http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polską trochę porządzi Schetyna

Renata Grochal, Paweł Wroński, wbs
2010-07-07, ostatnia aktualizacja 2010-07-06 22:47

Na Zamku Królewskim w Warszawie prezydent elekt Bronisław Komorowski odebrał z rąk przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej Stefana Jaworskiego uchwałę o wyborze na stanowisko prezydenta
Na Zamku Królewskim w Warszawie prezydent elekt Bronisław Komorowski odebrał z rąk przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej Stefana Jaworskiego uchwałę o wyborze na stanowisko prezydenta
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

Wczoraj głową państwa był Bronisław Komorowski, dziś jest Bogdan Borusewicz, jutro będzie Grzegorz Schetyna. A Komorowski prezydentem będzie za miesiąc

Róża Thun i Grzegorz Schetyna podczas wieczoru wyborczego w sztabie PO.
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Róża Thun i Grzegorz Schetyna podczas wieczoru wyborczego w sztabie PO.
SERWISY
Od śmierci Lecha Kaczyńskiego w katastrofie smoleńskiej Bronisław Komorowski pełnił obowiązki prezydenta. Podpisywał ustawy, dokumenty, nominacje. Gdy wczoraj w południe odebrał od przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej uchwałę o wyborze na prezydenta, stracił swoje uprawnienia. Przejął je marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. Bo nowego marszałka Sejmu będziemy mieć dopiero w czwartek.

Zostanie nim szef klubu PO Grzegorz Schetyna, i to on będzie wykonywał obowiązki prezydenta. Komorowski przejmie je na dobre w połowie sierpnia po zaprzysiężeniu przez Zgromadzenie Narodowe.

We wczorajszej uroczystości uczestniczyli premier Donald Tusk, marszałek Borusewicz, szef MSZ Radosław Sikorski. I rywale Komorowskiego w wyborach prezydenckich z wyjątkiem Jarosława Kaczyńskiego i Andrzeja Olechowskiego, choć PKW zaprosiła wszystkich.

- Prezydent musi stać na straży konstytucji i prawa - mówił Komorowski. Dodał, że musi zacząć od siebie, składa więc mandat poselski i funkcję marszałka.

Zapowiedział prezydenturę "zgody narodowej". I że odejdzie z PO: - Serce zostawiam w moim środowisku politycznym, ale rozum i poczucie odpowiedzialności za państwo wymaga, by od dzisiaj myśleć i działać w kategoriach wykraczających poza granice przynależności partyjnej.

Premier wspominał, że 20 lat temu cieszył się z prezydenckiego zwycięstwa Lecha Wałęsy: - Nie przypuszczałem, że będę musiał czekać 20 lat, żeby cieszyć się znowu z wyboru prezydenta.

Ciepły list z gratulacjami przesłał Komorowskiemu lider SLD Grzegorz Napieralski. "W trakcie kampanii prezydenckiej prezentowaliśmy inne wizje Polski. Z satysfakcją obserwowałem, że w wielu sprawach dotyczących praw socjalnych, in vitro, bezpłatnej edukacji, służby zdrowia czy wycofania polskich żołnierzy z Afganistanu prezentował Pan stanowisko w wielu punktach zbieżne z postulatami, jakie od lat głosi SLD. Tylko razem możemy zmieniać Polskę" - wyliczył Napieralski obietnice kandydata PO. List kończy się apelem, by prezydentura Komorowskiego była "ostatecznym pożegnaniem z IV RP".

Schetynę na marszałka Sejmu zaproponował Komorowski. W PO słychać, że to koło ratunkowe, bo Tusk chciał go zmarginalizować, poszerzając zarząd partii. Schetyna straciłby wtedy funkcję sekretarza generalnego. Jako marszałek już takiego wpływu na partię mieć nie będzie, ale za to stanie się formalnie drugą osobą w państwie.

Schetyna zapowiada, że przyjrzy się komisjom śledczym - "czy jest sens, by było ich aż tyle".

Jego kandydaturę poprze PSL. SLD - również, mimo że Schetyna powiedział o Napieralskim, że jest "politykiem handlu". - Był pistoletem wycelowanym w Napieralskiego, ale szanujemy obyczaj, że największy klub wyznacza marszałka - mówi rzecznik SLD Tomasz Kalita. - Oczekujemy tylko, że spotka się z naszym klubem, przedstawi filozofię kierowania Sejmem, powie, jak będzie traktował opozycję.

PiS jeszcze nie zdecydował. - Będziemy rozmawiać w prezydium klubu. Ale jestem za tym, żeby Sejm głosował marszałka i wicemarszałków w pakiecie - mówi wiceprezes PiS Adam Lipiński. Na stanowiskach wicemarszałków są wakaty, bo w katastrofie smoleńskiej zginęli Krzysztof Putra (PiS) i Jerzy Szmajdziński (SLD).

PiS i SLD mają po dwie kandydatury. Sojusz - Marka Wikińskiego (szef sztabu Napieralskiego w wyborach) i Jerzego Wenderlicha. PiS - Joannę Kluzik-Rostkowską (szefowa sztabu Kaczyńskiego) i rzecznika partii Mariusza Błaszczaka.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':