http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nielegalni imigranci: Chcemy abolicji!

Grzegorz Lisicki
2010-07-06, ostatnia aktualizacja 2010-07-05 21:02

Zebrali już kilka tysięcy podpisów pod apelem do władz o kolejną abolicję dla nielegalnych imigrantów w Polsce

W ośrodku dla uchodźców w Łomży 
- pensjonat Zacisze przy ul. Wesołej
Fot. Krzysztof Miller
W ośrodku dla uchodźców w Łomży - pensjonat Zacisze przy ul. Wesołej
ZOBACZ TAKŻE
Sasza, 28-latka z Ukrainy, od pięciu lat mieszka w Polsce, w tym cztery nielegalnie. Jak większość Ukrainek opiekuje się dzieckiem i dorabia sprzątaniem. Trzy miesiące temu z rodaczką Olą zdecydowały napisać apel o przeprowadzenie w Polsce abolicji, czyli zalegalizowania pobytu nielegalnie przebywających u nas imigrantów.

- Natchnęło mnie, gdy nieżyjący dziś rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski zaapelował o abolicję przy nowelizowaniu ustawy o cudzoziemcach - mówi Sasza.

Dziewczyny napisały apel same i zaczęły zbierać pod nim podpisy. Akcja trwa w Warszawie i kilku miastach, podpisów jest już kilka tysięcy. Ukrainki zwróciły się o pomoc do organizacji pozarządowych zajmujących się imigrantami. Do akcji przyłączyło się ich kilkanaście, m.in.: Stowarzyszenie Wolnego Słowa, Fundacja Ormiańska i fundacja Proksenos, która pomaga imigrantom ze Wschodu w trudnej sytuacji życiowej.

Kajetan Wróblewski z Proksenosa: - Całym sercem jestem za. Bardzo ważne, że akcję rozpoczęli imigranci. Wychodzą z cienia i nie boją się zabrać głosu.

Przypomina, że Straż Graniczna wyliczyła, iż w ciągu ostatnich trzech lat do Polski wjechało i zostało 264 tys. osób: - Większość nie ma tu żadnych praw. A przecież zapełniają lukę na rynku pracy.

Sasza: - Zarabiam ok. 3 tys. zł miesięcznie. Bez podatku. Jestem nielegalnie, więc nie mogę się ubezpieczyć. Ale będziecie mnie leczyć, jeśli zdarzy mi się wypadek. Wtedy koszty zadłużą jednak szpital. Czy to ma sens?

Po 1989 r. w Polsce miały miejsce dwie abolicje: w 2003 i 2007 r. - Z obu łącznie skorzystało zaledwie 0,5 proc. uprawnionych. Przepisy wymagały bowiem spełnienia warunków nieosiągalnych dla większości cudzoziemców, takich jak przedstawienie umowy o pracę i umowy najmu mieszkania - mówi Wróblewski.

MSWiA pracuje właśnie nad nowelizacją ustawy o cudzoziemcach. Przewiduje ona m.in. •  stworzenie możliwości powtórnego rozpatrzenia wniosku o przyznanie wizy Schengen w przypadku odmowy, •  doprecyzowanie kwestii wizy krajowej uprawniającej do wjazdu na terytorium Polski przez okres dłuższy niż trzy miesiące w roku, •  wprowadzenie dla ubiegających się o wizę obowiązku wykupienia ubezpieczenia zdrowotnego do wysokości co najmniej 30 tys. euro na wypadek choroby, leczenia szpitalnego lub śmierci, (obniżenie opłaty za przedłużenie wizy Schengen z 60 do 30 euro.

O abolicji ani słowa. - Bo jej nie przewidujemy - mówi Ewa Piechota, rzeczniczka podlegającego MSWiA Urzędu ds. Cudzoziemców.

- Wiemy, że ministerstwo chce przeprowadzić abolicję, tylko nie mówi o tym wprost. Używa terminu "ułatwienie zalegalizowania pobytu". My zabiegamy, by zmiany odbyły się na proponowanych przez nas warunkach - podkreśla Wróblewski.

- Muszą objąć wszystkich nielegalnych imigrantów. Ukraińców, Wietnamczyków, Ormian, Białorusinów - dodaje Maciej Bohosiewicz z Fundacji Ormiańskiej. A Robert Krzysztof ze Stowarzyszenia Wolnego Słowa zaznacza, że w nowych przepisach należy skończyć z tak ostrymi wymogami wobec imigrantów, np. umowy o pracę.

Pomysł abolicji popiera Helsińska Fundacja Praw Człowieka. - Abolicja jest potrzebna. Ale trzeba odejść od jej akcyjności - zaznacza Karolina Rusiłowicz, prawniczka zajmująca się programem dla cudzoziemców. - Oprócz abolicji trzeba wytworzyć stały mechanizm podobny do tego, jaki ma Francja. Tam po kilkuletnim okresie pobytu cudzoziemca ocenia się, czy spełnia on warunki, by żyć w kraju: czy ma pracę, pieniądze, czy jest zintegrowany. Takie założenia przekazaliśmy do tworzonej ustawy o cudzoziemcach. Chodzi o to, by abolicja nie była akcją typu "nagroda za nielegalny pobyt".

Działacze organizacji pozarządowych znaleźli wsparcie u parlamentarzystów. 10 czerwca sejmowa komisja mniejszości narodowych i etnicznych przyjęła dezyderat wzywający szefa MSWiA Jerzego Millera do jak najszybszego podjęcia prac nad ustawą abolicyjną: "Problem nielegalnej imigracji ma liczne negatywne skutki. Należy jak najszybciej go rozwiązać zgodnie z polską racją stanu i standardami ochrony praw człowieka i obywatela".

- Skierowałem też do marszałka Sejmu interpelację w tej samej sprawie. Oczekuję odpowiedzi - mówi wiceszef komisji Miron Sycz (PO).

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':