewielkiej walijskiej gazety "The Sprout" (sprzedawanej też w Belgii) przesłali kurii materiały ze śledztwa Dutroux (na płytach CD) w 2004 r. w ramach nieudanej prowokacji dziennikarskiej (niezwiązanej z pedofilią). Ich inna kopia miała być wysłana przez tych samych dziennikarzy do Watykanu, który potem przesłał ją również do Mechelen. Wprawdzie wśród materiałów, które znaleziono w kurii, miały być też dokumenty zastrzeżone dla sądu i prokuratury, ale ponoć mogły pochodzić z przecieków do mediów sprzed skazania Dutroux na dożywocie w 2004 r.

- Na szczęście przynajmniej ta sprawa ma szanse na znalezienie w miarę normalnego wytłumaczenia - anonimowo komentował wczoraj jeden ze śledczych w belgijskich mediach.

Belgowie żyją teraz relacjami o wtorkowym przesłuchaniu emerytowanego prymasa Belgii kard. Godfrieda Danneelsa, które trwało ponad 10 godzin. Kardynał, który zeznawał w sprawie tuszowania przestępstw pedofilskich w Kościele, był m.in. konfrontowany z psychologiem dziecięcym Peterem Adriaenssensem zajmującym się ofiarami księży. - Kardynał był wstrząśnięty podejrzeniami, że nie pomagał dzieciom - opowiadał Adriaenssens.

Kard. Danneels, który jest oskarżany przez m.in. jednego ze swych dawnych podwładnych o zlekceważenie ok. 50 skarg na księży pedofilów w latach 90., ma wciąż status świadka, a nie podejrzanego. Brak doniesienia na prokuraturę w sprawie przestępstw pedofilskich podlega w Belgii karze od ośmiu dni do jednego roku więzienia. Natomiast w wielu innych krajach Europy (w tym Polsce) za brak donosu ponosi się wyłącznie "odpowiedzialność społeczną", czyli sąd nie może wymierzyć żadnej konkretnej kary.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 25 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':