http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Życie seksualne Kościoła

Bożena Aksamit
2010-07-10, ostatnia aktualizacja 2010-07-09 18:07

Kościół
Kościół
Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZETA

Byłem zszokowany, że na imprezach kleryków jest taka "męska" atmosfera, obowiązują te same żarty co w szatni po wuefie. Rozmowa z księżmi Piotrem i Pawłem

Ks. Paweł: Według mnie moralnych księży jest zaledwie 20 proc.
fot. Godong/Getty Images/FPM
Ks. Paweł: Według mnie moralnych księży jest zaledwie 20 proc.
ZOBACZ TAKŻE

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Piotr: Powiemy dużo, ale nie podpiszemy się, bo zostaniemy zdyskredytowani albo w najlepszym razie zaszufladkowani jako zazdrośnicy lub frustraci. Oczywiście mogłoby dojść także do formalnego ukarania nas za wywiad na łamach "Gazety Wyborczej".

Znacie amoralnych księży?

Paweł: Według mnie moralnych księży jest zaledwie 20 proc.

Słucham?

Paweł: Mnóstwo księży ma kochanki, dzieci. Ja osobiście nie mogę się z tym pogodzić i dlatego tu dziś rozmawiamy. Co któryś uwodzi nieletnich. Zdarzają się tacy, którzy kradną. Mnie to wścieka, gdy słyszę od sekretarza arcybiskupa, wrażliwego i wierzącego człowieka: "Musiałem jechać na imieniny do Krystyny". Pytam go: "A po co?". Wkurzony odpowiada: "On jechał. Sam bym nigdy nie pojechał". On - to biskup. Krysia jest od wielu lat kochanką jednego z księży. Formalnie jego gospodynią, jednak wszyscy wiedzą, co się dzieje. Biskup zaprasza ją, żeby urządzała mu przyjęcia, bo kapitalnie robi krewetki. Zgroza.

A składaliście donosy na kolegów?

Piotr: To nie były żadne donosy. Mamy obowiązek powiadomić biskupa, jeśli duchowny prowadzi się niemoralnie albo popełnia przestępstwo.

Kilka lat temu zadzwonił ministrant, pod koniec rozmowy wydukał: "Czy ksiądz może mieć dziwne oczekiwania?". Znałem dobrze chłopaka, więc od razu zapaliło mi się czerwone światełko. Okazało się, że wikary odurzył ministranta narkotykami i zaczął obłapiać. Poprosiłem go, aby od razu poszedł do proboszcza i wszystko opowiedział. Kilka dni później wiedział już i biskup. Chłopak nie chciał powiadamiać prokuratury. Wikary został zmuszony do wizyt u terapeuty oraz do stałego kontaktu z opiekunem duchowym. Po miesiącu rzucił kapłaństwo i uciekł za granicę.

Paweł: Do mnie kiedyś przyszli wierni z sąsiedniej parafii powiedzieć, że ich ksiądz robi propozycje chłopakom i smyczy się wieczorami po dworcach, szukając partnerów. Poszedłem z tym do biskupa, on go wezwał, kazał się opanować, skierował na terapię i przeniósł do innej parafii.

Gdy chodzi o seks z dorosłymi, sprawa jest prosta, tyle że trzeba zrozumieć podstawową różnicę między prawem kanonicznym a zapisami w cywilnych kodeksach. Kościół opiera się na dobrej woli; jego system prawny nie jest oprawczy, tylko naprawczy. Słowo "musisz" zastąpione zostało słowem "powinieneś". Wierzymy, że jeśli ktoś zadeklaruje poprawę i wyrazi skruchę, to należy mu zaufać, bo Kościół jest opiekuńczy. Bosko-ludzki.

