http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czy reformy Benedykta XVI pomogą Kościołowi zatrzymać odpływ wiernych?

Tomasz Bielecki
2010-07-05, ostatnia aktualizacja 2010-07-04 18:00

Benedykt XVI
Benedykt XVI
Fot. AP/PIER PAOLO CITO

Czy reformy Benedykta XVI pomogą Kościołowi zatrzymać odpływ wiernych? Czy zapobiegną nowym skandalom pedofilskim i finansowym, które kompromitują katolickich hierarchów? - Stawką jest przyszłość Kościoła na Zachodzie - przekonuje watykanista Giancarlo Zizola

"Siedem dni, które wstrząsnęły Watykanem" - tak ostatni tydzień nazywa amerykański watykanista John Allen. Te dni nie tylko przypomniały Kościołowi najboleśniejsze wyzwania, przed którymi stoi na Zachodzie, ale też pokazały żelazną determinację papieża w walce o przyszłość katolicyzmu.

Zaczęło się od kryzysu z Belgią, kiedy Watykan wyjątkowo ostro zareagował na przeszukania prokuratorskie w kurii belgijskich prymasów oraz w grobowcach dwóch kardynałów w ramach śledztwa dotyczącego tuszowania pedofilii. - Belgia ma niewielką armię, ale z Gwardią Szwajcarską wygramy - kpiły jeszcze tamtejsze media, nie znajdując żadnego zrozumienia dla pretensji o "naruszeniu godności grobów", gdy sąd najwyższy USA de facto otworzył drogę do procesów przeciwko papieżowi i Watykanowi w sprawie ukrywania skandali pedofilskich.

Równocześnie włoskie śledztwo zmusiło Watykan do przyznania, że były błędy w zarządzaniu olbrzymim majątkiem kongregacji ds. ewangelizacji narodów (zdaniem włoskich mediów w przekrętach uczestniczył jej były szef kard. Crescenzio Sepe), a Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wrócił do rozpatrywania sprawy zakazu wieszania krzyży w szkołach. Zakaz godzi w papieską wizję obecności religii w życiu publicznym Europy.

- Trudno się dziwić, że Benedykt XVI zaczął działać. Wskutek kryzysu ten wysublimowany teolog przestał się wreszcie chronić w wieży z kości słoniowej i wziął się za reformy, do czego ochoty i sił nie starczyło Janowi Pawłowi II - mówi włoski publicysta Giancarlo Zizoli.

Papież ogłosił kilka zmian w kurii rzymskiej, powierzając jeszcze więcej władzy wybitnym i ortodoksyjnym teologom, a umniejszając rolę hierarchów wywodzących się z watykańskiej dyplomacji i krytykowanych za zbytni pragmatyzm, układanie się z władzą oraz zamiatanie problemów pod dywan.

Nowym szefem kongregacji ds. biskupów został kanadyjski kardynał Marc Ouellet, który zastąpił kard. Giovannego Battistę Re oskarżanego o to, że nie dość starannie selekcjonował kandydatów na biskupów, dopuszczając ludzi związanych z tuszowaniem skandali pedofilii albo nawet bezpośrednio oskarżanych o przestępstwa.

Benedykt XVI powołał też nowego szefa rady ds. jedności chrześcijan i dialogu z Żydami - szwajcarskiego kard. Kurta Kocha (w miejsce odchodzącego na emeryturę kard. Waltera Kaspera) oraz stworzył radę. ds. nowej ewangelizacji. Ma się ona zajmować krajami, których społeczeństwa - pomimo tradycji chrześcijańskich - odchodzą od Kościoła.

Na czele tej rady stanie abp Salvatore Fisichella, co pokazuje, że Benedykt XVI nie zamierza odzyskiwać Zachodu łagodzeniem nauczania i większą otwartością. Fisichella to watykański ekspert od bioetyki, co oznacza, że był na pierwszym froncie walki Kościoła przeciw in vitro, antykoncepcji, związkom gejowskim czy depenalizacji aborcji.

- Benedykt XVI stawia na taktykę "twórczej mniejszości", która ma przechować wiarę na Zachodzie, a w przyszłości stać się zaczynem odrodzenia Kościoła. Aby taka mniejszość obroniła się przed asymilacją, musi szukać znaków odróżniających ją od reszty. Sięgać do tradycji. Dlatego wszyscy nowi nominaci są przychylni równouprawnieniu mszy łacińskiej i wszyscy będą bronić nauki o wyjątkowości Kościoła w relacjach z innymi wyznaniami i celibatu - tłumaczy Allen.

Jednak wiarygodność "twórczej mniejszości" oraz składanych przez Benedykta XVI obietnic oczyszczenia Kościoła dużo traci wskutek niechęci Watykanu do publicznego rozliczenia nie tylko grzechów księży, ale też ich przełożonych. Papież jest głuchy na apele, aby hierarchowie (w tym on sam) uderzyli się w piersi za lekceważenie doniesień o pedofilii do końca lat 90. Przed kilkoma dniami wezwał karnie do Watykanu wiedeńskiego kardynała Christopha Schönborna, który zarzucił kard. Angelowi Sodano, sekretarzowi stanu za czasów Jana Pawła II krycie dostojnika winnego pedofilii.

Papież zganił Schönborna, przypominając że badanie win kardynałów to wyłącznie papieska domena, doprowadził do jego "pojednawczego" spotkania z Sodano, lecz - co wywołuje ogromną krytykę w świecie niemieckojęzycznym - nie zająknął się na temat meritum zarzutów. - Dopóki Watykan nie rozpocznie debaty o zbiorowej odpowiedzialności hierarchów za kulturę milczenia wobec pedofilii, nie zażegna ryzyka kolejnych skandalów - ostrzega watykanista Marco Politi.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 15 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':