http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sarkozy w opałach

Bartosz T. Wieliński
2010-07-07, ostatnia aktualizacja 2010-07-07 16:20

Moja szefowa pod stołem finansowała kampanię prezydencką Nicolasa Sarkozy'ego- twierdzi była już księgowa najbogatszej Francuzki. Ta sprawa może prezydenturą Sarkozy'ego wstrząsnąć

Prezydent Francji Nicolas Sarkozy
Fot. PHILIPPE WOJAZER REUTERS
Prezydent Francji Nicolas Sarkozy
SERWISY
Do willi pani Liliane Bettencourt, spadkobierczyni koncernu kosmetycznego l'Oréal, przychodziły procesje polityków - powiedziała paryskim śledczym Claire Thibout. To właśnie w willi najbogatszej Francuzki (majątek 88-letniej Bettencourt szacuje się na 20 mld dol.) w podparyskim Neuilly-sur-Seine politycy dostawali koperty z pieniędzmi. Zdaniem Thibout w środku było po kilkadziesiąt tysięcy euro, a zdarzało się i 200 tys. Thibout opowiada, że trzy lata temu, gdy we Francji trwała prezydencka kampania wyborcza, po pieniądze przyjechał Eric Woerth, ówczesny skarbnik partii Sarkozy'ego UMP. Z Neuilly-sur-Seine miał wyjechać ze 150 tys. euro. Co więcej, Thibout utrzymuje, że po pieniądze przyjeżdżał sam Sarkozy, który często bywał u państwa Bettencourt.

Wczoraj Woerth, który po zwycięstwie Sarkozy'ego został ministrem finansów, a od kilku miesięcy jest ministrem pracy, zdecydowanie zaprzeczył, że wziął do ręki choć jedno euro z nielegalnego źródła.

- To są kalumnie - zapewniał wczoraj Nicolas Sarkozy podczas wizyty wpodparyskim szpitalu. I być może afera by się na tym skończyła, gdyby nie to, że media od kilku tygodni uważnie przyglądają się majątkowi Bettencourt.

W zeszłym roku miliarderka podarowała znanemu francuskiemu fotografowi François-Marie Banierowi papiery wartościowe, dzieła sztuki iwyspę na Seszelach warte w sumie okrągły miliard euro. Gdy sprawa wyszła na jaw, córka Bettencourt Françoise złożyła wniosek o ubezwłasnowolnienie matki, a fotografa oskarżyła o wyłudzenie.

Sprawa była bulwersująca, ale nikt się nie spodziewał, że zamieni się w aferę polityczną. Tymczasem kilka dni temu córka Bettencourt ujawniła 20 godzin nagrań rozmów matki z jej doradcą finansowym - rozmawiali m.in. o tym, jak można ukryć część majątku przed fiskusem na tajnych kontach wSzwajcarii.

Wówczas wybuchła bomba, ponieważ okazało się, że majątkiem Bettencourt zarządzała żona ministra Woertha Florence. Bettencourt zatrudniła ją na prośbę Woertha i na ministra spadły oskarżenia o konflikt interesów.

Jako minister finansów Woerth niezmordowanie tropił oszustów, którzy chowali fortuny w rajach podatkowych. Głównym wrogiem była Szwajcaria, którą Woerth oskarżał o krycie przestępców. Podpierał się przy tym informacjami z list klientów wykradzionych z baz danych szwajcarskich banków. Media natychmiast zadały nieprzyjemne pytanie: Czy resort Woertha nie wziął pod lupę pani Bettencourt, ponieważ pracowała u niej żona ministra?

Prezydent, by chronić Woertha, swego bliskiego współpracownika, i by uspokoić opinię publiczną, wyrzucił z rządu dwóch drugorzędnych ministrów - Christiana Blanca, sekretarza stanu ds. rozwoju regionu paryskiego, oraz Alaina Joyandeta, sekretarza stanu w MSZ. Pierwszemu zarzucono, że zapłacił 12 tys. euro z kasy resortu za kubańskie cygara. Drugi miał bezprawnie wydać 116 tys. euro na wynajęcie odrzutowca.

Ale po wczorajszym ogłoszeniu zeznań Thibout minister Woerth raczej nie uniknie dymisji, choć otoczenie prezydenta zapewnia, że rewelacji byłej księgowej nie da się udowodnić. Nie przedstawiła jeszcze dokumentów i świadków mogących potwierdzić jej wersję.

Francuzi już sobie jednak wyrobili zdanie. 64 proc. uważa, że afera będzie miała poważne konsekwencje; 60 proc. jest zdania, że politycy są skorumpowani.

Wczoraj awantura przeniosła się do Zgromadzenia Narodowego, gdzie deputowani przepytywali François Baroina, następcę Woertha w fotelu ministra finansów. Pytany przez opozycję z Partii Socjalistycznej o zarzuty wobec Sarkozy'ego odparł, że lewica posługuje się metodami skrajnej prawicy. Wtedy oburzeni socjaliści wyszli.

- Trzeba sobie wreszcie uświadomić, że mamy kryzys polityczny, a rząd sparaliżował kryzys moralny. Potrzebna jest komisja śledcza, która zbada sprawę. Chyba że zacznie ją wyjaśniać prokuratura - mówi Bruno Le Roux, szef frakcji socjalistycznej.

Tymczasem kilku polityków UMP zaapelowało do prezydenta, by odniósł się do rewelacji Thibout.

Obserwatorzy twierdzą, że skandal może być początkiem końca Nicolasa Sarkozy'ego. Dymisja Woertha oznaczałaby odejście człowieka, który miał przeprowadzić niepopularne cięcia socjalne, w tym wydłużenie wieku emerytalnego z 60 do 63 lat. Bez Woertha reformy zapewne stracą impet, a Sarkozy może utracić twarz skutecznego męża stanu. Z opinią polityka, który tolerował rozrzutność, niejasne interesy i brał pod stołem pieniądze trudno mu będzie o reelekcję za dwa lata.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':