Najgorszą karą kościelną jest ekskomunika, czyli odmowa sakramentów. W sferze seksu narażony na nią jest ten, kto rozgrzesza swoją kochankę lub kochanka. Wydalenie z Kościoła może nastąpić, gdy ksiądz zostanie posądzony o rozwiązłe życie, i biskup uzna, że nie jest w stanie funkcjonować jako duszpasterz. Jednak to jest bardzo długi proces, trwa wiele lat. Najpierw odbywa się pierwsza rozmowa z biskupem; gdy nie następuje poprawa - druga. Jeśli trwa w uporze i sąd kanoniczny wyda wyrok skazujący, duchowny zostaje wydalony.

W przypadku molestowania dzieci jest podobnie?

Piotr: Od dwóch miesięcy biskup ma obowiązek zawiadamiania cywilnego wymiaru sprawiedliwości o przypadkach księży pedofilów i podejrzanych o inne poważne przestępstwa seksualne. Gdy oskarżony zostanie uznany za winnego, papież wyklucza go ze stanu duchownego bez wyroku sądu kanonicznego.

Ponadto Watykan poinformował, że Kongregacja Nauki Wiary zamierza zmienić przepis, na mocy którego sprawy wykorzystywania były umarzane po dziesięciu latach od osiągnięcia pełnoletności przez ofiarę księdza pedofila. Nie będzie przedawnienia takich nadużyć.

Przecież to przenoszenie w niczym nie pomoże, pedofil czy seksoholik się od tego nie uspokoi.

Piotr: Nawet dziś mało kto wie, że pedofilia jest zaburzeniem praktycznie nie do wyleczenia. Przed laty nie tylko księża uważali, że ktoś taki może się opanować, gdy zmieni środowisko. Biskupom wydawało się, że w nowym miejscu i przy pomocy opiekuna duchowego pedofil się uzdrowi. Teraz wiadomo, że to nie jest takie proste. Niestety, także zdarza się, że świadkowie i pokrzywdzeni nie chcą iść na policję, bo cała procedura bywa bardzo niszcząca. Nikt nie ma ochoty usłyszeć od kumpli: "Byłeś poruchadłem księdza". Trudno wymagać od ofiar bohaterstwa.

Paweł: Duża część dzieciaków, która wchodzi w głębokie relacje z księżmi, jest poraniona. W ich domach niedobrze się dzieje, nie ma bliskości, bezpieczeństwa. Dzieci szukają na zewnątrz tego, co powinny dostać od rodziców. Jeśli ksiądz jest zafiksowany na punkcie seksu, stają się łatwym łupem.

Piotr: Nie chcę bronić księży, bo wyjdzie, że Polska jest katopaństwem, ale w wielu przypadkach, szczególnie tych nagłaśnianych przez prasę czy telewizję, finał jest często mniej efektowny, niż się spodziewano. Dzieje się tak, gdy ktoś szuka sprawiedliwości w mediach, a nie tam, gdzie trzeba, czyli w prokuraturze. Tak było w przypadku sprawy szczecińskiej, którą opisywał "DF", śledztwo umorzono. Nie mam wątpliwości, że tam źle się działo, ale chłopak, którego ten ksiądz molestował, miał 19 lat. Dlaczego nie poszedł na policję i czekał tyle lat? - Efekt jest taki, że w środowisku się mówi, że to była zemsta na biskupie za brak awansu. Zamiast poważnie rozmawiać o problemie nadużyć seksualnych, sprowadza się go do poziomu pomówienia. Dyskredytuje się ofiarę, a odpowiedzialność sprawcy rozcieńcza.

Paweł: Wiele spraw załatwianych w normalnym trybie kończy się wyrokami skazującymi. Ksiądz z wioski na Pomorzu upijał rodzeństwo, puszczał pornografię i molestował. Gdy się wydało, rodzice przyszli i zażądali od pedofila pieniędzy za milczenie. Dopiero jak odmówił, poszło normalnym trybem. Spędził kilka lat w więzieniu i odszedł z Kościoła.

Źródło: Duży Format
  • 217 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów